Co jest powodem rozpętania wojny polsko-polskiej, na pohybel naszego, polskiego dobrego imienia we Świecie, na przekór polskiej racji stanu, dla zadośćuczynienia żałosnym politycznym przegranym i ich mecenasom – banksterom. To wstyd i hańba publiczna, to wizytówka durniów, jak Lenin nazywał taki „wytwór człekopodobny” – durniów pożytecznych, pożytecznych dla interesów frustratów pozbawionych władzy, możliwości piastowania synekur, defraudacji administrowanego majątku i budowy „państwa istniejącego teoretycznie”.

Jest to tak oczywiste, jak opis konia w encyklopedii ks. Chmielowskiego, czyli każdy (myślący) widzi, jako jest! Bowiem to do myślących świat należy, a do sterownych durniów jeno „skakanie za demokracją”, ponoć niecnie wziętą od tyłu, a drzewiej tak pięknie bywało – pomnik Kacapa na rocznicę Viktorii Warszawskiej i „sprawiedliwe rozdzielenie Amberu od Goldu”, a dlatego pięknie, bowiem wtedy, w „pięknych czasach”, to Kali kradł i defraudował, a teraz, jak Kalego wywalają z synekur i zabierają bawidka z plugawych rączek – wrzask wielki i klangor ludzkich gęsi – „PiS-uary łamią demokrację”, bo to nie my rządzimy, bo wtedy cacy, ale demoniczni ONI! A to właśnie czyni różnicę, a o tym przesądza Salon Warszawki i jego Naczelny Rabin Medialny, a takie autorytety wiedzą, że słońce świeci nocą, prawda? Po diagnozie stanu batalistycznego zaKODowanych ludzików i ich animatorów politycznych z dyskietkami, a nawet „Kasetami Wybiórczymi” w głowach, dla symetrii opinii wypada poddać osądowi całokształt polityczny.

 

Czy w jakimkolwiek państwie (jeśli tam istnieje, bo niekoniecznie) był i działał TK jako byt instytucjonalny niezależny, kiedy on przecie zawsze był efektem także władzy ustawodawczej, więc krzyk o łamanie zasad demokracji jest bezzasadny, zwłaszcza, że manipulacje z TK rozpoczęli właśnie teraz pomstujący frustraci polityczni. Jednak odwetowe demonstrowanie poprzez zmianę prawa, nawet w dobrej wierze, dla skuteczności planowanego działania politycznego, usuwania „blokady”, pozostawionej przez odchodzącą władzę, jest delikatnie mówiąc – nieeleganckie, mało finezyjne, zawzięte i zdaje się ilustracją do powiedzenia – „jeżdżenie po bandzie”, a więc prowokacyjne. Zauważmy bowiem, iż jest to niewypowiedziana deklaracja, że nie ma instytucji niezależnej w państwie. I choć to prawda, to po co o tym tak głośno wołać, no – po co? Jest to tryumfalizm i arogancja, oczywiste wykorzystania „do oporu” spodziewanych przeszkód i jawnej dywersji, posiadanych możliwości, wynikających z większości sejmowej.

 

To także znamię zapalczywości i małego profesjonalizmu psychologicznego (nie mówię tu o politycznym) Pierwszej Osoby w Państwie, Prezesa PiS-u, właściwie nie wiadomo po co, bowiem zapewne nie myśli on o władzy dyktatorskiej i zamachu stanu, jakie to mu wmawiają histerycy spod znaku KOD (Komitet Organizacji Defekacji), którzy, owi ludzie bez honoru i wyobraźni, dają pretekst do szkalowania Polski na forum UE i Świata, a to hańba i debiliczny brak patriotyzmu!!! Wszelcy zaczadzeni obywatele porwani „urokiem retoryki demokratycznej” narażają się nie na bycie „gorszym sortem”, ale po leninowsku – trzodą „pożytecznych idiotów”, ot, co!

starzy znajomi

KOD i jego zaczadzona „drużyna somnambulików” wedle definicji „defekują” ulicznie mową nienawiści, rozdzierają szaty nad utratą synekur przez żałosnych politruków, kreują na fali kłamstwa nowych liderów – patrz Petru, zamożny biznesmen, broniący rodzimych malwersantów i zagranicznych wpływów biznesowych, co na pewno bankster Soros mu wynagrodzi, kolokwialnie nazywając – srebrnikami. Tak, więc politrucy, hieny dziennikarskie, wykształciuchy, pocioty SB-ckie i komusze, no i rzesze otumanionych występują w roli „wilków ubranych w baranie skóry” i krzyczących za wprowadzeniem ustawowym wegetarianizmu, tak to alegorycznie i logicznie wygląda! A chodzi tu tylko o możliwości malwersowania i fałszowania rzeczywistości, odcinania kuponów od sprawowania władzy w „państwie istniejącym teoretycznie”, bycia zależnym od zagranicznego kapitału i ośrodków wpływu, bycia plasteliną w niemieckich rękach sterujących. Dla przykładu – likwidacja polskich stoczni, kiedy w niemieckim Wolgaście i Straslundzie modernizowano za państwowe pieniądze stocznie, a nasze zniszczono, jako potencjalną konkurencję, a kto na to zezwolił, no – kto? Reasumując, PiS nie jest „święty”, strategicznie powinien wystartować z realizacją pomysłów ustawowych z wyborczej teczki „stu projektów ustaw”, umiarkowanego „asenizowania” zaniedbanego (delikatnie nazywając) państwa i strefy społecznej, elementarza potrzeb ludzkich, a nie odwetowego pacyfikowania sceny politycznej, nieuzasadnionego pośpiechu, demonstracji siły, zamiast pozyskania społecznego wsparcia poprzez uchwalanie prospołecznych, pożytecznych i obiecanych ustaw, regulujących sprawy ważne, zaniedbane przez poprzednią władzę. Takich ustaw, dających poczucie, że państwo staje się „spółdzielnią usługową dla obywatela”, a nie „samożywnym Molochem, działającym ponad obywatelskimi głowami”. PiS podjął bardzo trudne zobowiązania, „sanację” państwa po ośmiu latach jego rozbiórki, stanięcia w obliczu bałaganu, jaki panuje w administracji, zmierzenia się z niebotyczną strukturą zdeprawowanego „kolesiostwa” i struktur zazębiania się władzy z obszarem przestępczym, tak…



PiS miał za zadanie „oczyszczenie stajni Augiasza”, uczynienie z III RP Polski, Najjaśniejszej Rzeczpospolitej, rzetelnego państwa dla świadomych obywateli, ale „wszedł w klincz” w dobrze, rzekłbym „mafijnie” zorganizowaną opozycją, której udało się zorganizować „drużynę posłusznych somnambulików”, co to pomagają jej, zapewne część w dobrej, nieświadomej wierze, odwojować utracone sfery wpływów i dalszą możliwość nieprawego bogacenia się kosztem interesu Polski. Tak, źle się stało, ale pierwsze koty za płoty, a śliwki – robaczywki, miejmy nadzieję, że Prezes PiS wyciągnie wnioski, ostudzi umysł, uwierzy, że mając tak wielki potencjał władzy nie należy działać gorączkowo, a skutecznie, rozważnie, bo koniec wieńczy dzieło, nieprawdaż? W sytuacji, kiedy KOD wyprowadza ludzi na ulice, czyni fałszywe lamenty nad łamaną demokracją, zaś sami jego animatorzy mają „za uszami” masę brudu antydemokratycznego, bezczelnie broniący bogatych, cynicznie manipulujący umysłami obywateli, kreujący „czarny PR Polski”, ciskam wam w twarz przekleństwo, bo takie me obywatelskie prawo: „O, wy dzieci Targowicy, pocioty SB-cji i Maci Radnoj – PZPR, hieny dziennikarskie, resortowe dzieci, nauczeni ślepowidzenia przez Naczelnego Rabina III RP, frustraci i zaczadzeni, kończcie, wstydu oszczędźcie – nie sobie, bo go nie macie i godności także, a Polsce, bo Niemiec poucza nas o „wyższości demokracji nad faszyzmem”, o wy żałośni naśladowcy Kalego, miejcie trochę przyzwoitości, posprzątajcie po sobie, spuście swe mentalne ekskrementy w klozecie historii jak najszybciej, bowiem wasz czas, szkodnicy i zdrajcy, minął, żniwa kapitałowe, bezczelne i spodlone, zakończone, żyjecie już w matrixie, o klaunowie politycznej sceny bądźcie przeklęci!!! Poczekajcie owe cywilizowane, praktykowane powszechnie w świecie demokracji „100 dni” i zapytajcie wtedy rząd PiS-u, co zrobił, wtedy, kiedy można będzie rozliczać z dorobku, a nie na starcie, bezczelnie i szkodniczo, wrzucać kamienie do ich politycznego ogrodu in statu nascendi!

 

Wara od podpalania Polski, dzielenia Polaków, prowokowania rozlewu krwi polskiej, mordy w kubeł, defekujcie w swych jaczejkach i tancbudach, żałośni celebryci polityki, przegrani meblarze z Klarysewa i ucieczkowicze na łono UE, przedstawiciele „rządu w Polsce”, co pozostawił po sobie jeno smród historyczny i zapisy taśmowe z „Sowy & Co”, tylko tyle!

Dajmy szansę nowym, wiele obiecywali, niech się zatem wykażą, niech zweryfikują obietnice, nie czas wychodzić na ulice, a jeno patrzeć władzy na ręce, co czynić powinien obywatel w Danii, Mongolii, Ugandzie, Kanadzie i nad Wisłą, gdzie żyć nam przyszło!

PS: Na deser mało wytworny obiad w trzech daniach, a dziś pikantna przystawka. Smacznego!

Antoni Kozłowski dla Pressmix.eu

Grupa Medialna Pressmix 2016

Pressmix.eu

 

Antoni Kozłowski o sobie:

Poeta, publicysta, scenarzysta, performer, fotograf i malarz. Humanista domowego chowu, bez dyplomów. Od lat oddany idei wolnego słowa i szybkiego reagowania na Zło. Przyjaciel zacnych ludzi, gardzi intelektualną miernotą pomagdalenkową, współczuje „śniętym szczupakom” czyli lemingom (kolokwialnie). Miłośnik kobiet i idei rycerskości, sceptyk filozofii gender. Także bezpartyjny, bezkoteryjny, mistyk bezwyznaniowy, adorator wszelkich epifanii Natury jako ekspresji Nienazwanego. Pragmatycznie, zwolennik chrześcijaństwa (nie katolicyzmu) jako korzenia i fundamentu Dialogu Europejskiego. Od zawsze – romantyk i wizjoner, od czasów świadomej obecności w PRL – antytotalitarysta. Uznaje dyskusję za „twórcze ubogacenia umysłu indywidaualnego”, zaś chamów, frustratów i bękartów „jedynej słuszności” traktuję jako zakały i realnych zabójców procesu wymiany myśli, więc im wszystkim – na pohybel! Sowizdrzał i ironista, stara się nie przekraczać tabu kulturowego i dobrego smaku. Uważa, że słowo ma większą moc, niż konwulsje bezsilnego gniewu i kamienie dedykowane Molochowi. Wierzy w Człowieka uwolnionego od tyranii boga obrazkowego i cesarza despotycznego… Przeciwnik przemocy, wyznawca „siły obywatelskiego zorganizowania”. Rozróżnia zaangażowanie obywatelskie od politykierstwa, które ma w… Na salonach wymiany myśli, w internecie zamierza poznawać mądrych i zacnych ludzi, ignorować intelektualne mendy, nie uskuteczniać jałowej szermierki słownej, pacyfikować chamstwo. Cel publicznej obecności – rozwijać się twórczo, wyciągać wnioski, inspirować innych, budować więzy dyskusyjne, nie odkrywać do końca (co nie znaczy – kłamać!) swej „prawdziwej twarzy”, bowiem publiczne, emocjonalne dyskusje, to pożywka dla służb specjalnych, „robaczku na haczyku”, tak… Jeden nasz cel – Najjaśniejsza Rzeczpospolita, wiele do niego dróg, czyli pluralizm intelektualny i duchowy. I tyle, aż tyle!

Komentarze

komentarze