Ktoś mi powiedział ostatnio, że się cieszę, że Wałęsa był kapusiem.

Zastanowiło mnie to. Czy faktycznie się cieszę?


Cieszę się, że prawda wyszła na jaw, bo prawda jest wartością samą w sobie i zawsze jest dobrze, jak wychodzi na jaw (choć czasami jest to bardzo bolesne). Jestem przeciwnikiem kłamstwa i hipokryzji.

Ale nie cieszę się z tego, że Wałęsa był kapusiem. To bardzo smutne. To oznacza, że byłem wtedy manipulowany przez złych ludzi, że mnóstwo moich znajomych również. To znaczy, że nasza dobra wola była przekierowywana tak, by służyć złym ludziom. Że nie byliśmy, tak jak nam się to wydawało, PODMIOTAMI tego wszystkiego, co się wówczas działo, tylko PRZEDMIOTAMI.

To oznacza, że tak naprawdę przegraliśmy. To, co robiliśmy nie było działaniem, które potem doprowadziło do upadku komuny, bo ona nie upadła, tylko się przepoczwarzyła. Również dzięki Bolkowi.

Jest mi smutno, bo wychodzi na to, że w gruncie rzeczy mogłem nic nie robić, wszyscy mogliśmy nic nie robić i sytuacja dziś byłaby dokładnie taka sama.

Mam mnóstwo znajomych, którzy wybrali wówczas nic nierobienie. Ich sytuacja życiowa nie jest średnio ani gorsza, ani lepsza od mojej. Mnóstwo moich znajomych, którzy byli twardymi komuchami za PRL – studiowałem na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na UW w latach 1977-1982, najbardziej czerwonym wydziale UW – nadal jest na szczycie „klasy średniej” w III RP, tak jak na jej szczycie byli już wówczas.

Czyli właściwie wszystko to było psu na budę. Nie było żadnej rewolucji. Nic się nie zmieniło

Również dlatego, a może PRZEDE WSZYSTKIM dlatego, że na miejscu Lecha Wałęsy wstawiono nam Bolka.

Nie, nie cieszy mnie ta cała sytuacja. Zmusiła mnie natomiast do przyjęcia do wiadomości, że tak naprawdę zmiany, które nastąpiły w Polsce po 1989 i tak by nastąpiły. Tak jak nastąpiły w Albanii, gdzie jako żywo Solidarności nie było.

I o to komuchom chodziło, i to im się udało.

Wygrali.

Dzięki tobie Bolku.

Adam Pietrasiewicz pressmix.eu 2016

Komentarze

komentarze