Gospodarowanie wystarczalne

Gospodarowanie wystarczalne

karmienieNa czym polega praca rolnika? Głównie i przede wszystkim na opiece i karmieniu. Wszystkiego co rośnie i co się rusza.
Dzień w dzień, tydzień w tydzień, miesiąc w miesiąc, kwartał w kwartał, rok w rok.

Dlatego ta praca u podstawy wszelkich podstaw, czyli u gleby, w ziemi, jest najsilniejszym i najgłębszym, bo najwytrwalszym, najpracowitszym, wyzbytym w konsekwencji potrzeb ego, po latach takiej pracy – wyrażaniem miłości do świata, stworzenia i do Boga, który go ponoć stworzył.
Jest w tej pracy wielka nauka prawdy, dotykalnej, fizycznie, indywidualnej, wprost, nie ma żadnej propagandy tudzież nawet najpiękniejszej idei, której żadnej nikt nie złapał ani dotknął choćby fałdki, rąbka sukienki (o ile owa idea, której nikt nie widział chodzi w sukienkach). Prawdy o życiu, harmonii, równowadze i wykorzystaniu harmonii po to, aby prosperować i pełnić rolę, wyznaczoną nam – jak podaje Księga Ksiąg – przez Stwórcę. Czyli opiekuna i zarządcy Jego stworzenia. Chroniciela.

Gospodarz jest odpowiedzialny za to, co mu podlega

sianoUzmysłowił mi całą rzecz pewien stary rolnik, dawny sąsiad, pszczelarz z dziada pradziada. Swoim chłopskim prostym rozumem przeniknął nieludzkość systemu społecznego, w którym żyjemy, wszelkich propagand i urzędów, aż wreszcie wyjaśnił:
– Niech spojrzy, polityka to jest wymysł ludzki, a może i diabelski. Kto tam wie. Tak naprawdę nie potrzeba polityki, żeby rządzić. Po rusku Bóg nazywa się Hospodar, a po naszemu Gospodarz. Tak samo gospodarz na swojej ziemi. Dogląda, chroni, dba, karmi wszystko, co od niego zależy, myśli co by tu poprawić, co zasiać, co sprzedać, co kupić, co zaciąć, co zjeść, a co dać innemu, jak wszystko zadowolić. Jak się coś psuje, choruje, to musi podjąć decyzję i ją wykonać, dla dobra reszty. Wszyscy mają być syci, mnożyć się zdrowo i rosnąć, to jest zasada. A w państwie, spojrzy. Czy prezydent to gospodarz? Ci z lewa, tamci z prawa, inni z środka, gadają, przekrzykują się, kłócą, a ten tylko potwierdza, albo zaprzecza, albo paraduje. Tak nie czyni gospodarz. Gospodarz zarządza swoim gospodarstwem i żadna zwierzyna, czy z obory czy z chlewa, czy z kurnika, nie może nim rządzić ani pomiatać, a jak jest mądry to wszystkim jest dobrze.
hodowlaI ciągnął:

– Bóg Hospodar uczynił człowieka na podobieństwo swoje gospodarzem na ziemi. I dobry gospodarz to jak bóg na swoim gospodarstwie zarządza. Cieszy się i martwi, decyduje. I trudzi się, aby wszystko dobrze się miało i pole obsiane, zebrane, i zwierzyna nakarmiona, zdrowo rosła i mnożyła się. Rozumie?

 

Praca u gleby

Tak, już to rozumiem, po latach swojego gospodarowania. A przy okazji, pojęłam też przy okazji pewien niuans. Którego nijak mieszczuch, nawet mięsożerny, ale obsługiwany przez niewidzialnych dla jego umysłu pracowników resortów żywności, albo fanatyczny wegetarianin z powodów ideowych (tak naprawdę ideologicznych i propagandowych) nie pojmie.
kwokaKarmię swoje zwierzęta, podobnie jak sieję i podlewam rośliny, wzbogacam glebę dzięki nim, i chronię wszelkich dzikich sprzymierzeńców mojego pola, aby siebie wyżywić i rodzinę, prawda? A także innych, na ile się da.
Dzięki temu hodowla, gospodarstwo rolne, a wraz z nim mój dom stają się mikrokosmosem, w którym odbywa się misterium życia i śmierci w całym jego bogactwie i hierarchii. Ta podstawowa komórka jest nie tylko społeczna i na niej bazuje wszelka cywilizacja i kultura, ale i ekosystemowa, łączy człowieka z przyrodą, ziemią, mocą planety.

kozy3Ideologicznie zakręconym sentymentalistom sentyment do zwierząt zaćmiewa często pewną istotną część owego tajemnego misterium. Wręcz nie chcą w nim uczestniczyć, wypięli się i już. Nie chcą być gospodarzami, którzy chronią stado i gatunki, kosztem pojedynczych osobników, które do niego należą, a wolą zostać zbieraczami-zwierzętami wędrownymi, z sentymentu do nich.

Pytają: Jak możesz hodować, hołubić, dbać, pieścić, a potem zabić i zjeść???? To barbarzyństwo! Okrucieństwo!

 

Odpowiadam

Jeśli hoduję, dbam o stado i ono mnie karmi sobą za bezpieczny, zdrowy byt, pokarm i opierunek, jest to związek uczciwy i harmonijny. Nie zabijam z żądzy zaznawania rozkoszy (krwi, smaku), ale mam wiedzę o całości, dbam o nią w czasie, aby trwała i zgadzam się być w tej całości trybikiem, który ją uzupełnia i dopełnia. Moją ofiarą jest codzienna praca i staranie. A także ten okrutny czyn, który i mnie rani. Nie wypinam się na ciemne, straszne, krwawe, bolesne sprawy, bo są one drugą stroną tego pięknego, cukierkowego i lukrowanego, wirtualnego, ekranowego, reklamowego i supermarketowego świata cywilizacji, która zaczyna własne korzenie podcinać.

I podetnie, gdy tknie się tej podstawowej komórki społeczno-ekosystemowej, na której wyrosła. Gdyż cywilizacji tej pozory przesłaniają istotę i na tyle zgłupieć i oszaleć potrafi. Może już to robi na pół-świadomie?

zniwa

Bo czymże innym są kolejne ustawy i posunięcia rządu, utrudniające życie i prosperowanie małorolnym gospodarstwom, drobnym hodowcom, pasjonatom gospodarowania w zgodzie z harmonią przyrody, uniemożliwiające sprzedaż czy kupno ziemi ludziom z miasta, (czyli powrót do harmonii) albo dzielenie się naprawdę czystą żywnością z innymi?

Komentarze

komentarze

PODOBNE ARTYKUŁY

0 315

0 584

0 701

0 31

0 13