Homoseksualność w świecie niepełnosprawności

Homoseksualność w świecie niepełnosprawności

przez -
0 234

Homoseksualność sama w sobie już stanowi temat tabu, brak możliwości legalizacji związku i zero praw za tym idących. A jak ma czuć się, jak ma reagować i jak ma żyć w świecie nietolerancji homoseksualna osoba z niepełnosprawnością?

Oto krótka historia kobiety, która po trzydziestu latach ujawniła się ze swoją orientacją.

Urodziłam się w latach osiemdziesiątych z wadami wrodzonymi. Jedne są widoczne, inne ujawniły się w trakcie moich kolejnych wiosenek. Kolejne – oby ich nie było. W szkole podstawowej wyśmiewano mnie tylko dlatego, bo wyglądam inaczej.

Chodziłam do szkoły podstawowej na wsi i ulegałam złudzeniu, że jak się każdego zna, to jest lepiej. Dyskryminacja wszechobecna, nie tylko u dzieci, ale też u osób starszych dawała mi mocno w kość. Także w liceum nie było mi łatwo, ale na szczęście opieka kolegów i koleżanek z klasy oraz dyrektora szkoły pomagały mi stawić czoła dyskryminacji. W okresie dojrzewania moje koleżanki i koledzy mieli swoje dziewczyny, chłopaków – ja zawsze gdzieś na uboczu, nie szukałam miłości. Czasem zazdrościłam im uniesień miłosnych, ale sam fakt – wyglądam inaczej – kto by mnie chciał – bardziej stawiał mnie na nogi. Poza tym wydawało mi się, że zostanę skrzywdzona.

Wielokrotnie spędzałam czas u moich dziadków. Jak nie wakacje, czy ferie to niestety leczenia szpitalne związane z moją chorobą. Lubię i do dziś traktuje stolicę pyrlandii jak moje miasto rodzinne. Dokładnie nie pamiętam, ile miałam wtedy lat – 12-13, ale były to kolejne wakacje u dziadków. Któregoś pięknego dnia jedna z moich bliskich mi koleżanek zaproponowała mi spacer po osiedlu. Jak na małolata sporo łazikowałyśmy i sporo rozmawiałyśmy. Czułam się świetnie w jej towarzystwie, zawsze, gdy tylko mogłyśmy spędzać ze sobą czas. W trakcie spacerowania postanowiłyśmy odpocząć i usiadłyśmy na ławce. To wtedy zostałam pierwszy raz pocałowana przez dziewczynę. Byłam zdziwiona i zaskoczona ale i też wtedy uzmysłowiłam sobie, że serce mi inaczej bije. Nikomu nie mówiłam o tym, co się stało. Ja sama w sobie byłam w skowronkach, ale stwarzałam pozory, jakby nic się nie stało. Wiele razy myślałam, co wtedy wydarzyło się i jak to możliwe, że bardziej wolę dziewczyny od chłopaków. Mijały kolejne lata, poszłam do liceum i ciągle szukałam swojej drogi.

dwie kobiety fot. morguefile

Wiele razy zastanawiałam się, co będzie, gdy powiem chociażby rodzicom, że w moim związku nie będzie mężczyzny. Wydawało mi się, że rodzice mnie odtrącą i presja tego, co powiedzą inni sprawiły, że zaczęłam spotykać się z chłopakami. Niestety związki dość szybko się rozpadały, powodów było wiele według facetów, według mnie nie czułam się sobą. Ogromny strach przed stratą rodziny blokował moje uczucia. Oszukiwałam siebie, rodzinę, bliskich, a w sercu nosiłam niestety smutek.

Poznałam po szkole policealnej mężczyznę, dobrze się rozumieliśmy. Wiedzieliśmy o sobie wszystko. Rodzice nalegali na ślub. Miałam dość ich marudzenia i w końcu sakramentalne tak padło po 6 latach naszej znajomości. Wszyscy szczęśliwi, a ja na własnym ślubie płakałam, że właśnie dla nich zamknęłam swoje szczęście. Niestety pomimo, że dawałam z siebie 100% to związek się rozpadł. Na moje 30-ste urodziny po kilku wydarzeniach w życiu zadecydowałam, że nigdy więcej nie będę żyć dla kogoś, gdy sama nie będę w tym szczęśliwa. Było mi ciężko na początku. Małe nadmorskie miasto, każdy każdego zna i jak tutaj znaleźć partnerkę i nowe znajomości? Na szczęście od czego jest Internet :). Zaczęłam biegać po portalach dla LGBT, rozmawiać z ludźmi, którzy się ujawnili, o tym, jak radzą sobie w życiu. Poznawałam osoby i starałam się wyjść z ukrycia. Pierwsza miłość po rozwodzie trwała rok. W tym czasie wyjawiłam moją „tajemnicę” najbliższej przyjaciółce i rodzicom. Bardzo bałam się stracić moją przyjaciółkę. 10 lat znajomości, traktujemy się jak siostry, wiedziała o mnie wszystko z małym wyjątkiem, tego, że „wolę kobiety”. Gdy już się zdecydowałam powiedzieć jej o tym fakcie, rozpłakałam się przy niej. Ciężko mówić o takich sprawach – strach przed stratą, odrzuceniem. Ku memu wielkiemu zaskoczeniu wiadomość przyjęła spokojnie i jeszcze dopowiedziała: „wiem, że wolisz kobiety ale i tak Cię Kocham, tylko mnie nie całuj z języczkiem” 😀 Ku mojemu zdziwieniu również tata zareagował bardzo spokojnie i nawet z małym żalem i zapytaniem: „dlaczego dopiero teraz, dlaczego nie wcześniej”. Jak to ujął i ma rację – liczy się moje szczęście. Gorzej natomiast zareagowała moja mama. Co dziwne, kazała, wręcz nalegała, abym nikomu nie mówiła, a po trzech miesiącach dowiedziałam się, że o tym, że jestem z kobietą wiedziała połowa rodziny. Mniej stresu dla mnie.

Gdy najbliższe mi osoby powoli dowiadywały się o mojej orientacji, czas nadszedł na otoczenie w mojej pracy. Bez żadnego problemu zostałam ciepło przyjęta i reakcja była bardzo pozytywna. Wtedy zdałam sobie sprawę i coraz bardziej zaczęłam żałować, że dopiero po 30 latach wyszłam zza muru. Niemniej jednak nie chwalę się na prawo czy lewo z kim żyję. Te osoby co mają wiedzieć, wiedzą a jeśli ktoś mnie nie akceptuje, cóż mogę jedynie stwierdzić, nie jest wart mej znajomości skoro fakt, że dziele łożę z kobietą a charakter mam taki sam w podsumowaniu „brawo ty”.

Nie napisałam jeszcze jednego. Ok, jestem homoseksualna, jestem niepełnosprawna. Jak to się ma do relacji partnerskich? Oczywiście chyba tak, jak w każdych związkach i poszukiwaniach – różnie to bywało. Fakt, że wygląd w dużej mierze był istotny – były wzloty i upadki. Teraz jestem szczęśliwa z Moją Ukochaną. Rodziny wiedzą, że jesteśmy razem, tak jak wspomniałam wcześniej – jedni akceptują, inni nie, no ale taki mamy klimat ;). Czy ujawniamy się na forum publicznym? Różnie to bywa, nie całujemy się na pokaz, nie obmacujemy się. Spacery, kolacje czy przytulenie na porządku dziennym, myślę, że gdyby przechodzeń wiedział o nas, to może inaczej by zareagował, a tak unikamy jakichkolwiek sytuacji, które mogłyby wywołać niepotrzebny stres. Sama miałam okazję przekonać się, jak to spacer ze znajomymi po plaży i przypadkowe nasypanie piasku na koc jakiejś dziewczyny spowodował ogromny gniew w niej, że ta chciała mnie pobić. Na szczęście przyjaciele załagodzili sytuację, także nie ma co sobie robić kłopotów, gdy komuś coś się nie podoba.

W świecie niepełnosprawnych homoseksualność była dla mnie zagadkowa i nikt nie chciał o tym rozmawiać. Tolerancja w Polsce jest jeszcze na etapie raczkowania i daleko nam do krajów zachodnich. Zawarcie związku przez osoby niepełnosprawne czasem budzi kontrowersje, nie mówiąc już o niepełnosprawnej kobiecie z drugą kobietą. Na szczęście są jeszcze elementy prawne lub też inne kraje, które udzielają ślubów. Dla mnie najważniejsza jest miłość i kobieta którą kocham.

Jako osoba niepełnosprawna i homoseksualna po swoich doświadczeniach wiem, że nie warto kryć się z uczuciami. Wiem, że życie nie jest usłane różami i dążyć do swojego szczęścia pomimo trudności, jakie daje nam sama niepełnosprawność to już jest wielki wyczyn, ale dążyć do bycia kochanym przez drugą osobę i odwzajemniać tą miłość to zupełnie inna sprawa.

A homofoby niech zajmą się swoim życiem, a nie innych. Zawsze będę powtarzać – co byś zrobił/zrobiła, gdyby Twoje dziecko kochało „inaczej”.

Arleta, radio Pełnosprytni

Grupa Medialna Pressmix 2016

Pressmix.eu

Komentarze

komentarze