6439ee311ad8764df894e52d5a04f93f,2,0Postanowienia Sądu na fundamencie totalnego braku wiedzy medycznej nie mogą być sprawiedliwe. Decyzje są okrutnie ciężkie, stanowiące krzywdą niewybaczalną. Zmęczona ciągiem błędnych decyzji Matka zmuszona jest do udowadniania, że dzieci nie są „niegrzeczne”, a zaburzone autyzmem, Zespołem Aspergera. Agnieszka ma czwórką dzieci. Najstarszy Olek lat 15, Darek lat 14, Mariusz lat 11,Patryk lat 7 Łączy ich jedna, bolesna diagnoza – autyzm, Zespół Aspergera. Rodzina nie jest zamożna. Żyli kilka lat skromnie. Agnieszka oceniała zmienne nastroje dzieci przez pryzmat matczynej miłości. Różne są temperamenty, to całkiem zrozumiałe. Dzieci mogą rozwijać się zgodnie z tykaniem zegara biologicznego, być bardzo grzeczne, spokojne. Mogą też odbiegać w rozwoju, zachowaniu od rówieśników.

Matka zawsze wybaczy. Troszcząc się o chłopców, jak tylko potrafiła nie miała pojęcia, że kiedykolwiek pozyska wiedzę o przyczynie niekontrolowanych wybuchów płaczu, agresji, zmierzaniu do izolacji, samotności. Pierwsze zaniedbania, brak wnikliwości w poprawnej ocenie stanu zdrowia należy przypisać lekarzom, którzy mieli kontakt z chłopcami.

Jak każde dziecko chorowali na typowe infekcje?
Trudno zrozumieć, jak lekarz mógł nie zauważyć opóźnienia w rozwoju dzieci.

Zostali przyjęci do publicznych szkół. Czy w tych placówkach był psycholog, pedagog, który powinien ocenić poziom intelektualny przyszłego pierwszoklasisty, czy chłopcy mieli ze specjalistą kontakt? Podobno mieli. Dzisiaj trudno ustalić fakty.

Dlaczego nie wskazali Matce konieczności badań w kierunku orzeczeń?
Orzeczenie o zaburzeniu Olka padło w wieku 12 lat, Darka w wieku 11 lat.

Przez ten okres czasu Matka dawała z siebie wszystko, by dzieci kształtować. Dostarczyła orzeczenie o niepełnosprawności synów do szkoły. Nasilały się zachowania niekontrolowane, chłopcy nie mieli wysokospecjalistycznej terapii, co wynika z dopiero teraz otrzymanych, na wniosek Matki, IPETów i sprawozdań z ich realizacji.

k9OgdflT8WVLa5hZpm22kg (2)Wspólnie ze swoim partnerem, obecnie mężem, ojczymem chłopców zabiegali o ich wychowanie. Dysponując orzeczeniem z oznaczeniem rodzaju zaburzenia nauczyciele szkoły stawiali wobec nich wymagania, jak dla zdrowych uczniów zarówno w sferze dydaktycznej jak i wychowawczej. Szkoła nie zastosowała się do orzeczeń o kształceniu specjalnym, nie dała należnego wysoko specjalistycznego wsparcia dla Autyzmu i ZA. Grono pedagogiczne interpretowało zachowanie dzieci, jako niewłaściwe, złe, zupełnie odbiegające od rówieśników.

Oddalano fakt, że to wynik zaburzenia, przerzucając odpowiedzialność na Matkę, która nie radzi sobie z chłopcami.

Matka ciągle oceniana, bez wsparcia ze strony szkoły, nieznająca szczegółowo, psychologicznie, co to jest autyzm i ZA, często już nie mogła wytrzymać emocjonalnie. Przecież szkoła jest zobowiązana do tzn. pedagogizacji rodziców.

Nikt z grona pedagogicznego, Dyrekcji nie podjął się pomocy w szukaniu rozwiązania choćby kierunkując Panią Agnieszkę, iż może wystąpić o Specjalistyczne Usługi Opiekuńcze ( SUO), asystenta Rodziny, który odciążyłby zmęczoną Matkę w załatwianiu wielu spraw urzędowych.

Podjęto decyzję o indywidualnym toku nauczania Olka. Chłopiec źle tolerował naukę poza grupą.

Narastał bunt, potęgowała agresja. Gdy próbował wrócić do szkoły, często prowokowany przez rówieśników bronił się wdając w bójki. Agresja wywoływana wieloma bodźcami pojawiła się również u Darka.
Silny podmiot prawny -szkoła, po otrzymaniu zaleceń po kontroli doraźnej o niewłaściwe zorganizowanie indywidualnego nauczania użyła ciężkiej broni kierując sprawę do Sądu z wnioskiem o wgląd w sytuacje rodzinną.
Zostały też założone sprawy karne przez policję za wnioski rodziców o bójki, wymuszenia, których chłopcy się dopuścili. Proces trwa, wina nie jest udowodniona i nie jest wydane postanowienie sądu kończące sprawy.
Jednak decyzją Sądu Rejonowego dla Warszawy – Woli Wydział Rodzinny i Nieletnich 15 letni Olek został skierowany do zakładu psychiatrycznego o zaostrzonym rygorze sądowym w miejscowości Toszek na Śląsku, 300 km od domu.
Pani Agnieszka szukała pomocy wszędzie. Sprawę nagłośniła medialnie.
W społeczeństwie zawrzało! Jak można izolować zaburzonego chłopca w zakładzie psychiatrycznym – pytali oburzeni obywatele, którzy znają doskonale przebieg zaburzenia?
Ci, którzy wiedzy nie mają, cieszyli się z decyzji wymiaru sprawiedliwości.
Chuligan, zagraża innym, agresywny, nie słucha nikogo – niech siedzi.
Obrzydliwe i krzywdzące osądy.Nie wiesz człowieku, nie zabieraj głosu, zamilcz zwyczajnie.
Obojętność, ataki nie tylko wobec chłopców, ale też Matki, Ojczyma przez szereg instytucji zrodziło dla tej Rodziny dramatyczną sytuację.
We wrześniu 2014 r. Rodziną zaopiekowała się Fundacja „Pomóż Innym” z siedzibą w Warszawie, a właściwie jej założyciel i członek Zarządu Pani Ewa Krawczyk.
Nie mogła wpłynąć na decyzję Sądu, bowiem Postanowienie było prawomocne.
Podejmowała wiele czynności, by powstrzymać krzywdzącą decyzję Sądu.
Matka chciała zawieść syna do Toczka, prosiła o pomoc w transporcie OPS, bo bała się jechać sama, pociągiem. Wydarzyć się mogło wszystko, była w kontakcie ze Szpitalem. Nie zdążyła załatwić zabezpieczenie psychologicznego na czas podróży.
W listopadzie 2014 r. około godz. 6.00 rano do mieszkania zapukała Policja.
W obecności zdezorientowanych braci, Matki zabrano chłopca do zakładu oddalonego o 300 km od miejsca zamieszkania. Szok, łzy, bezradność, – dlaczego?
Rozpoczęła się walka z czasem. Pani Ewa przejęła „ster”, by wyrwać Olka z piekła, do którego trafił. Nawiązała kontakt z Fundacją Helsińską, która pro bono podjęła czynności z pomocą swoich prawników.

Złożono Apelację do Sądu Okręgowego Warszawa – Wola, która była rozpatrywana 4 miesiące. Dwa przez Sąd Rejonowy, który wydał decyzję i dwa przez Sąd Okręgowy. Olek w tym czasie był w szpitalu psychiatrycznym.
Sąd Okręgowy uznał decyzję Sądu Rejonowego, jako negatywną.
W uzasadnieniu między innymi podkreślił istotny argument, że chłopiec w toku rozprawy nie miał żadnej obrony.
25 lutego 2015 r. Olek wrócił do domu – Matki, Rodzeństwa, Ojczyma.
Idylla, radość dla tej Rodziny nie jest pisana. W Sądzie Rejonowym Wydział Rodzinny i Nieletnich Warszawa Wola toczyła się kolejna sprawa o pozbawienie Matki praw rodzicielskich.

Pani Sędzina widzi i postanawia – zabrać wszystkie dzieci do Domu Dziecka.
Zarzut; Matka nie daje sobie rady, problemy wychowawcze nadal się utrzymują, bez poprawy sytuacji w Rodzinie od poprzedniej sprawy, chociaż podczas sprawy wykazano i złożono dokumenty, że wszystkie zalecenia Sądu i OPS zostały wykonane, że chłopcy i rodzina maja zorganizowaną wysokospecjalistyczną terapię.
Przekaz „sprawiedliwego Sądu” jest tak przekłamany. Nie ma żadnych podstaw do umieszczenia dzieci w domu dziecka, są zadbane czyste, ubrane stosownie do poru roku, najedzone, mają obiady w szkole, w domu pozostałe posiłki.

Nie ma w Rodzinie żadnej patologii. Jest doskonała współpraca z nowymi szkołami. Dzieci robią postępy, co potwierdzają dyrektorzy nowych szkół, specjalnych, znających doskonale problematykę autyzmu i ZA.
Z dniem objęcia opieką Rodziny przez Panią Ewę Krawczyk, która jednocześnie pełni rolę społecznego asystenta rodziny, sytuacja w domu diametralnie się zmieniła.
Chłopcy zostali przeniesieni do innych placówek oświatowych. Uczęszczają do szkoły specjalnej, gdzie objęci są poprawną opieką. Poczuli się wyzwoleni ze szponów środowiska, które gardziło nimi za to, kim są.

Robią postępy w nauce, wszystko staje się coraz lżejsze.
Sąd oddala argumenty. Matka korzysta z pomocy psychologa, psychiatry, bo takie zalecenia postawiła ta sama Pani Sędzina, która dzisiaj tym faktem, na niekorzyść obciąża Matkę.
Pani Agnieszka, dzieci, mąż ponownie wrzuceni zostali do jakiegoś bagna, z którego muszą wyjść.

Stres skutkował nagłym, chwilowym pogorszeniem stanu zdrowia Pani Agnieszki, która z bólem w klatce piersiowej trafiła do szpitala.
Czy serca Matki, nie może pęknąć przy takiej wizji przyszłości?
Szczęście, że w chwili obecnej nie są sami. Cały czas wspiera ich Fundacja „Pomóż Innym”, Fundacja Helsińska.

Sprawa została zgłoszona do Rzecznika Praw Dziecka. Złożone zostało zażalenie na Zarządzenie o umieszczenie w domu dziecka ze skutkiem natychmiastowym. Takie decyzje są podejmowane, gdy zagrożone jest życie lub zdrowie dziecka dla dobra dziecka. Ale czy ta decyzja podyktowana jest dobrem dzieci?
Ich działania powinny zapobiec kolejnej tragedii. Sprawa jest nagląca, bowiem Sąd postanowił wdrożyć tryb pilny!
Czy takie dramaty powinny mieć miejsce w Polsce, cywilizowanym kraju?
Sąd odrzucił wszystkie wnioski Agnieszki o zbadanie, dlaczego do takich sytuacji doszło? Dlaczego nie mieli wysokospecjalistycznego wsparcia?
Gdzie przez tyle lat była piecza państwa, która ma obowiązek wspierać słabszych?
Kto i z jakimi kwalifikacjami pracuje w szkole, gdzie chłopcy uczęszczali? Zero wiedzy w temacie, zero zrozumienia, zero empatii.
W żadnej mierze nie można przypisać winy Matce!

Skąd kobieta mogła wiedzieć, że Jej czwórka dzieci została naznaczona zaburzeniem umysłu? Czy Ona jest lekarzem, specjalistą, psychologiem? Szukała pomocy i niczym zło konieczne była przepychana przez odpowiedzialne instytucje. Wydano orzeczenie o niepełnosprawności z zaznaczeniem, że chłopcy są zaburzeni.

Kto pokierował kobietę do placówek, gdzie w odpowiedni sposób rehabilitowani byliby już częściowo przystosowani do życia w społeczeństwie?
Winnych brak, to oczywiste. Pytam Pani Sędziny, która chce umieścić dzieci w różnych placówkach, czy ma wiedzę, na czym polega autyzm, ZA.
Czy jest świadoma jak wielką krzywdę dzieciom przygotowuje?
Pani Sędzina przed sprawą ma obowiązek zapoznać się z wszystkimi dowodami, które będę podlegały rozpoznaniu. Czy w tym przypadku pozyskała wiedzę o funkcjonowaniu zaburzonych dzieci, ich potrzebach, zachowaniu?

Nie wierzę. Zapewniam, że chłopcy nie są „lumpami, chuliganami”. Brak stosownej opieki ze strony wielu placówek doprowadził do tego stanu.
Zaopatrzeni na kolejny okres w rehabilitację za czas jakiś objawią swój piękny umysł.
Wstyd dla systemu w naszym kraju, który krzywdzi jednostkę. Zrozum, wysłuchaj, pomóż- nie osądzaj, nie wyrokuj, nie krytykuj, jeżeli nie masz pojęcia w temacie.
Z dedykacją dla wszystkich, którzy w zaburzonych umysłach widzą celowe działania.
Te osoby się bronię przed natłokiem bodźców zdrowego świata, których nie pojmują, jak my nie pojmiemy ich krainy zwanej autyzmem…
Fragment z książki „ Autyzm chaotyczny taniec umysłu „

Autyzm — dwa światy
Autyzm to życie na pograniczu dwóch światów. Pierwszy
– widziany oczyma ludzi zdrowych — ze swoimi
urokami, pięknem. Drugi jest bezgranicznie pusty, pełen
lęku, szary i bolesny. Koszmarem jest nieskoordynowane
wyrywanie się z jednej granicy na drugą stronę. Nieważne,
czy przechodzisz z tego szarego w piękny, czy z pięknego
w szary. Szok wywoływany tymi zmianami musi być ogromy.
Ile takich przejść może znieść człowiek dotknięty autyzmem?
tysiące.
Wyobraź sobie – jesteś na bankiecie, odświętnie ubrany,
wokół wystrój cieszący oko. Pięknie nakryte stoły, przy
których siedzą Twoi przyjaciele. Cichutka muzyka stwarza
romantyczny nastrój. Prowadzisz konwersacje, śmiejesz
się, zapominasz o wszystkich troskach dnia codziennego,
jesteś szczęśliwy.
W kilka sekund to wszystko ginie. Z salonu przemieszczasz
się do szopy pełnej pajęczyn, z gniazdami szerszeni
wewnątrz tej rudery. Jesteś sam. Dźwięk pięknej muzyki
zmienia się w stukot młota, hałas piły tarczowej. Jest ciemno,
brudno. Umknęły głosy przyjaciół. Słyszysz bełkot kilkunastu
mężczyzn, którzy stoją w pobliżu. Strach przed
wszystkim mąci twój umysł coraz bardziej. Boisz się, że
szerzenie wylądują na twoim ciele, pokąsają cię. Nie wytrzymujesz
hałasu. Odgłosy stukania do drzwi nieznanych
osób, którzy mogą cię skrzywdzić. Strach narasta. Kilka
chwili trwasz skulony w strachu, jesteś cicho i walczysz sam
ze sobą. Modlisz się, żeby ktoś podał ci pomocną dłoń, natychmiast
zabrał z tego okropnego miejsca. Nie wytrzymujesz,
zaczynasz głośno krzyczeć. Jest ci wszystko jedno, czy
ten krzyk przyniesie pomoc, czy zaszkodzi. Nikt ciebie nie
słyszy. Zaczynasz walić z całych sił w konstrukcję tej szopy.
Drzwi są zamknięte. Oddala się głos nieznajomych, których
tak się bałaś, dalej jesteś sam. Ten czas to twoja wieczność.
Poddajesz się i w bezruchu czekasz na rozwój sytuacji.
Po jakimś czasie otwierają się drzwi od szopy. Stoją za
nimi twoi przyjaciele. Zadają pytania o to, jak się tutaj znalazłaś,
co się stało. Czy twój poprzedni stan pozwoli opowiedzieć
o swoich doznaniach, o tragedii, którą przyszło
Ci przejść? Nie, jesteś tak zmęczony, chcesz tylko spokojnie
oddalić ten koszmar, powrócić do domu, przespać się,
zresetować tak przykre doznania. Bierzesz kąpiel, kładziesz
się. Czy możesz zasnąć? Nie wierzę. Te okrutne
sceny będą powracały. To przeżycie na zawsze wyryło się
w twojej psychice. Było strasznie, nie zapomnisz .
Zaburzony autyzmem doznaje takich przeżyć z udziałem swojej chorej
psychiki kilka, kilkanaście razy dziennie. Rozumiesz teraz
jego walkę z samym sobą? Rozumiesz ile sił traci, prowadząc
taką rundę? Tak bardzo broni się przed wejściem
do świata, którego strukturę zna tylko on sam. Te brakujące
fragmenty mózgu, poukładane inaczej niż w zdrowych organizmach,
blokują ich stabilizację. Wyobraź sobie Matkę,
ojca, babcię, dziadka autystycznego dziecka. Walkę o wyrwanie
z tej ponurej szopy, iluzji, która wtargnęła do mózgu.
On jest obok fizycznie. Widzisz jego twarz, małe, bezbronne
nóżki, rączki. Tulisz mocno, chroniąc przed tymi
doznaniami. On nie reaguje, trwa w tej brutalnej scenerii
tak długo, jak długo jego mózg sobie tego życzy. Nikt i nic
nie ma wpływu na przerwanie okrutnego transu. Czy mogą
oszaleć Matka, Ojciec, bliscy w swojej bezradności? Tak,
mogą, ale nie robią tego. Muszą być silni i walczą. W swoim
życiu mają jeden cel – wygrać z autyzmem. Ułomnością
najdroższej istoty, jaką jest dziecko. Nawet, gdy będzie miało
50 lat, to nadal będzie dzieckiem, wnukiem.
Rodziny dzieci autystycznych czerpią siły z różnych źródeł.
Zdobywają je po to, aby móc walczyć w dzień i w nocy z
chaosem pojmowania świata przez najdroższe istoty. Czerpią
siły, by o każdej porze podawać pomocną dłoń i wyprowadzać
z tej okropnej szopy. A kiedy już wyprowadzą, to
nie znają momentu, w którym dziecko ponownie wejdzie
do swojej krainy, kiedy zakleszczy się w labiryncie, jak długo
potrwa kolejne wprowadzanie do naszego świata, świata
ludzi zdrowych.

Małgorzata Klemczak (Babcia Gosia)

Komentarze

komentarze