Rozmyślania zza okna w alei Waszyngtona

Rozmyślania zza okna w alei Waszyngtona

przez -
0 136

Siedzę sobie przed oknem w Alei Waszyngtona, skąd mam doskonały widok na jeżdżące w tę i z powrotem kolumny radiowozów przewożących różnych premierów i ministrów ze Stadionu Narodowego i na Stadion, i się zastanawiam co powinienem sądzić na temat ostatnich, wydawałoby się WAŻNYCH, wydarzeń. Co taki prosty Polak jak ja powinien myśleć na przykład o tym, że Obama wspomniał coś tam Dudzie o Trybunale Konstytucyjnym.

Wcale nie jest to proste, bo człowiek niesie na barkach gigantyczny bagaż różnych wyobrażeń, kompleksów, przesądów, przekonań i uprzedzeń. Cały ten bagaż nakładany był każdemu z nas od lat, w domu, w szkole, w pracy, przez znajomych, rodzinę. Nie da się go tak łatwo zrzucić.

Ziemkiewicz wyjątkowo trafnie nazywa to „mentalnością postkolonialną” i chyba faktycznie coś w tym jest.

Ja też mam ten bagaż – wierzę tylko, że nieco lżejszy niż inni.

Mentalność postkolonialna każe nam zastanawiać się i wciąż przejmować tym co inni o nas myślą, co inni o nas mówią. Każe nam też wierzyć, w jakiejś takiej dziecinnej naiwności, że polityka międzynarodowa opiera się na pojęciach takich jak „dbałość o demokrację”, „obrażanie”, „wstyd” czy inne „prawa człowieka” albo „prawo międzynarodowe”.

Wydaje mi się to dość niezwykłe o tyle, że znam osobiście ludzi, którzy wydają się nie tylko inteligentni, ale nawet merytorycznie przygotowani do analizy sytuacji – na przykład poprzez studia politologiczne – a którzy swoje komentarze budują właśnie wokół wymienionych przeze mnie wyżej pojęć. Zauważyłem też, że ludzie, którzy kawałek życia spędzili poza Polską – w tym i ja – jakoś łatwiej unikają analizy sytuacji przez perspektywę kwestii moralnych, i bardziej skłaniają się do zastanawiania się nad grą interesów, która, jak uczy nas historia, jest podstawowym motorem wydarzeń na świecie.

Przecież to OCZYWISTE, że Obama ma w głębokim poważaniu kwestie Trybunału Konstytucyjnego i sposobu, w jaki PiS rządzi Polską. Gdyby te sprawy miały JAKIEKOLWIEK znaczenie w Białym Domu, to przecież USA nie miałyby za najważniejszych sojuszników Arabii Saudyjskiej, w której w ogóle o żadnej demokracji nie ma mowy czy Izraela, który jest ostatnim państwem na świecie w którym obowiązuje apartheid.

Jeśli Obama wspomniał o TK w swojej rozmowie z Dudą, to jedynie dlatego, że Soros i powiązani z nim ludzie, a może jeszcze i inne kręgi, które poczuły się jakoś zagrożone dojściem PiS do władzy, mają wystarczającą siłę przebicia, by dotrzeć do Obamy i skłonić go do wspomnienia o tym temacie w rozmowie z polskim prezydentem. Chodzi im o wzmocnienie opozycji, która tańczyła jak jej zagrali. Jest to jedynie gra interesów, nic więcej. Polski rząd nadepnął na odcisk niektórym możnym tego świata, próbują więc oni spowodować, by to nadepnięcie zelżało.

Międzynarodowa polityka to gra interesów. Chodzi o władzę, o pieniądze, o wpływy. Nie o żadne idee, demokrację, wolność czy prawa człowieka. W naszej świadomości wciąż jeszcze trwa przekonanie, które jest wynikiem wmówionego nam kłamstwa, że istnieją jakieś „kolebki wolności i demokracji”, że istnieją jakieś państwa „dobre” i państwa państwa „złe”…

Wiem, że niektórzy przynajmniej z tych, którzy komentują „zbesztanie” Dudy przez Obamę słowami „CO ZA WSTYD!” wierzą w to, że to rzeczywiście jakiś wstyd, i że w ogóle chodzi tu o besztanie (w rozumieniu „zatroskania o demokrację”).

Na szczęście, jak sądzę, wychodzimy już na prostą. Sądzę, że młodzi, którzy zaczną niedługo rządzić Polską są w dużym stopniu pozbawieni postkolonialnej mentalności. To ludzie, którzy od dzieciństwa jeździli po świecie i doskonale wiedzą, że szambo śmierdzi dokładnie tak samo bez względu na to, po jakiemu mówili ci, którzy je wypełnili.

A wiecie, że we Francji rząd rządzi za pomocą dekretów (czyli praw, które nie przechodzą przez parlament), gdyż nie ma już poparcia nie tylko w społeczeństwie, ale nawet wśród własnych posłów. Zauważyliście, że Parlament Europejski czy inny Obama nie wyrażają z tego powodu zaniepokojenia? Jak myślicie, czemu?

Adam Pietrasiewicz pressmix.eu 2016

Komentarze

komentarze