Wszyscy zapewne słyszeliście, więcej lub mniej, na temat ostatnich rzekomych zamachów bombowych w Polsce. Prym jeżeli chodzi o alarmy i ewakuacje wiedzie Wrocław, jednak nie zabrakło też ewakuacji w biurowcach i centrach handlowych w Krakowie, Warszawie, Katowicach i Olsztynie. I tak naprawdę poza jednym mikro – wybuchem na przystanku we Wrocławiu, żadnych poważnych konsekwencji powyższych alarmów, póki co, nie stwierdzono.

Zakładam, że jednak znacznie mniej z Was słyszało o wydarzeniach dziejących się równocześnie w tak zwanym tle. Mniej więcej w tym samym czasie, gdy Wy w panice opuszczaliście Biedronki, porzucając kosze pełne zapasów na weekendowego grilla, Nasz Kochany Prezydent, Gołąbek Pokoju – Andrzej Duda podpisał nowelizację ustawy o zasadach pobytu i przemieszczania się wojsk obcych na terytorium RP.

Nowelizacja umożliwia obcym wojskom, głownie NATO i Unii Europejskiej, prowadzenie operacji wojskowych innych niż ćwiczenia w czasie pokoju, na terytorium Polski. Wszystko oczywiście dla naszego dobra i w imię bezpieczeństwa.

Dodajmy do tego projekt ustawy antyterrorystycznej, która jest pierwszym takim aktem prawnym w historii Polski, a która idealnie wpisuje się w aktualny europejski trend zawiera m. in. bardzo kontrowersyjny zapis o blokowaniu stron internetowych bez zgody sądu, jeśli ich treść będzie uznana za nawoływanie do terroryzmu. I teraz zasadnicze pytanie – Kogo uznajemy za terrorystę, bo dziś jest to syn Allaha wrzucający do sieci zdjęcia z obciętymi głowami ‘psów niewiernych’ a jutro to może być Pan Kowalski, który wkurwiony na Urząd Skarbowy za piętnastą kontrolę w ciągu roku napisze na swoim blogu „Pierydolę Fiskusa i złodziei z Wiejskiej’.

Nasz szanowny Rząd dziś nas straszy wymyślonym terroryzmem, sam tworzy problem po czym od razu proponuje rozwiązanie ( klasyk manipulacji masami) po to tylko, aby wszystkie te narzędzia użyć przeciw nam jeśli pewnego dnia, jako naród postanowimy się przebudzić.

Jeżeli ktoś jeszcze nie wie po co Victoria Nuland była w Polsce w lutym tego roku, niech jeszcze raz, uważnie przeczyta dwa genialne, wyżej opisane projekty naszego Rządu.

Odkrywanie prawdy zawsze kojarzyło mi się z archeologią – jest jak żmudne wygrzebywanie starych kości i układanie ich w jeden szkielet. Teraźniejszości nie da się zrozumieć bez znajomości historii. Jesteśmy wszyscy niewolnikami, niewolnikami wadliwego systemu.

święta wojna - zdjęcie ze strony sponsorowanej przez ISIS
święta wojna – zdjęcie ze strony sponsorowanej przez ISIS

Jak do tego doszło?

Pierwszym państwem kolonialnym, państwem należącym tak naprawdę do korporacji było Kongo. Z „mroku zacofania” „wyzwolili” je Belgowie na początku XX w., tworząc krwiożerczego potwora o pięknej nazwie Wolne Państwo Kongo. Bilans tej „dobrej zmiany” to ok. 10 mln ofiar wśród rdzennych mieszkańców. Krew i pot Afryki posłużyły do zbudowania fundamentów ekonomicznych dla małej Belgii jak i kilku potężnych w tej chwili prywatnych korporacji. Skrajna wolność gospodarcza i szalejący kapitalizm były wielkim ukłonem w stronę wielu europejskich korporacji i dawały tymże korporacjom swobodę absolutną. Swobodę mającej za nic prawa człowieka. Swobodę, która pozwalała na egzekucje dzieci w karze za niewydolną pracę rodziców.

Minęło prawie sto lat. Zmieniły się nieco czasy. Kolonizatorzy sami, pomału stają się koloniami i ofiarami własnej głupoty. Ułomność systemu, używanego aby nadać Europie blasku i rozpędu przy pomocy taniej siły roboczej powoli powraca, niczym rzucony bumerang. Zmieniły się również niektóre narzędzia – twój syn już nie zawiśnie na szubienicy, ponieważ nie wyrobiłeś normy, Twój syn ma przyjąć wszystkie szczepionki, jakie daje mu system i albo grzecznie chorować w dorosłym życiu i kupować leki, albo ( jeśli będzie silniejszą jednostką ) żyć długo i szczęśliwie, by przejąć Twoje długi. Abyś przypadkiem kiedyś się nie zbuntował i nie zaczął namawiać kolegów do strajku, system już szykuje sobie odpowiednie plecy, aby Cię zgodnie z literą prawa spacyfikować. Albo też Twoje dzieci. Nigdy nie wiadomo w którym pokoleniu rozkwitnie kwiat rebelii.

System lubi też prowadzić wojny. Jak myślicie, gdzie jest granica fałszywej flagi? Czy taka w ogóle istnieje? Czy jest moment, w którym zebrani na swoim nowym Olimpie nowi władcy tego świata mówią „ Nie, to już za dużo. To przesada. Nie zabijemy tylu ludzi” ? I co w liczbach miałoby oznaczać słowo „tylu”? Tysiąc, dwa, trzy..pięć, dwadzieścia… sto…. dwieście… pięćset tysięcy ludzi? Do czego może się posunąć garstka oligarchów stojących za systemem, gdy chce wywołać wojnę?

Pamiętacie wojnę Rosji z Czeczenią?

Czeczeni, uważani za szlachetny naród walczący o wolność nagle zostali bandziorami i terrorystami, a bezbarwny dyrektor Federalnej Służby Bezpieczeństwa zostaje z zaskoczenia prezydentem . Wszystko zaczęło się w 1994r w od rozpętanej przez rosyjskie Służby Bezpieczeństwa kampanii terrorystycznej, która poprzedziła pierwszą wojnę czeczeńską i wybory prezydenckie. Kilka lat później miały miejsce zamachy bombowe na budynki mieszkalne w Bujnaksku, Moskwie i Wołgodońsku – wszystkie w okresie 2 tygodni we wrześniu 1999 roku, w czterech miastach na terenie Rosji.

Zamachy, w których zginęło w sumie blisko 300 osób, stały się bezpośrednim pretekstem rozpoczęcia drugiej wojny czeczeńskiej.

Władze Rosji, z Władimirem Putinem na czele, oskarżyły separatystów czeczeńskich, w tym Aczemeza Goczijajewa, o dokonanie tych aktów terroryzmu i kilka dni później wydały rozkaz wejścia wojsk do Dagestanu.

W 2007 roku były agent rosyjskich FSB Aleksander Litwinienko w swej książce „ Wysadzić Rosję” ujawnia, że wszystkie zamachy były fałszywymi flagami, mającymi na celu jedno – doprowadzić do wojny z Czeczenią. W tym tylko jednym przypadku, jeden kraj zdecydował poświęcić życie kilkuset swoich obywateli, aby zrealizować polityczny cel.

Nie myśl, drogi czytelniku, że „naszych” służb na to nie stać, jeśli poczują potrzebę i interes. Gdy kolejny raz usłyszysz lub przeczytasz o alarmach bombowych i ewakuacjach zastanów się proszę głębiej.

 

Jolanta Bezbożna

Pressmix.eu

Grupa Medialna Pressmix 2016

 


 

Komentarze

komentarze