Skatowany 20-latek przez Straż Miejską w SzczecinkuDo redakcji „Tematu” przyszedł w piątek 17 października młody mężczyzna. Opowiedział o zdarzeniu, które miało miejsce dwa tygodnie temu – 3 października 2014 roku – około godz. 20 na Placu Wolności w Szczeczinku. Udostępnił też plik wideo i plik dźwiękowy z okolicznościami tego zdarzenia. – Wieczorem na placu Wolności siedzieliśmy z kolegami na ławce – relacjonuje „Tematowi” 20-latek. – Podjechał do nas radiowóz Straży Miejskiej. Funkcjonariusze zażądali od nas dokumentów. Koledzy mieli, ja nie, ale podałem dane zgodnie z prawdą. Nie wiedzieć, czemu strażnicy zażądali, bym wsiadł do radiowozu – wyjaśnia pobity Tomek. – Wcześniej chcieli też, bym podpisał jakieś dokumenty. Koledzy zaczęli głośno zadawać pytania dlaczego, za co, itp. Ja też próbowałem uzyskać od strażników odpowiedź, skąd ich nagła interwencja w stosunku do mojej osoby. Zostałem wepchnięty do radiowozu i pojechaliśmy – opowiada przerażony 20-latek, który w kieszeni miał telefon komórkowy z włączonym nagrywaniem dźwięku i zarejestrował całe zdarzenie.

W czasie jazdy, niby na policję, trzykrotnie pytali mnie czy podpiszę dokumenty. Za każdym razem odpowiadałem, że nie. Wówczas używali wobec mnie miotacza gazu. Zostałem również pobity pałką i skopany. Na policję ostatecznie nie pojechaliśmy. Radiowóz zatrzymał się przy szpitalu, gdzie mnie z niego wyrzucono. Poszedłem do domu, na drugi dzień do lekarza, by zrobić obdukcję – mówi skatowany Tomek.

Na udostępnionym redakcji pliku video, który został nagrany przez towarzyszących mu mężczyzn, widać ostatnią fazę interwencji strażników wobec 20-latka. W „akcję” włączyli się koledzy. Słychać jak zadają strażnikom pytania dotyczące – najdelikatniej mówiąc- zasadności podjętej przez nich interwencji. Widać szarpaninę, słychać wykrzykiwane wulgaryzmy. Z kolei na pliku dźwiękowym (nagranym z telefonu komórkowego podczas przewozu 20-latka na policję, a w ostateczności pod szpital) słychać m.in. dźwięk używanego ręcznego miotacza gazu, uderzeń i intensywny kaszel oraz wymiotowanie młodego mężczyzny.

W raporcie z tygodniowych działań Straży Miejskiej, który „Temat” otrzymuje w każdy poniedziałek miesiąca od komendanta Grzegorza Grondysa możemy przeczytać:

„W piątek (3.10) przed godz. 20 patrol podjął interwencję w stosunku do grupy osób zakłócającej spokój i porządek publiczny. Do zdarzenia doszło na placu Wolności. Najbardziej agresywny mężczyzna ubliżał strażnikowi, nie stosował się też do wydawanych poleceń. Został obezwładniony i umieszczony w radiowozie. Podczas przewożenia uderzał głową w ściany pojazdu. Mężczyzna został przewieziony do szpitala na badania„.

Tomek o nagannym zachowaniu strażników miejskich poinformował media i złożył zażalenie oraz oskarżenie o pobicie na policję i do prokuratury.

Źródło: portal temat.pl

Komentarze

komentarze