Podobno dusza ludzka waży 21 gramów. Ale jak każdy wie 21 to oczko. Przekroczenie oczka to fura. Może człowiek umiera, gdy mu dusza tyje i robi się z niej fura?

Liczba 21 jest bardzo ważna – przekroczenie jej robi furę nie tylko w grze w oko. 21 to graniczna liczba zbiorowiska ludzi, którzy podejmują jakieś wspólne decyzje. Póki jest ich mniej niż 21 to mogą w miarę sensownie działać i wykonywać efektywną pracę, gdy jest ich więcej, to muszą się podzielić i ustanowić jakąś hierarchię, tak by ciało nadrzędne miało mniej niż 21 członków.
Cyril_Northcote_Parkinson_1961
Liczbę tę wynalazł Cyryl Parkinson i ogłosił to w dziele: „Prawo Parkinsona czyli w pogoni za postępem„. Poniżej stosowny fragment.
Grzegorz GPS Świderski
     Najbardziej widoczna to trudność zebrania wszystkich ludzi w jednym miejscu, w tym samym dniu i o tej samej godzinie. Jeden właśnie wyjeżdża o 18.00, a tymczasem drugi nie wróci przed 21.00. Trzeci ma zajęte wszystkie wtorki, a czwarty nigdy nie jest uchwytny przed 5.00 po południu.
     Ale to tylko początek kłopotów, jeśli bowiem już raz uda się zebrać większość składu, okazuje się, że są to przeważnie ludzie starzy, zgorzkniali, tępi i głusi. Stosunkowo niewielu z nich wybrano z myślą, że są, będą lub kiedykolwiek byli użyteczni. Prawdopodobnie większość wybrano po to, aby zjednać sobie jakieś stronnictwo.  
     Dlatego też lubią oni donosić o tym, co się dzieje na posiedzeniach, stronnictwom, które reprezentują. Upada wszelka tajność obrad, a co gorsza członkowie zaczynają przygotowywać przemówienia. Wygłaszają mowy, a potem opowiadają przyjaciołom o tym, co wyobrażają sobie, że powiedzieli. Ale im bardziej ci jedynie reprezentatywni członkowie podkreślają swoje prawa, tym głośniej inne stronnictwa domagają się jasnej reprezentacji. Tworzą się grupy wewnętrzne próbują zyskać na sile przez dobór następnych zwolenników.
     Ogólna liczba dwudziestu została osiągnięta i przekroczona. I w ten sposób nagle gabinet wchodzi w czwarte i ostatnie stadium swej historii.
Albowiem w tym momencie rozwoju gabinetu (składającego się z 20-22 członków) cały komitet przechodzi gwałtowną przemianę chemiczną lub też organiczną.
British_House_of_Commons_1834
     Istotę tej zmiany łatwo wyśledzić i pojąć. Przede wszystkim zbiera się owych pięciu członków, którzy się liczą. Przy powziętych już decyzjach nominalna egzekutywa niewiele ma do roboty. I w konsekwencji ustaje wszelki opór przeciw powiększaniu się komitetu. Większa liczba członków nie straci więcej czasu, ponieważ każde zebranie jest w każdym wypadku stratą czasu. A zatem żądania stronnictw zaspokaja się chwilowo, dopuszczając ich reprezentantów, i mogą upłynąć całe dekady, zanim ludzie zorientują się, jak iluzoryczne było ich zwycięstwo.  
     Drzwi są szeroko otwarte, liczba członków wzrasta od 20 do 30, od 30 do 40. Może się wkrótce zdarzyć, że będzie ich nawet tysiąc. Ale to nie ma znaczenia, ponieważ gabinet przestał już być prawdziwym gabinetem i jego dawne funkcje zostały przejęte przez jakieś inne ciało.
Medieval_Parliament_of_England
    W historii Anglii roślina ta pięciokrotnie odnawiała swój cykl życiowy. Co prawda, trudno byłoby dowieść, że pierwsze wcielenie gabinetu, angielska Rada Koronna obecnie zwana Izbą Lordów składała się kiedykolwiek z pięciu zaledwie członków. W rzeczywistości w pierwszych wieściach o niej utraciła już swój bardziej intymny charakter, a liczba dziedzicznych członków wahała się od 29 do 50. Późniejszy jej wzrost idzie jednak w parze z utratą władzy. W okrągłych cyfrach li-czyła ona: 60 członków w roku 1601, 140 w roku 1661, 220 w roku 1760, 400 w roku 1850, 650 w roku 1911 i 850 w roku 1952.
     W którym momencie tego rozwoju powstał ściślejszy komitet w łonie arystokracji? Utworzony został około roku 1257, jego członkowie nazywali się lordami Rady Królewskiej i było ich mniej niż 10. Nie było ich więcej niż 11 w roku 1378 i równie niewielu w 1410. Potem, od czasów panowania Henryka V zaczynają się mnożyć. Jest ich 20 w roku 1433, potem 41 w roku 1504, a wreszcie aż 172, zanim Rada przestaje się zbierać. W łonie Rady Królewskiej rozwinęło się trzecie wcielenie gabinetu – Rada Przyboczna, licząca początkowo 9 członków. Liczba ta wzrosła do 20 w roku 1540, do 29 w roku 1547 i do 44 w roku 1558. Rada Przyboczna zwiększała się proporcjonalnie do tego, jak jej działalność przestawała być skuteczna. Liczyła 47 członków w roku 1679, 67 w roku 1723, 200 w roku 1902 i 300 w roku 1951.
      W łonie Rady Przybocznej rozwinęła się koteria, czyli Rada Gabinetowa, która skutecznie przejęła funkcje poprzedniej około roku 1615. W pierwszych przekazach o niej stwierdza się, że składa się z 8 członków. Następnie około roku 1700 powiększa się do 12 osób i do 20 około 1725 roku. Rada Gabinetowa została potem wyparta, około roku 1740, przez wewnętrzną grupę, zwaną odtąd po prostu gabinetem. Jego rozwój pokazuje następująca tabela:
rok liczba członków
1740 5
1784 7
1801 12
1841 14
1885 16
1900 20
1915 22
1935 22
1939 23
1943 16
1945 20
1949 17
1954 18
     Z danych wynika, że od roku 1939 toczyła się walka o uratowanie tej instytucji; walka podobna do prób, jakie podejmowano, ażeby uratować Radę Przyboczną za czasów panowania królowej Elżbiety I. Zdawało się, że gabinet upadnie około roku 1940; na jego miejsce był już przygotowany gabinet wewnętrzny (składający się z 5, 7 czy 9 członków). Jednakże wynik nadal jest wątpliwy. Możliwe po prostu, że brytyjski gabinet wciąż jest ważną
instytucją.
Frans_Francken_(II),_Kunst-_und_Raritätenkammer_(1636)
Gabinet osobliwości
     W porównaniu z brytyjskim gabinet Stanów Zjednoczonych opiera się tej inflacji politycznej niezwykle zdecydowanie. Miał on właściwą liczbę 5 członków w roku 1789, wciąż jeszcze tylko 7 około roku 1840, 9 około 1901 roku, 10 około roku 1913, 11 w roku 1945, a potem wbrew tradycji ograniczył swój skład znowu do 10 w roku 1953. Czy ta próba ograniczenia liczby członków, rozpoczęta w roku 1947, powiedzie się na dłuższą metę, to wątpliwe. Wszelkie doświadczenia wskazują na nieodwracalność poprzednio opisanej tendencji. Na razie Stany Zjednoczone (podobnie jak Gwatemala i El Salvador) cieszą się opinią państwa o ekskluzywnym gabinecie i rzeczywiście mają mniej ministrów gabinetowych niż Nikaragua czy Paragwaj.
IrishHC1780
   Jak w porównaniu z tym wyglądają inne kraje? Większość z nich ma gabinety, których liczba członków waha się od 12 do 20. Średnia w ponad 60 krajach przekracza 16; najczęściej spotykaną liczbą jest 15 (w siedmiu wypadkach) i 9 (także w siedmiu).
     Z pewnością najdziwniejszy gabinet jest w Nowej Zelandii, mający tylko jednego przedstawiciela, którego należy przedstawiać jako: „ministra rolnictwa, ministra lasów, ministra do spraw Maorysów, ministra pełnomocnego Urzędu Powierniczego Maorysów i Ochrony Krajobrazu”. Przewodniczący bankietu w Nowej Zelandii musi być również przygotowany na to, żeby prosić gorąco o ciszę, ponieważ przemówi „minister zdrowia, minister zastępca premiera, minister do spraw Towarzystwa Rozwoju Państwa, do spraw Spisu Ludności i Departamentu Statystyki, Urzędu Majątków Państwowych oraz Propagandy i Informacji”. W innych krajach ta orientalna profuzja występuje na szczęście rzadko.
    Studia nad przykładem brytyjskim wykazują, że punkt bezwładu w działalności gabinetu osiąga się, gdy ogólna liczba jego członków przekroczy 20 lub może 21. Rada Koronna, Rada Królewska, Rada Przyboczna – wszystkie one przekroczyły liczbę 20 członków, kiedy rozpoczął się ich upadek. Obecny gabinet brytyjski, który cofnął się znad przepaści, jest bliski tej liczby. Na tej podstawie moglibyśmy skłaniać się do wniosku, że gabinety czy też inne komitety, których liczba członków przekroczyła 21, tracą realną władzę, a te o znacznie większej liczbie członków już ją utraciły.
Błażej Poboży Głosuj Pobożemu
Błażej Poboży Głosuj Pobożemu

Komentarze

komentarze