Unijny niewolnik nie ma już nic do gadania?

Unijny niewolnik nie ma już nic do gadania?

Niech nikogo nie zmyli dawne znaczenie słowa. Debata nie jest już żadną wymianą zdań, w związku z czym zaprasza się do udziału w niej tylko tych, którzy mają na dany temat jedynie słuszny pogląd. Prezydent wraz z premierem będą przekonywać o korzyściach płynących ze wstąpienia Polski do unii walutowej. Jest kogo przekonywać, bo aż 62% społeczeństwa. Co prawda, to bardzo ładnie, że próbują przekonywać, bo przecież nie muszą. Partia rządząca zawsze wie lepiej, co dla obywatela dobre. Pod tym względem nic się nie zmieniło. Po wprowadzeniu euro zostaniemy dozgonnymi dłużnikami garstki posiadaczy wszystkiego. Niewolnik nie ma nic do gadania.

Gdyby jednak te 62%, czyli garstka oszołomów, nie dała się przekonać i zaczęła ostro protestować, to zawsze będzie można ją spacyfikować przy użyciu bratnich jednostek specjalnych zaproszonych z Unii lub spoza niej. Jak się komu nie podoba, to droga wolna. Zmywaki w Europie i poza nią czekają na Polaków.

Wesołych, a zwłaszcza zdrowych Świąt Wielkanocnych życzy Państwu Małgorzata Todd.

Teatrzyk Zielony Śledź ma zaszczyt przedstawić sztukę pt. „Przychodzi baba do lekarza”

Występują: Baba, Lekarz, Następny.

Baba – Krzyż mnie boli, panie doktorze.
Lekarz – Świetnie (wypełnia receptę). Coś jeszcze?
Baba – Jestem bardzo słaba.
Lekarz – W pani wieku to normalne. Przepiszę pani witaminy.
Baba – Wszystkie?
Lekarz – Oczywiście. Na pewno jakiejś pani brakuje.
Baba – Pewnie tak, tylko po multiwitaminie źle się czuję, mam mdłości, niestrawność.
Lekarz – Przepiszę coś na żołądek i na sen. (wypisując kolejną receptę).
Baba – Ale ja śpię dobrze.
Lekarz – (cały czas pisząc) – Będzie pani spała jeszcze lepiej.
Baba – Mam niskie ciśnienie więc może lepiej nie obniżać go środkami nasennymi.
Lekarz – Skąd to przypuszczenie, że ma pani niskie ciśnienie?
Baba – Sama mierzyłam. Mam aparat.
Lekarz – No, to dam pani też coś na podwyższenie ciśnienia i obniżenie poziomu cholesterolu.
Baba – A mam za wysoki poziom?
Lekarz – Każdy ma za wysoki. Dam też coś na obniżenie cukru we krwi.
Baba – To też każdy ma za wysoki?
Lekarz – Nie każdy, ale w pani wieku to bardzo prawdopodobne.
Baba – A może wpierw zrobić badanie krwi?
Lekarz – Wykluczone. Skończył się limit. (wciska BABIE recepty i wypycha ją za drzwi) Następny proszę. O! To znowu pan.
Następny – Jak leci?
Lekarz – Dobrze. Tu są dla pana kopie recept. W tym tygodniu będzie ich już z tysiąc i wszystkie bez wyjątku na specyfiki waszej firmy. Mam nadzieję, że to mnie uplasuje wysoko w rankingu współpracowników.
Następny – To zależy.
Lekarz – Od czego?
Następny – Widzi pan, doktorze, baby się teraz wycwaniły. Kupują tam gdzie taniej, a niekiedy nie realizują recept wcale.
Lekarz – Coś tam zawsze taka baba kupi.
Następny – Mam dla pana coś wyjątkowego (wyjmuje z teczki i prezentuje pieczątkę). Nie będzie się pan musiał fatygować z każdorazowym wypisywaniem na recepcie. Duża oszczędność czasu.
Lekarz – Rzeczywiście. Poważne usprawnienie. Ale pan wie, że ten lek uzależnia?
Następny – Panie doktorze, oczywiście! A jak inaczej zachować raz zdobytego pacjenta?
Lekarz – No, nie wiem.
Następny – Jakieś skrupuły? Szkoda, bo miałem właśnie zamiar zaproponować panu coś wyjątkowego.
Lekarz – Darmowe próbki leków?
Następny – Co by pan powiedział na stanowisko dyrektora bardzo znanego szpitala? Uprzedzę pańskie pytania. Szpital prosperuje całkiem dobrze i to nas martwi, bo jesteśmy zainteresowani kupnem. Chodzi o spowodowanie zadłużenia. My te długi wykupimy, a pan przejdzie na kolejne dyrektorskie stanowisko w następnym szpitalu. Co pan na to doktorku?

KURTYNA

 

Artykuł pierwotnie opublikowano na portalu pressmix.eu 30 marca 2013.

Komentarze

komentarze