Tadeusz Płużański w Zajeździe u Mikulskich w Wiązownie - fot. Małgorzata KupiszewskaTadeusz Płużański 6 marca 2015 roku był gościem Zajazdu u Mikulskich w Wiązownie. Przyjechał do podwarszawskiej miejscowości, by opowiadać o najnowszej historii Polski. Podzielić się wrażeniami z rozmów z ludźmi, którzy pisali powojenną historię kraju między Bugiem a Odrą. Przywiózł ze sobą książki, w których te spotkania sugestywnie opisał.

Tadeusz Płużański ma do wypełnienia misję. Nazwisko zobowiązuje. Patrząc na jego kalendarz, terminy ma zajęte na rok naprzód.  Nie tak dawno gościł na Wyspach, spotykając się z młodymi Polakami, zmuszonymi do wyjazdu z kraju. Do Wiązowny przyjął zaproszenie, by w kameralnym gronie móc porozmawiać o współczesnej historii. To uśmiechnięty, serdeczny, otwarty człowiek. Natychmiast nawiązał kontakt z publicznością. Dwie godziny minęły jak z bicza strzelił na wymianie spostrzeżeń, uzupełnianiu luk w faktach, tworzeniu zawiązków przyczynowo-skutkowych. Kilkakrotnie padło sformułowanie, które stało się kluczem do rozumienie wielu spraw: uśmierceni metodą katyńską strzałem w potylicę. Żołnierzy Wyklętych pozbawiono życia, czci, honoru, pogrzebu, grobu.

Stalinowscy sędziowie i prokuratorzy zostali uznanymi adwokatami, czy radcami prawnymi, żyją do dziś nieosądzeni za swoje zbrodnie. Żyją w dostatku, pobierając dużo wyższe emerytury od swoich ofiar. A ich dzieci korzystają z profitów komunistycznych dygnitarzy. Do dziś kreują polską rzeczywistość. Są wszędzie – w polityce, biznesie, mediach. Dzieci PRL-owskich prominentów chodzą na groby swoich przodków, zapalają lampki. A dzieci ofiar? W wolnej Polsce nie mają takiego „przywileju”, bo grobów ich ojców czy dziadków po prostu nie ma.

Tadeusz Płużański układa swoje książki na stolePrawda o Żołnierzach Wyklętych miała nigdy nie zobaczyć światła dziennego. Dzięki temu, że ktoś przypadkowo odnalazł w IPN-ie krótki raport grabarza, sprawa zaczęła się ujawniać. Władysław Turczyński woził zamordowanych z katowni przy ul. Rakowieckiej na Łączkę, miejsce, gdzie ciała żołnierzy pod osłoną nocy zrzucane były do dołów śmierci. Komuniści ukrywali te miejsca, robili to z premedytacją. Na Łączkę i sąsiednie obszary nawieziono półtora metra ziemi, gruzu i piachu. Gdyby ktoś chciał wtedy wejść na ten teren i odszukać jakieś szczątki, niczego by nie znalazł, odkryłby jedną wielką hałdę piachu. Później przez środek dawnego pola więziennego wytyczono drogę asfaltową, by ostatecznie przekształcić w nowy cmentarz. Na Łączce, w miejscu zbiorowych mogił, komuniści w 1982 roku, a więc pod osłoną stanu wojennego, dopuścili do wystawienia 197 grobów dygnitarzy, nie powiadamiając nikogo, że pod spodem odnajdują się ludzkie szczątki.

Tadeusz Płużański z książkamiObecne przepisy, zatwierdzone przez najwyższy urząd, zezwalają na prowadzenie poszukiwań, ale pod warunkiem wyrażenia zgody rodzin tych, których groby są powyżej. Jak żywo przypomina to scenę Piłata umywającego ręce. Znając polskie prawo i działanie sądów sprawa odwlecze się znów na długie lata. Wobec problemów z pracami na Łączce dziwnie zazgrzytały słowa Prezydenta wypowiedziane 1 marca 2015 r., w młode, piękne święto ku czci polskich żołnierzy. Niby lapsus językowy zabrzmiało sformułowanie o konieczności uczczenia ofiar Żołnierzy Wyklętych. W zestawieniu z przedłużającą się sprawą szukania i pochówku zakatowanych i uśmierconych metodą katyńską strzałem w potylicę działania rządu RP można odczytać jednoznacznie. W Polsce nie ma miejsca dla polskich bohaterów. Na obchody 70 rocznicy otwarcia bram Oświęcimia nie zaproszono przecież rodziny Rotmistrza Pileckiego. Wojna o zakłamanie historii nie skończyła się po 1944 r. Władysław Bartoszewski i kapituła, którą stanowią znane nazwiska, nie wyraziła zgody, na pośmiertne uhonorowanie Orderem Orła Białego Ochotnika do Auschwitz.

 Prawdziwy bohater nie został uhonorowany najwyższym odznaczeniem Rzeczypospolitej przez bohatera nadmuchanego. Bartoszewski, blokując pośmiertne odznaczenie dla Pileckiego, postąpił dla siebie logicznie. Bo może być tylko jeden bohater niemieckiego KL Auschwitz. I ma nim być Władysław Bartoszewski, który przebywał w obozie siedem miesięcy i w tajemniczy sposób został wypuszczony. Nie może nim być Witold Pilecki, który poszedł do Auschwitz z ochotniczą misją i przez 2, 5 roku tworzył więźniarską konspirację zbrojną.

Prezydent RP Lech Kaczyński zdążył odznaczyć pośmiertnie Orderem Orła Białego: gen. bryg. Augusta Emila Fieldorfa, rotmistrza Witolda Pileckiego, pułk. Łukasza Cieplińskiego, ks. Stanisława Brzóskę, ks. Jerzego Aleksandra Popieluszkę.

Książki Tadeusz PłużańskiegoPRL-Bis hołubi tych, którym daleki jest los polskich żołnierzy. Dziś profesor a przecież major Zygmunt Bauman nie tylko szkolił żołnierzy KBW, ale i osobiście dowodził oddziałem, który wyłapywał Żołnierzy Wyklętych – wynika z dokumentów IPN. Było to za rządów Bolesława Bieruta. Dziś z jego córką, Aleksandrą Jasińską-Kanią – swoją partnerką – mieszka w angielskim Leeds. To właśnie jednostki KBW ścigały „bandytów” i „faszystów”, czyli najsłynniejsze oddziały antykomunistycznej partyzantki: V Wileńskiej Brygady AK mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki” na Białostocczyźnie, mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory” na Lubelszczyźnie czy Józefa Kurasia „Ognia” na Podhalu. Zygmunt Bauman walczył z podziemiem z bronią w ręku i za szczególne sukcesy w łapaniu „bandytów” został w latach 50-tych odznaczony Krzyżem Walecznych. W 2011 r. Zygmunt Bauman obsypany został honorami i nagrodami: otrzymał z rąk ministra Bogdana Zdrojewskiego Złoty medal Gloria Artis. W listopadzie 2012 r. – tytuł doktora Honoris Causa Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu.

 Zło jest złem, zbrodniarz zbrodniarzem i jako taki powinien ponieść zasłużoną karę. Niestety do dziś relatywizujemy zbrodnie komunizmu.

Książki Tadeusz Płużańskiego czekają na stole na autoraW czasie spotkania w Wiązownie Tadeusz Płużański odpowiadał wyczerpująco na pytania, jaką rolę w fałszowaniu historii pełni film Ida, czemu Inka lśni światłem i jakie wartości uosabia, kim była Helena Wolińska, Felicja Danielak, żona Włodzimierza Brusa – Beniamina Zylberberga. Nie można udawać, że się o tym nie wie. Nawet najsympatyczniejsza staruszka, zapraszająca na popołudniowe herbatki późniejszego reżysera, nie przekreśli swojej młodzieńczej przeszłości: ręce pozostają splamione krwią. Helena Wolińska do śmierci nosiła krew polskich ojców i synów.

Były trzy próby ekstradycji komunistycznych zbrodniarzy: Heleny Wolińskiej z Wielkiej Brytanii, Salomona Morela z Izraela i Stefana Michnika ze Szwecji. Wszystkie te trzy państwa odmówiły nam ekstradycji. Oprócz argumentu, że oni nie wiedzą, co to jest zbrodnia komunistyczna, pojawił się jeszcze jeden „argument” – taki, że Polska jest krajem antysemickim, a te trzy osoby są pochodzenia żydowskiego, więc rzekomo nie mogą liczyć w Polsce na sprawiedliwy proces.

Młodzi Polacy mówią: Dosyć! To była zbrodnia. Mordowaliście, deptaliście i profanowaliście ciała żołnierzy polskiej armii. Polska młodzież nosi dziś na ulicach koszulki z „Inką”, „Zagończykiem”, „Zaporą”. Polska młodzież weźmie udział w oficjalnym pogrzebie Danuty Siedzikówny, Inki, której szczątki odnaleziono i 1 marca podano ten fakt do publicznej wiadomości. Młodzież upomina się i nie przestanie walczyć o pamięć i tych Żołnierzy Niezłomnych, których ciał jeszcze nie odkryto.

 Małgorzata Kupiszewska

Książki Tadeusz PłużańskiegoWe wstępie do książek: Bestie, Bestie 2, Oprawcy, zbrodnie bez kary, Lista oprawców, Moje spotkania z bestiami Tadeusz Płużański zwraca uwagę, że powodem bezkarności zbrodniarzy komunistycznych jest ich związek z elitami III RP. Nieprzypadkowo przeciwnikiem jednoznacznego potępienia komunistów ma być Adam Michnik, którego ojciec, matka i brat, byli zaangażowani w budowę totalitarnego ustroju i komunistyczne zbrodnie. Spotkania z „bestiami” przypominają czytelnikom zbrodnie takich komunistycznych oprawców jak: Wacław Krzyżanowski, Ryszard Mońk, Adam Humer (Adam Umer), Eugeniusz Himczak, Wiktor Leszkowicz, Marian Ryba, Jerzy Kędziora, Zygmunt Bauman, Salomon Morel, Helena Wolińska (Felicja Danielak, żona Włodzimierza Brusa – Beniamina Zylberberga), Stefan Michnik, Kazimierz Graff, Alicja Graff, Jan Ptasiński. Żaden z nich nie przeprosił i nie wyraził skruchy.

cyt. Tadeusz Płużański

Komentarze

komentarze