Budzik bezlitośnie oznajmia wybicie godziny szóstej rano, brutalnie kończąc Twój sen. Wstajesz z łóżka leniwie, w letargu włączając jedną ręką ekspres do kawy, drugą radio. Otwierasz drzwi łazienki rzucając obojętne spojrzenie na szarą twarz z podkrążonymi oczami, która łypie na Ciebie z lustra.

Twój komputer pokładowy właśnie zaczyna rozruch, w głowie kłębią się obudzone myśli – o najnowszym projekcie, który musisz wykonać w pracy której szczerze nienawidzisz, o racie za mieszkanie którą miałeś wpłacić bankowi do wczoraj, o zebraniu w szkole u starszego syna i o tym, że młodszej córce trzeba kupić nowe buty, bo tak szybko rośnie. Twoje ucho wyłapuje słowo ‘inkwizycja’ płynące z radioodbiornika. Nie wiesz czego dotyczy cała audycja, ponieważ nie słuchałeś. Przerywasz na ułamek sekundy codzienną rutynę, przywołując w głowie obraz brutalnych przesłuchań i egzekucji, których słudzy systemu w przebraniu hierarchów watykańskich dopuszczali się przez długie stulecia niszcząc w ten barbarzyński sposób wszystkich ludzi wolnych, inteligentnych i swobodnie myślących (szczególnie kobiety). Dajesz się sparaliżować zimnym dreszczom przerażenia, jednak już po chwili czujesz ulgę, uspokojony własną refleksją na temat bezpieczeństwa „Uff, jak to dobrze, że urodziłem się w dwudziestym pierwszym wieku! Czasy prześladowań już minęły, mamy WOLNOŚĆ, demokrację i swobody obywatelskie. Co za szczęście!” Uspokojony powracasz do szczotkowania zębów szczoteczką z miękkiego włosia, a Twoje myśli zaczynają oscylować wokół kursu franka szwajcarskiego…
Czy aby na pewno jesteśmy wolni? Czy możemy powiedzieć, że system zniewolenia i kontroli umarł, ponieważ nie widzimy już płonących na stosach ‘niewiernych’? Czy możemy swobodnie zarządzać i kierować naszym życiem, czy może mamy tylko trochę dłuższą smycz i trochę luźniejszy kaganiec?
Wszystko jest w porządku, dopóki żyjesz zgodnie z godzącymi w Twoją wolność normami i schematami. Jeżeli posłusznie płacisz podatki, bierzesz udział w głosowaniach na kolejne partie rządzące, spłacasz kredyt na czas, chodzisz do lekarza, realizujesz recepty, szczepisz swoje dzieci i raz w roku (jeśli oczywiście po opłaceniu wszystkich haraczy na rzecz ‘opiekuńczego państwa’ będzie Cię jeszcze na to stać) jedziesz na wycieczkę All inclusive. Problem zacznie się, gdy zapragniesz wyjść z Matrixa, wyciągnąć wtyczkę. O tym, jak tak zwane prawo, procedury, nakazy, zakazy manipulują całymi społecznościami, całymi narodami, pisałam już wielokrotnie. Pierwszy raz postanowiłam napisać o tym, jak system próbuje zniszczyć JEDNOSTKĘ. KONKRETNEGO CZŁOWIEKA.
Patrycja Wajda nigdy nie chciała zrobić nikomu krzywdy, pomimo to sama jest krzywdzona nieustannie. Jedyne czego pragnęła to w spokoju wychowywać swoje ukochane dziecko, czteroipółletniego synka Samuela. W spokoju i wbrew systemowi, co przysporzyło jej już wiele kłopotów. Patrycja jest nieszablonowa w najlepszym tego słowa znaczeniu. Jak sama mówi od pierwszego oddechu czuła, że urodziła się w złym miejscu. W Jej dziecięcych wspomnieniach na próżno szukać miłości, zrozumienia i matczynego ciepła. Są za to rozkazy, nakazy, krzyk i przymus oraz mnóstwo ciotek i opiekunek, którym zostawiała ją matka. Patrycja od najmłodszych lat była dzieckiem niesłychanie czułym i wrażliwym, lecz niestety ludzie, którzy są jej biologiczną rodziną nie czuli tego wrażliwego człowieka i jego potrzeb, a opieka rodzicielska sprowadzała się do mówienia nieletniej Patrycji co musi robić a czego jej nie wolno. Te kajdany były jak betonowa kula u nogi dla osobowości cudownego dziecka. Już jako nastolatka wiedziała, że musi z Polski wyjechać bo w tym kraju brakuje jej tlenu. Podczas podróży w miejsca dla Europejczyków dzikie i „zacofane” poznała mnóstwo ludzi
różnych narodowości, wyznania czy koloru skóry, którzy wyznawali dokładnie te same wartości co ona. Wartości takie jak bezgraniczna, szczera miłość i wolność. Zobaczyła świat tak różny od naszego, „nowoczesnego”. Świat, w którym nikt nie goni za pieniądzem, gdzie ludzie są sobie życzliwi i nikt nikogo nie ocenia. Niektórym może ciężko w to uwierzyć, ale są jeszcze takie miejsca na naszej planecie, gdzie matka może spokojnie karmić swoje dziecko piersią w miejscu publicznym i nie jest narażona na niewybredne uwagi ze strony otoczenia. Nawet więcej! Są takie miejsca, gdzie można żyć szczęśliwie bez telewizora, kredytu i jedzenia z KFC oraz całej reszty symboli pozornego dobrobytu. Patrycja powróciła do Ojczyzny dojrzalsza i silniejsza, bogatsza o wiedzę jak w innych kulturach wygląda życie bez zakazów i nakazów, które w naszej cywilizacji są narzucane od stuleci przez rządy „opiekuńczych państw” w celu „ochrony obywateli”.
Gdy okazało się, że kobieta zostanie matką, od początku było dla niej oczywiste, że nie będzie wychowywała dziecka w tej chorej kulturze pozornej wolności. W swoim postanowieniu była niesłychanie konsekwentna. Jako jedna z niewielu kobiet w naszej szerokości geograficznej zdecydowała się poród półlotosowy. Samuel przyszedł na świat bez udziału lekarzy, w domowym zaciszu. Patrycja poradziła sobie z tym procesem również bez obecności osób trzecich takich jak położna czy pielęgniarka. Do dnia dzisiejszego chłopiec nie jest zgłoszony do żadnej przychodni lekarskiej, nie był na nic szczepiony. Mimo to, a może właśnie dlatego, że do jego organizmu nie została wprowadzona niszcząca chemia nigdy nie chorował, jest zdrowym, silnym, doskonale rozwijającym się, pięknym dzieckiem.
Z chwilą gdy Patrycja – Matka poczuła na piersi pierwszy oddech swojego nowonarodzonego dziecka jej ciało przeszyła radość nie do opisania słowami. Miała silną potrzebę podzielenia się ze światem swoim świadomym macierzyństwem. Jako człowiek absolutnie wolny i niesłychanie wrażliwy, a także jako artysta (Patrycja jest malarką oraz projektantką, robi niesamowicie piękną biżuterię, własnoręcznie projektuje ubrania oraz akcesoria do yogi.) pragnęła z każdym swoim postem, z każdym zdjęciem na portalu społecznościowym przemycić również bardzo konkretną i ważną informację dla odbiorców – „Najważniejsza w życiu jest czysta i szczera miłość, nie ma nic, ponad nią. Otwórz oczy. POSŁUCHAJ swojego głosu. Nie potrzebujesz tego wszystkiego wokoło. Twoje piękno jest w Tobie. System zabija Cię powoli. Obudź się.” I tu zaczęły się kłopoty, bowiem nawoływanie do buntu i przebudzenia, sięgnięcia do swoich korzeni, obalenia niedorzeczności i absurdów sztucznie nam kreowanej rzeczywistości nie spodobało się naszym tak ukochanym władzom.
Uznałam, że muszę koniecznie poznać Patrycję i opisać jej niezwykły przypadek, ponieważ niesprawiedliwość i podłość która ją dotyka ze strony systemu sądownictwa to ewenement nawet jak na nasze polskie, zaściankowe obyczaje.
Pociąg na linii Warszawa – Bielsko Biała dojechał na czas. Na dworcu rozglądam się za swoją rozmówczynią, dopiero po chwili dostrzegając wysoką, szczupłą blondynkę z włosami opadającymi na ramiona. Towarzyszy jej uroczy mały aniołek – to Patrycja i Samuel. Gdy podchodzą bliżej, przypominam sobie jedne z pierwszych zdań naszej wirtualnej korespondencji, w której wyznała mi „Wiesz, mam czterdzieści dwa lata i nigdy nikomu nie wtrącałam się do życia, za to do mojego ktoś wtrąca się nieustannie.” I tylko dlatego, że przypomniałam sobie to zdanie znam jej faktyczny wiek, ponieważ z obserwacji dałabym jej co najmniej dziesięć mniej. Wysokie, smukłe ciało, promienna twarz bez pudru i podkładu za to muśnięta słońcem, spokojne szczere oczy i uśmiech płynący prosto z głębi serca składają się na obraz osoby, której natychmiast masz ochotę podać koc podczas przeziębienia i karmić ciepłym rosołem. Jest maturalnie piękna, nie próbuje na siłę oszukać czasu za pomocą cudów medycyny estetycznej. Woli ćwiczyć yogę i zdrowo się odżywiać.
Patrycja zaczyna opowiadać. O tym, jak jako nastolatka zawsze czuła się źle na imprezach, w towarzystwie głośnych ludzi, którzy pod wpływem różnych substancji tracili nad sobą kontrolę.
O tym, że nigdzie nie odczuła takiej wrogości do pracujących matek od strony społecznych norm, jak właśnie w Polsce. Patrycja nie może liczyć na obecność taty Samuela przy jego wychowaniu, jest więc zdana tylko na siebie. Mimo to o byłym partnerze wypowiada się z dużym szacunkiem. Chce być niezależna i nie prosić się nikogo o pomoc, chociaż nasz kochany kraj jej tego nie ułatwia. „Gdy masz ochotę coś zrobić z dzieckiem, ludzie nie są zadowoleni. Dla matek z dziećmi są place zabaw ale gdy chcesz zarabiać na życie i jednocześnie nie rozstawać się ze swoim maleństwem, to się ludziom nie podoba. Dziecko opóźnia pracę, wymaga uwagi, absorbuje. Z dzieckiem powinnaś siedzieć w domu a gdy chcesz pracować powinnaś zatrudnić obcą opiekunkę albo oddać je do żłobka. W Polsce biznes i macierzyństwo jest oddzielone grubą granicą z drutem kolczastym. Nigdzie indziej się z tym nie spotkałam. W Turcji czy na Bali ludzie zbierają się w grupy, kobiety tworzą mikrospołeczności i dzielą role tak, że jedne zajmują się dziećmi w czasie gdy inne wykonują różne prace, na przykład szycie. Ale wszyscy są w jednym miejscu, nie ma separacji.”
W końcu zaczyna mówić o swojej wojnie z bezdusznym sądem, którą toczy od października ubiegłego roku. Zaczęło się niepozornie, dostała wezwanie na komendę. Dowiedziała się, że chodzi o film, który opublikowała na swoim kanale youtube, na którym prowadzi auto z dzieckiem w chuście na piersi, zamiast w foteliku. Na komendzie w Bielsku-Białej sprawą zajęła się Pani policjantka Elżbieta P. (nie znam stopnia służbowego). Patrycja wyjaśniła, a przynajmniej tak jej się zdawało, na czym polega jej rodzicielstwo bliskości, że nigdy nie zrobiła nic wbrew swojemu dziecku i nigdy jej syna nie spotkała żadna krzywda. Ponadto zwróciła uwagę na fakt, że na skalę światową przeważają państwa, w których nie ma obowiązków fotelikowych dla dzieci i tym dzieciom nie dzieje się żadna krzywda ! Mało tego – nawet w Polsce nasze pokolenie wychowało się bez tego przymusu. Policja jednak nie uznała tych wyjaśnień i skierowała sprawę dalej, gdzie pałeczkę przejęła pani prokurator Ewa R. Systemowi nie spodobało się więcej filmów i zdjęć Patrycji. Niedobre były zdjęcia z karmienia piersią, ze wspólnych kąpieli. Patrycja przestała być obywatelem, stała się czymś w rodzaju awarii Windows’a – wstydliwym błędem, który trzeba szybko naprawić, usunąć. Dalej zdarzenia przybrały szybki bieg, pani prokurator postanowiła realizować swoją misję ratowania świata właśnie na tym przypadku, kierując sprawę Patrycji do Sądu Rodzinnego. Sąd wyznaczył kuratora, a także skierował matkę razem z dzieckiem na upokarzające badania psychologiczne, aby sprawdzić czy relacja matki z dzieckiem nie jest zaburzona na tle seksualnym. Sprawozdanie z czterogodzinnego przesłuchania w RODiK w Bielsku Białej to istna symfonia głupoty pod batutą trzech dyrygentek – Anny Sz. – Bi., Katarzyny K. i Krystyny Z. – T. Czytając dwunastostronicowy opis tego „badania” nie mam wątpliwości, że „diagnoza” została postawiona jeszcze zanim Patrycja zjawiła się w ośrodku. Sprawą priorytetową zdają się być działania Patrycji w Internecie, pada sformułowanie, że mały Samuel „jest gwiazdą Internetu” (nie wiem czy jest to odpowiedni język wypowiedzi w oficjalnym raporcie do Sądu, ale nie jestem ekspertem w tym temacie więc nie wypowiadam się). W tym obszernym sprawozdaniu z relacji na próżno szukać nawet słowa na temat faktu, że Patrycja zdjęcia z Samuelem u piersi publikuje w ramach nawoływania do karmienia naturalnego oraz walki z panującym trendem, że karmiąca matka powinna się chować przed światem, najlepiej w toalecie. Paniom nie podoba się również, że Samuel nie chodzi do przedszkola oraz, że będzie kształcony w domu – chociaż konstytucja daje rodzicom prawo wyboru formy nauki dla swoich dzieci, więc absolutnie nikt nie ma prawa wtrącać się w takie wybory rodziców.
„Specjaliści” bardzo martwią się również, że małoletni Samuel gdy dorośnie, zobaczy swoje nagie zdjęcia z dzieciństwa i może być zniesmaczony. I tu mam pytanie do bardzo mądrych Pań psycholg – Dlaczego ma być zniesmaczony? Czego ma się wstydzić?! Swojego ciała, które jest najpiękniejszym darem, czy matki, która wydała go na świat? Tylko w chorych społecznościach nasze ciało jest zawstydzane i ludziom wmawia się, że należy się go wstydzić. Tylko biedne, odsunięte od miłości do siebie i świata istoty uważają, że trzeba się chować z nagością, że jest to coś nieprzyzwoitego nawet w domowym zaciszu. Obcowanie z własnym dzieckiem w intymnej, najczystszej miłości i nagości też jest postrzegane już jako niemalże przestępstwo, bo przecież pedofilia. Ludzie kochani, to jest jakiś chory obłęd!
Na chwilę obecną przedstawiciele systemowi jednak usilnie szukają problemu tam, gdzie go nie ma. Raport mówi także, że Samuel nie rozróżnia kolorów, kolorując nie mieści się w ramkach oraz mówi niewyraźnie. Bardzo wyraźnie widać jak ktoś za wszelką cenę chce udowodnić Patrycji, że jest złą matką, PONIEWAŻ OŚMIELA SIĘ BYĆ INNA.
Tymczasem ja poznając tego wspaniałego małego chłopca i jego cudowną Mamę i widziałam zupełnie inne rzeczy! Mały Samik ma bardzo dobrą dykcję, jest niesłychanie dojrzały jak na swój wiek – potrafi wyrazić zainteresowanie a nawet zachwyt takimi otaczającymi go kwestiami jak architektura. Jest wrażliwy, chętnie dzieli się z innymi ( podczas naszego spotkania karmi gołąbki swoją porcją frytek, uśmiecha się, baw i dokazuje) W każdym słowie i geście widać, jak ta dwójka bardzo siebie kocha i potrzebuje. W tym miejscu muszę postawić pytanie do wszystkich osób, które przyczyniły się do podjęcia sprawy rodzicielstwa Patrycji Wajdy na wokandzie sądowej – Czy Wy ludzie jesteście jeszcze normalni?! Czy macie pojęcie jaką krzywdę robicie temu dziecku i jego Mamie, na jaki narażacie ich stres?! Dlaczego nie zajmiecie się rodzinami naprawdę patologicznymi, gdzie panuje przemoc a alkohol jest na porządku dziennym?!
Na którymś z kolei profilu fb Patrycji (wszystkie wcześniejsze zostały blokowane przez administratorów na podstawie absurdalnych zgłoszeń) można przeczytać słowa wsparcia i wyrazy podziwu dla jej absolutnie wyjątkowego rodzicielstwa miłości. Są to dziesiątki wpisów, ludzie solidaryzują się z nią i życzą wiele wytrwałości. Proszą, aby się nie zmieniała.

Ta bulwersująca niesprawiedliwość wciąż trwa, bowiem sprawa Patrycji jest nadal w toku. Na ostatniej rozprawie zostało zalecone kolejne badanie Patrycji przez biegłego seksuologa, prof. Lwa S. Znamy już jego opinię, która mówi:
„Treść zamieszczonego w aktach sprawy materiału filmowego nie daje podstaw do rozpoznania u Pani Patrycji Wajdy zaburzeń preferencji seksualnych bądź ekshibicjonizmu” jednocześnie Pan Lew S. rodzicielstwo miłości czyli coś, leży a raczej powinno leżeć w ludzkiej naturze, zachowania towarzyszące nam od początków istnienia nazywa „eksperymentalnym programem wychowawczym, który, jak wynika z analiz biegłych, może mieć wpływ na rozwój dziecka.”
W odpowiedzi na tą opinię pełnomocnik Patrycji, bardzo trafnie zauważył, że „Program wychowawczy uczestniczki można postrzegać jako „eksperymentalny” ale jedynie w specyficznych warunkach polskich, gdzie nierzadko jedyną okazywaną postawą wychowawczą rodziców wobec dziecka jest przemoc fizyczna. (Patrz artykuł prof. Zbigniewa Stawrowskiego „Klaps jako imperatyw kategoryczny”, w: Plus Minus z 15.09.2016r w którym autor wręcz stwierdza, że klaps to obowiązek rodziców, czy artykuł w tygodniku Gość Niedzielny, „Klaps to nie bicie” nr 42/2016, w którym autor opisuje w sposób pseudopedagogiczny „wychowawczą rolę klapsa”). W warunkach polskich zatem każdy program wychowawczy, który nie zawiera w sobie elementów przemocy fizycznej –przysłowiowy „klaps”, czy psychicznej – jak na przykład głośny krzyk, z nierzadko użyciem słów uznawanych za obelżywe, można ocenić jako „eksperymentalny”.
– Nie masz czasami dość? Nie czujesz zmęczenia tym wszystkim, nie masz ochoty zamknąć się, odciąć od tych ludzi, albo wykrzyczeć im w twarz to, na co zasługują? – pytam Patrycję.
– Wiesz, to by było sprzeczne z moją naturą. Podążam ścieżką serca i absolutnej miłości. Mimo wszystko kocham ludzi i kocham ten świat, gdybym zrobiła tak jak mówisz, zaprzeczyłabym samej sobie. – odpowiada mi.

 

 


 

Komentarze

komentarze