tablica

Przeczytajcie Państwo tytuł  raz jeszcze, jakie odnosicie wrażenie? Tak, edukacja dzieci i młodzieży, wydaje się być kluczem do dorosłości i… przyszłości, chociaż ta, wygląda wyjątkowo źle. Śmiem pokusić się o stwierdzenie, że dla większości młodych ludzi, przyszłości w Polsce zwyczajnie nie ma! Dlaczego? Teraz powinienem wymienić około stu powodów, jednak ograniczę się do dwóch, których imiona brzmią prozaicznie: powołanie i pieniądz.

Jak scharakteryzować powołanie, którego podjął się nauczyciel? Nie mylę się, bycie pedagogiem, to POWOŁANIE! Prócz tego, ciężka praca i proces niekończącego się dokształcania. Bez niego proces edukacji młodego człowieka jest niemożliwy. Świat gna do przodu, jak najnowszy model Bugatti Veyrona i chociaż uznać go można, za przedmiot zbytku, jest równie drogi, co pełne wykształcenie jednego ucznia. O ile wspomniane auto zardzewieje i rozleci się po dwóch latach, wykształcony człowiek przez całe życie, wypracuje realny dochód, za który można będzie kupić pięćdziesiąt takich aut. Potrzebujemy tylko jednego… nauczyciela, który w godnych warunkach, będzie mógł tego dokonać. Polakom brakuje bezpieczeństwa osobistego, które jest składową ich życia zawodowego. Bynajmniej nie chodzi mi tutaj o próby zamachów, nawet  tych w samolotach, które raz są wojskowe, a raz cywilne w zależności od pomysłu Prokuratury Generalnej, chodzi raczej, o zwyczajne wynagrodzenie, które będzie adekwatne do potrzeb, czyli…, jak w każdym zawodzie.
Wielokrotnie spotkałem się z opinią, że przeciętny nauczyciel, to leń, obibok, płacą mu za nic i jeszcze ma dwa miesiące urlopu, a nawet więcej. Ma jeszcze jeden przywilej, o którym zdaje się zapomnieli komentatorzy – roczny urlop na podratowanie utraconego zdrowia. Czy taki kontrargument wystarczy? Obecny rząd zapewnił nauczycielowi prawdziwe piekło, przesuwając granice przejścia na emeryturę. Wyobraźmy sobie „wuefistę”, który w wieku np. 63 lat czynnej pracy w zawodzie, zrobi na reku wymyk. Oczywiście, pojawił się głos Wielkiego Brata z samej góry, który mówi… to niech się przekwalifikuje. W tym wieku, w tej sytuacji? Na kogo? Na przeszukiwacza wysypisk śmieci i kubłów osiedlowych?
Idiotyzm. Skoro jesteś przekonany o tym, że nauczyciel, to funkcja zbędna, wręcz toksyczna, to mam kilka podejrzeń. Być może jesteś prowokatorem, który nieudolnie wykonuje zadanie zlecone przez kogoś, o ściśle określonym celu, albo jesteś podrzędnym głupkiem, który pisząc podanie, jest w stanie popełnić kilkadziesiąt błędów.
Co wybieram? Oczywiście wariant drugi, a to świadczy o tym, że chęć edukowania siebie,  spełzła gdzieś na wysokości kinowej wersji „Rambo”, albo „Indiany Jonesa”, które wydawały się w tamtym czasie ważniejsze od… nauki. Nauczyciel nie jest agentem OO7 Jamesem Bondem, który wobec argumentów chwyta za rękojeść Waltera PPK, jest osobą, która ma pomóc zrozumieć współczesny świat i wytłumaczyć uczniowi zasady jego działania.
To niemożliwe? Rzeczywiście trudne, za głodowe pensje, które wystarczają mu wyłącznie na jedzenie i to nie do końca. Czyli? To musi być powołanie.
Miałem szczęście, moimi nauczycielami byli w większości wspaniali ludzie, którzy wzorowo wykonali to, co zamierzyli. Poznałem takich w swoim mieście, jak i w wielu innych. Owszem, byli utytułowani, jednak zawsze pozostali… ludźmi i za to Im dziękuję.
Dzień Edukacji Narodowej ma być świętem pedagogów, którzy wiedzą, że się spełniają, mają mieć świadomość tego, że celem nadrzędnym jest edukacja drugiego człowieka, inne problemy natury egzystencjalnej dla niego nie istnieją. Czy tak jest? Niestety nie, dla wielu z Nich już za kilka chwil, nie wystarczy pieniędzy na należne im WYNAGRODZENIA!!!
Jak mają pracować? Jak żyć? To ostatnie pytanie nie tak dawno zadał obecnemu premierowi pewien człowiek, który w wyniku powodzi, utracił wszystko.
System jest rozregulowany jak stara klepsydra, w której wywiercono drugą dziurę, co gorsza, ów system wydaje się zwyczajną ułudą, bo współczesne życie Polaka wygląda jak... dzieło przypadku.
Drodzy Państwo, Pedagodzy, życzę Wam w tym wyjątkowym dniu tego, abyście doczekali normalności, którą Wasi uczniowie, wychowankowie, wreszcie studenci, znają z opowiadań lub książek historycznych. Jestem przekonany o tym, że lwia część młodych, myślących dzięki Wam ludzi, docenia lub doceni Wasze wysiłki, które dzisiaj są ponad siły, ale jutro być może dzięki normalności, staną się podstawą działania nowoczesnego, sprawnego państwa, gdzie człowiek nie jest przedmiotem, a podmiotem. Wszystko w Waszych rękach, prócz… pieniędzy, które zwyczajnie… skradziono.

Mariusz R.Fryckowski

Komentarze

komentarze