Coś tu śmierdzi… – ustawa śmieciowa

Coś tu śmierdzi… – ustawa śmieciowa

segregacja odpadów

Od 2 lat gminy korzystają z narzędzia do kontrolowania czy mieszkańcy mają podpisaną umowę o wywóz śmieci. Nowa Ustawa nakłada na włodarzy gmin obowiązek by drodze przetargu wyłonić jedno przedsiębiorstwo zajmujące się odpadami w całej gminie. Za świadczenie tych usług, mieszkańcy będą płacić odtąd gminie. 

Taka zmiana w przepisach prawnych, z założenia ma wyłapać mieszkańców, którzy nie podpisują umów na wywóz śmieci, ale pozbywają się ich „we własnym zakresie” czyli najczęściej wyrzucają je do lasu, do rzek, jezior lub na łąki.

Konieczność wnoszenia opłat za wywóz śmieci bezpośrednio do gminy,

ma spowodować, że mieszkańcom nie będzie opłacało się pozbywać śmieci w inny, (czyt. nielegalny) sposób, a tym samym pozwoli na oszczędności w zakresie sprzątania okolicznych lasów czy łąk. Nie będzie już opłacało się palić śmieciami w piecach, jeśli i tak będziemy słono za ich wywóz płacić.

Ustawa porusza również temat segregacji śmieci,

zakładając niższe stawki za wywóz śmieci segregowanych niż odpadów mieszanych. Te gospodarstwa domowe, które mają podpisana umowę z firmą zajmującą się wywozem śmieci nie muszą jej zmieniać ani wypowiadać. Na wprowadzenie zmian wraz z opracowaniem szczegółowego planu, gminy mają czas do połowy 2013 roku. Z koeli do końca minionego roku każda gmina musiała uchwalić regulamin utrzymania czystości i porządku na swoim terenie oraz wyznaczyć stawki i regulamin ponoszenia opłat za wywóz śmieci. W bieżącym roku gminy mają pół roku na przeprowadzenie kampanii informacyjnych, a od 1 lipca 2013 roku przejmą wszystkie obowiązki związane z wywozem odpadami.

Haczyk numer jeden

– Naliczanie. Formy „podatku śmieciowego” mogą być naliczane albo według ilości osób zamieszkujących dany lokal czy dom, albo od ilości zużywanej wody, albo też od metrażu na jakim zamieszkuje rodzina. Żaden ze sposobów nie jest sprawiedliwy. Naliczanie według liczby mieszkańców jest bardzo krzywdzące w stosunku do rodzin wielodzietnych i wielopokoleniowych. Uderza w to, co jest wartością największą. Mieszkasz z dziadkami? Masz dużo dzieci? To płać! Tym bardziej, że nie da się udowodnić, że mając trojaczki wyrzucasz trzy razy więcej śmieci. Równie niesprawiedliwe jest naliczanie opłat przy uwzględnieniu zużycia wody. Jeśli płacisz za wodę więcej niż sąsiad, za śmieci również zapłacisz więcej. Ukarać czyściocha! Lubisz akwarystykę, masz duże akwaria i wymieniasz często wodę, zapłacisz więcej za śmieci. Ale całkowitą porażką jest przeliczanie metrażu mieszkania na ilość wyrzucanych odpadów. Co z tego że mieszkasz sam, albo rzadko bywasz w domu? Jeśli masz duże mieszkanie, choćby i po dziadkach, to zapłacisz słono za śmieci, których być może wyrzucasz bardzo mało. Logicznie myśląc kierowcy tirów będąc w trasie cały tydzień, a mając większe mieszkanie, zapłacą za wyrzucanie odpadów więcej niż przeciętna rodzina.

Haczyk numer 2 – Gmina

Odpowiedzialność za śmieci przejmują gminy, one też przygotowują i naliczają właściwe opłaty. Do gminnej kasy wpływają z tego tytułu środki, które po części pokrywają faktyczną utylizację odpadów, ale tylko po części. Muszą opłacić firmę wyłonioną w przetargu i pokryć własne koszty administracyjne, których nie byłoby wcale gdyby gmina nie pośredniczyła miedzy mieszkańcem, a usługodawcą. Jeśli na terenie gminy jest składowisko odpadów, gmina ponosi stosunkowo mniejsze koszty niż ta, która musi owe odpady przewieźć gdzieś dalej. Rosną opłaty. Trudno jest wyliczyć czy gmina się na tym wzbogaci, jeśli będzie miała z tego tytułu oszczędności lub dodatkowe przychody to na pewno otrzyma w „nagrodę” mniej środków „z góry”.

Haczyk numer 3 – Firma

Jeśli w drodze przetargu wyłoniona zostanie firma, która ma zająć się odpadami w danej gminie, to zupełnie znikną firmy konkurencyjne. Powstaje monopol, który może odpowiednio regulować stawki za odpady. Wystarczy, że taka firma wykaże zwiększenie kosztów obsługi gminy. Stawka za odpady może się zmieniać i rosnąć w nieskończoność, a mieszkańcom NIE WOLNO zmienić firmy, która ich obsługuje. To jest wymuszenie! W teoretycznie wolnym kraju, jesteśmy zmuszani do korzystania z usług firmy X. A kontrakt na obsługę gminy jest nie tyle łakomym kąskiem, co „być albo nie być” dla przedsiębiorstw zajmujących się wywozem odpadów. Co zrobią te firmy by dostać kontrakt? Kogo będą musiały kupić?

Tu możesz poruszyć też temat, do kogo należą takie firmy, bo jeśli np. do szwagra wójta czy burmistrza, to wiadomo kto wygra przetarg. Założę się, że natychmiast zaczną powstawać takie firmy, w których udziały będzie miała rodzina włodarza.

Haczyk numer 4 – Umowa

„Te gospodarstwa domowe, które mają podpisana umowę z firmą zajmującą się wywozem śmieci nie muszą jej zmieniać ani wypowiadać.” Oznacza to ni mniej ni więcej, że Zakład Gospodarki Mieszkaniowej, Spółdzielnia, Zarząd Wspólnoty czy prywatna osoba posiadająca już umowę o wywóz odpadów, przejdzie pod władanie firmy, która wygrała przetarg z automatu. Otrzyma jedynie informację o nowej stawce i będzie musiała ją płacić na nowe konto … konto gminy. Nie ma na nic wpływu, nie można dokonać wyboru.

Na osłodę w ustawie podjęto problem zniżek za segregowanie śmieci. Zniżka w różnych gminach ma wynosić średnio 40% stawki. Ale jest kolejny haczyk. Wystarczy, że jedna rodzina z domu wielorodzinnego, np. z bloku, nie segreguje śmieci, a segregacja pozostałych mieszkańców nie ma już znaczenia. Albo będziemy patrzeć sobie na ręce, albo wszyscy będziemy płacić więcej. Jeszcze trochę i ruszy akcja rodem z za zachodniej granicy pod nazwą „podkabluj sąsiada”, co i tak nic nie zmieni.

Po co gmina, na polecenie rządzących, ma ingerować w relacje pomiędzy mieszkańcami, a firmami wywożącymi odpady? Jak nie wiadomo o co chodzi to wiadomo że chodzi o pieniądze! Legalne byłoby, gdyby ustawa określała obowiązek podpisania umowy z jakąkolwiek firmą, a narzucanie opłat za usługi prywatnej firmy to już inna sprawa. Rząd musi pozostawić nam wybór i nie tworzyć dodatkowych kosztów dla nas i przychodu dla siebie. Kolejny sposób na wyskubanie resztek piórek z naszych grzbietów. Tak Rostowski chce ratować budżet?

Część gmin na ten moment, nie jest przygotowana ani na odbiór odpadów, ani tym bardziej nie posiada planu utrzymania czystości i porządku na swoim terenie. Gminy nie mają także ustalonych stawek, gdyż czekają na… poprawki do ustawy.

Więcej zdjęć w Fotogalerii

 

 

 

 

 

 

 

Nie dajmy wywieźć na śmietnisko naszych portfeli, już i tak niewiele w nich zostaje.

Foto: Klimza, Bielsko-Biała, 29 marzec 2012, ul. Krakowska 315d, Zakład Gospodarki Odpadami – konferencja prasowa. Uczestnicy konferencji prasowej mieli okazję zwiedzić zakład w trakcie pracy, co umożliwiło zapoznanie się z funkcjonowaniem linii technologicznych oraz zaobserwowania co się dzieje z odpadami wytworzonymi w domach.

Artykuł Coś tu śmierdzi… – ustawa śmieciowa opublikowano na portalu pressmix.eu 19 lutego 2013

Komentarze

komentarze