Wg danych Ministerstwa Sprawiedliwości za ostatnie kilkanaście lat średnia wysokość zasądzanych alimentów pokrywa w całości koszty utrzymania dziecka u matki, co oznacza, że statystyczna matka uprawniona do otrzymywania alimentów na dziecko nie pokrywa kosztów utrzymania dziecka wcale.

Aby zasądzić alimenty na dziecko płatne do rąk matki, sąd musi odebrać dziecko ojcu, co statystycznie sąd czyni w 96%, czyli skrzywdzić dziecko i ojca izolując ich od siebie, często na zawsze. Dodatkowo matka dostaje 500plus, zasiłek alimentacyjny i inne dodatki socjalne, czyli jeśli nie deklaruje dochodów, jest w stanie otrzymać co najmniej 1500zł miesięcznie na dziecko i żyć z tych benefitów, czyli pracy innych.
Alimenty opłacane są przez sądowo i systemowo dyskryminowanych ojców, 500plus czy zasiłek alimentacyjny i inne dodatki przez podatników (głównymi płatnikami PIT są mężczyźni).
Statystyczny miesięczny koszt utrzymania dziecka w Polsce to 500-700zł, czyli tyle co statystycznie zasądzane alimenty. Ojciec powinien zatem płacić maksymalnie 250-350zł, bo drugą połowę powinna uiszczać matka. Sądy tak nie zasądzają.
Jeśli przy statystycznych kosztach utrzymania dziecka, gdzie 300 zł miesięcznie stanowi część, którą powinien pokrywać mężczyzna istnieją dłużnicy alimentacyjni z długami w wysokości 600 czy 700 tys. zł, to sędziami, którzy zasądzili alimenty płatne do rąk matek ponad statystyczne koszty utrzymania dziecka powinna zainteresować się prokuratura i CBA.
Matki nie odpowiadają za swoje życiowe wybory, żyją na koszt innych i są z tego dumne, przywdziewając szaty ofiary i domagając się kolejnych przywilejów socjalnych i finansowych. Niestety odbywa się to nie tylko kosztem ojców, ale innych członków społeczeństwa, także kobiet.
Niezapłacone alimenty w skali kraju to ponad 10 mld złotych, przy czym nie jest to dług rzeczywisty, a jedynie wytworzony decyzją sfeminizowanych sądów rodzinnych, które na każdym kroku systemowo dyskryminują mężczyzn.
Alimenty to patologia i powinny być zniesione, gdyż stanowią wyraz wtórnej wiktymizacji ojca, któremu sfeminizowany sąd odebrał możliwość wychowywania, a często i widywania dziecka, które kocha.
Matki z pomocą sądów rodzinnych  komercjalizują macierzyństwo. Ojciec nie ma prawa wychowywania i często widywania własnego dziecka, ma tylko obowiązek płacić matce, inaczej trafi do więzienia. Zero praw, tylko obowiązek utrzymywania kobiety przez nadmierne alimenty.
Stosunki cywilnoprawne między skonfliktowanymi rodzicami nie powinny być przedmiotem zainteresowania prawa karnego.
Matka zawsze ma wybór, może oddać dziecko ojcu lub do adopcji. Ojciec nie ma żadnego wyboru, musi tylko płacić matce lub trafi do więzienia. Prawo dyskryminuje mężczyzn i traktuje ich jak niewolników kobiet.
Problemem systemowym nie jest niepłacenie alimentów, tylko instytucjonalna dyskryminacja rodzicielska mężczyzn w sfeminizowanych sądach rodzinnych, które stosują izolacje rodzicielska małoletnich od ojców, aby następnie móc zastosować przemoc ekonomiczną wobec ojców zasądzając nadmierne i nieuwzględniające realnych kosztów utrzymania dziecka alimenty płatne do rąk matek.
Alimenty powinny być zniesione, a dzieci oddane ojcom lub wychowywane w opiece naprzemiennej by pieniądze służyły dobru dziecka i faktycznie trafiały od rodzica do dziecka, a nie do matek wiecznie żyjących na koszt byłych partnerów lub podatników.

 

 


 

Komentarze

komentarze