PKW przeprowadziła wybory niezgodnie z prawem! Jest podstawa do ich unieważnienia

PKW przeprowadziła wybory niezgodnie z prawem! Jest podstawa do ich unieważnienia

przez -
3 103

Wybory trzeba unieważnić!Jak Polska długa i szeroka, wieść gminna się niesie, że wyborów nie można unieważnić. Głos zabrał nawet sam Prezydent z Ruskiej Budy. Mądre głowy powołują się na paragrafy i artykuły, posiłkują się różnymi aktami prawnymi, a sprawa jest banalnie prosta. Wybory sfałszowano i to nie ulega wątpliwości. Fałszerstwo zakończono pod osłoną nocy znowu w wekeend, gdy Polacy spali. Jednak zapomniano o tym, że Polacy to nie gęsi i swój rozum mają. I ci, nie czekając na rozwój sytuacji, wyszli na ulice. Głos zabrał suweren. A to nie koniec. 13 grudnia dopiero się zacznie!

Zacząć należy od tego, że Naród jest suwerenem i tym samym pracodawcą polityków, w tym Prezydenta RP. To Naród jest zwierzchnikiem, najwyższą władzą. To Naród ustala zasady na politycznym boisku. A zatem,

może zażądać referendum i zdecydować o unieważnieniu wyborów samorządowych A.D. 2014 w całym kraju. Koszty nie mają tutaj żadnego znaczenia, bo chodzi o wartości nadrzędne, czyli podstawy demokracji.  To jest jedyna ścieżka na dziś, długa i niepewna, ale możliwa do przeprowadzenia zgodnie z prawem.

W tym miejscu pragniemy przypomnieć, że przy poprzednich wyborach Alef Stern wyniósł karty z komisji wyborczej i pokazał, jak można w domu zrobić karty do głosowania, a potem je wrzucić do urny. Wtedy już sygnalizowaliśmy, że łatwo jest dopisywać krzyżyki na kartach tak, by głos unieważnić. Jednak wtedy nie trafiało do świadomości Polaków, bo uważali to za teorie spiskowe. Minęło kilka lat i okazało się, że mieliśmy rację i przewidzieliśmy kierunek fałszerstw wyborczych, które jak Polska długa i szeroka, rozlały się na cały kraj w czasie minionych wyborów samorządowych.

Jednak zastanawia nas, dlaczego politycy udają kretynów, a dziennikarze nie chcą sami analizować sytuacji. Jest podstawa do unieważnienia wyborów samorządowych.

Przecież fakt, że zamiast kart do głosowania – czego wymaga ustawa – PKW zrobiła broszurę wyborczą (tzw. książeczkę do głosowania) – a broszura to nie karta wyborcza zgodnie z art. 40 Kodeksu Wyborczego. W związku z tym wybory były nielegalne, przeprowadzone z naruszeniem prawa. A więc o czym tu prawić? Trzeba je unieważnić. To jest szybka droga oraz podstawa prawna do unieważnienia wyborów samorządowych oraz rozpisania nowych. Powinny to zrobić Sądy Okręgowe. Należy też uświadomić politykom – masowym wyjściem na ulice, podobnie jak w sprawie ACTA (co już się dzieje), że Naród jako suweren tym razem nie odpuści.

Idźmy jednak dalej. Zaglądamy do nadrzędnego aktu prawnego w Polsce. A tu zaskoczenie, bo zgodnie z tym, co się stało w wyborach samorządowych 2014, należy wysnuć wniosek, że te wybory zostały przeprowadzone niezgodnie z Konstytucją RP. Trzeba jasno i wyraźnie podkreślić, że Konstytucja RP została złamana. Skoro takie mamy prawo, a wybory były niezgodne z przepisami Konstytucji RP, to z mocy prawa są nieważne. Nie można czekać na decyzję sądów w tej sprawie, bo sądy przy tych wyborach pokazały, że łamią przepisy Konstytucji RP, nie stosując ich wprost. Nie można zatem im ufać, skoro nadrzędny akt prawny w Polsce mają gdzieś i działają wbrew jej przepisom.

Pewnie już się podnoszą głosy: Jak to? To nawoływanie do anarchii! – Nic bardziej mylnego. Wróćmy zatem do przepisów zapisanych w Konstytucji RP, a wskazujących na to, co mówiłem, bo przepisy te i zapisy w niej jasno stanowią o tym, że te wybory zostały przeprowadzone wbrew Konstytucji, a sądy w tej sprawie i sędziowie w PKW działali również niezgodnie z Konstytucją lub wbrew jej zapisom – mówi Alef Stern. I przechodzi do wyjaśnień. – Po pierwsze integralną częścią Konstytucji RP jest preambuła. W niej mamy parę istotnych dla sprawy zapisów. A właściwie zacytujmy całość i skupmy się na poszczególnych zapisach – dodaje. Jednocześnie zaczyna nam czytać najwyższy akt prawny w Polsce.

W trosce o byt i przyszłość naszej Ojczyzny, odzyskawszy w 1989 roku możliwość suwerennego i demokratycznego stanowienia o Jej losie, my, Naród Polski – wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł, równi w prawach i w powinnościach wobec dobra wspólnego – Polski, wdzięczni naszym przodkom za ich pracę, za walkę o niepodległość okupioną ogromnymi ofiarami, za kulturę zakorzenioną w chrześcijańskim dziedzictwie Narodu i ogólnoludzkich wartościach, nawiązując do najlepszych tradycji Pierwszej i Drugiej Rzeczypospolitej, zobowiązani, by przekazać przyszłym pokoleniom wszystko, co cenne z ponad tysiącletniego dorobku, złączeni więzami wspólnoty z naszymi rodakami rozsianymi po świecie, świadomi potrzeby współpracy ze wszystkimi krajami dla dobra Rodziny Ludzkiej, pomni gorzkich doświadczeń z czasów, gdy podstawowe wolności i prawa człowieka były w naszej Ojczyźnie łamane, pragnąc na zawsze zagwarantować prawa obywatelskie, a działaniu instytucji publicznych zapewnić rzetelność i sprawność, w poczuciu odpowiedzialności przed Bogiem lub przed własnym sumieniem, ustanawiamy Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej jako prawa podstawowe dla państwa, oparte na poszanowaniu wolności i sprawiedliwości, współdziałaniu władz, dialogu społecznym oraz na zasadzie pomocniczości umacniającej uprawnienia obywateli i ich wspólnot. Wszystkich, którzy dla dobra Trzeciej Rzeczypospolitej tę Konstytucję będą stosowali, wzywamy, aby czynili to, dbając o zachowanie przyrodzonej godności człowieka, jego prawa do wolności i obowiązku solidarności z innymi, a poszanowanie tych zasad mieli za niewzruszoną podstawę Rzeczypospolitej Polskiej”.

Zacznijmy od początku – wszyscy, którzy protestują przeciw tym wyborom, ich wynikom i nieprawidłowościom w pracach, w liczeniu głosów przez komisje i przeciw sposobowi ich przeprowadzenia, mają rację. Czytamy bowiem w Konstytucji RP: „W trosce o byt i przyszłość naszej Ojczyzny„,  bo wszyscy mamy „możliwość suwerennego i demokratycznego stanowienia o Jej losie” – podkreśla pisarz.

Dopytujemy go: Co znaczy, że my wszyscy? – To znaczy, że my to „Naród Polski – wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł” – wyjaśnia publicysta. A zatem My Naród to wszyscy zarówno wyborcy PiS, SLD, komitetów lokalnych, PO. Ci co słuchają Ojca Rydzyka i Ci, co słuchają Behemota. Katolicy, Karaimi, Muzułmanie, Prawosławni, Żydzi , Świadkowie Jehowi i ludzie bez wiary  – ateiści i deiści. My Naród to wszyscy,  mający obywatelstwo polskie, a w przypadku wyborów posiadający czynne prawo wyborcze. Ale My Naród, nawet Ci, którzy praw wyborczych nie mają, mamy prawo przeciwko łamaniu Konstytucji protestować – stwierdza Alef Stern.

– Konstytucja RP mówi nam wprost, że „jesteśmy równi w prawach i w powinnościach wobec dobra wspólnego – Polski”, a tzn., że wszelkie prawa wyborcze powinny być skonstruowane na zasadach tej równości, czyli zasadach prawa wyborczego. Prawo wyborcze i przeprowadzanie wyborów ma opierać się m.in. na zasadzie równości, a nie stanowić, że tylko każdy pełnoletni obywatel, posiadający pełnię praw publicznych, ma prawo być wybierany i dysponować prawem udziału w wyborach, czyli posiadać bierne i czynne prawo wyborcze, ale ma prawo być w tych wyborach wybierany w sposób równy, tzn. że powinna być zachowana proporcja  liczby głosów w stosunku do kandydata, tzn. każdy wyborca dysponuje jednakową liczbą głosów (równość formalna), o jednakowej wadze i znaczeniu (równość materialna) – mówi Stern.

W tych wyborach tak nie było. W niektórych okręgach nie było na karcie do głosowania kandydatów lub komitetów wyborczych na książeczkach do głosowania – mimo , że byli oni indywidualnie, czy jako całe listy zarejestrowane w danych okręgach wyborczych.

Mało tego, w niektórych okręgach liczba uprawnionych do głosowania była zaburzona w stosunku do liczby mandatów. Rady Gminy, a raczej ich włodarze, tak sobie ustawiali okręgi wyborcze, by kandydaci z komitetów ludzi władzy mieli większe poparcie, a jak tego było mało, to sobie ludzi dowolnie przenosili pomiędzy okręgami niezgodnie z miejscem zamieszkania, aby zrównoważyć słabszy okręg swoimi poplecznikami.

Robiono to zgodnie z zasadą opisaną w literaturze jako Salamander, z angielska taki sposób manipulacji wyborczej nazywa się  Gerrymandering od nazwiska Elbridga Gerryego i końcówki wyrazu salamandra. W polskiej literaturze taki sposób manipulacji nazywany jest okręgiem typu salamandra – informuje nas publicysta Pressmix. Na czym to polega szczegółowo, opiszemy w kolejnych artykułach. W skrócie chodzi o to, że tak ustala się granice okręgu wyborczego, aby  uzyskać wpływ na wyniki dla decydentów i zapewnić sobie reelekcję, ponowny wybór.

– Osobiście przyjrzałem się dokładnie granicy okręgów wyborczych m.in. w mieście Pruszków. I jestem na 120% przekonany, że mieliśmy tam do czynienia z takim uksztaltowaniem okręgów  wyborczych, by zwiększyć w nich szansę wygrania rządzącego Prezydenta Pruszkowa oraz radnych startujących z jego komitetu. Większość kandydatów na radnych z jego listy weszła do samorządu. W swoich okręgach nie mieli właściwie konkurencji, a jak to zrobiono, opiszemy we wspomnianym powyżej kolejnym artykule. W związku z tym sprawdzajcie u siebie, w swoich gminach, czy jakiegoś okręgu wyborczego nie wyznaczono tak, by wygrali  kandydaci danego ugrupowania – apeluje Alef Stern.

– Wszyscy jesteśmy równi wobec prawa – ale jak widać ten zapis konstytucyjny przy tych wyborach okazuje się być zapisem martwym! Przecież gdy weźmie się pod uwagę, że zarówno prezydent, premier, politycy od lewa do prawa powołują się na Konstytucję, a w niej jasno stoi, że władza należy do Narodu, to my wszyscy mamy prawo żądać powtórzenia tych wyborów, choćby z podanych powyżej powodów – klaruje swoje stanowisko Alef Stern.

– Patrząc dalej do Konstytucji RP można wyczytać, że przecież Konstytucję – My jako Naród ustanowiliśmy i przyjęliśmy ją w powszechnym referendum, a to właśnie po to, by: „pomni gorzkich doświadczeń z czasów, gdy podstawowe wolności i prawa człowieka były w naszej Ojczyźnie łamane, pragnąc na zawsze zagwarantować prawa obywatelskie, a działaniu instytucji publicznych zapewnić rzetelność i sprawność„. Bo ustanowiliśmy konstytucję: „jako prawa podstawowe dla państwa” – reasumuje swoje tezy niepokorny pisarz i publicysta.

CDN

opr. MC

Komentarze

komentarze