KOD - Przeproście i Spieprzajcie - Tak to do WAS!

 

Kto dziś pamięta jak kiedyś obchodziło się dzień 1 Maja? Wszyscy zapomnieli i poszli na grilla albo na mizerie, bo na zielona trawkę się nie dało.

 

Dziś 1 maja. W Warszawie nie zabrakło pochodu. Choć został przesunięty o tydzień na 7 maja i demonstrować będą KODowcy, którzy czerpią wzorce z dziada pradziada z wielkich pochodów ludu pracującego miast i WSI.

Kijowski KOD - CHAM?
Kijowski KOD – CHAN czy CHAM?

 

Dzień wolny od pracy ( teoretycznie ), spędzony przymusowo z koleżankami i kolegami z pracy w pochodzie pierwszomajowym. Obecność obowiązkowa, za nieobecność karał zarząd zakładu. Wyznaczona trasa pochodu, bliższe zakłady pieszo dołączały do pochodu pierwszomajowego, ludzi z dalszych zakładów pracy dowożono autobusami zakładowymi. Święto Pracy.

Wręczali im flagi, tzw. szturmówki. Część flag biało-czerwona, a część czerwona – naszych „Przyjaciół ze Wschodu”. Wybrańcy nieśli ogromne transparenty z krzykliwymi napisami propagandowymi: „Naród z Partią, Partia z Narodem”, „Niech żyje i umacnia się braterska przyjaźń i współpraca narodów Polski i ZSRR!”, „Niech żyje Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich – decydująca siła w rozgromieniu niemieckiego faszyzmu, ostoja pokoju w Europie!”, „Niech żyje ZSRR – niezwyciężona ostoja pokoju i socjalizmu!” i wiele innych.

 

Maszerowali głównymi ulicami miast, z wielkich trybun ludzi obserwowała Władza PRL’u, działacze i komuniści. Po zakończonym pochodzie można było się rozejść do domów, Ci którzy mieli flagi musieli je oddać do zakładu, ale nie każdemu się chciało oddać flagę, wiec zostawiali gdzie popadnie.

Kartka z kalendarza 1 maja

Kiedyś, na 1 Maja to nawet śnieg spadł. Było zimno. Ale obecność obowiązkowa więc trzeba było maszerować przed trybunami w zimnie i śniegu. Nieobecność karano… W tamtych czasach istniało ZSRR – Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich… – „Przyjaciele ze Wschodu…” Dziwne czasy PRL’u…

KOD staruszek… jak stary rok…
KOD staruszek… jak stary rok…już odchodzi…

Redakcja.


 

OPINIA Pawła KUKIZA

Komentarze

komentarze