Kosztowna wizyta wicepremier Bieńkowskiej i tajny sojusz PO z SLD!

Kosztowna wizyta wicepremier Bieńkowskiej i tajny sojusz PO z SLD!

przez -
1 19

Wicepremier Bieńkowska w Bielsku-Białej witana jako Królowa ŚnieguZastanawiam się ile zapłacą mieszkańcy Bielska-Białej za wizytę wicepremier Bieńkowskiej i tajny sojusz PO z SLD? Dygnitarze PO traktują obecnie szarych obywateli tak,  jak sekretarze PZPR traktowali ludzi bezpartyjnych w czasach komuny! Takiej obstawy jaką miała Elżbieta Bieńkowska z domu Moycho  w dniu 24.03.2014r w Ratuszu stolicy Podbeskidzia nie powstydziłby się nawet sam Władimir Putin.

Na rogatkach miasta rozstawiono radiowozy. Wokół Ratusza i w samym środku urzędowało ponad 40 strażników miejskich, 10 nieumundurowanych policjantów,  czterech funkcjonariuszy BOR, a spora grupa aktywistów SLD zajmowała się oklaskami na Sali Sesyjnej! W gotowości stał cały oddział prewencji w sile 118 funkcjonariuszy, dyskretnie rozlokowanych w okolicy.

Gwiazda Donalda Tuska przyjechała, aby zachęcać do głosowania na PO, pod oficjalnym pretekstem informowania o funduszach europejskich. Tłumów mieszkańców nie było. Do Sali Sesyjnej chciało wejść najwyżej ok.15 osób bez zaproszeń.

Szybko okazało się , że Pani Elżbieta Bieńkowska jest wicepremierem tylko dla zwolenników PO i ich nowych sojuszników z SLD, bo przeciwnicy obecnego rządu jak również apolityczni mieszkańcy Bielska-Białej otrzymali zakaz wstępu na Salę Sesyjną Ratusza, a nawet zabroniono publiczności wchodzić na galerię, która prawie zawsze ( oprócz okresu stanu wojennego) była dostępna dla mieszkańców miasta.  Co więcej, wyłączono nagłośnienie na przylegających korytarzach, aby przeciętni interesanci Urzędu Miasta nie mogli usłyszeć co pani wicepremier mówi do wybrańców PO i SLD, oraz ich zwolenników.

Gdy udało mi się wejść do przedsionka, to otoczyło mnie czterech strażników miejskich z komendantem na czele. Pytam, czy mogę pójść na galerię, bo widzę jak tam wchodzą kibice piłkarscy? Odpowiedziano mi, że to nie są kibice tylko policjanci po cywilu!

Po chwili pojawiają się trzej młodzieńcy w dresach z kapturami. Widziałem takie na wyprzedaży w jednym z hipermarketów. I znowu zostałem zaskoczony, bo komendant straży miejskiej podszedł do jednego z nich i mówi:

– Dzień dobry panie inspektorze!

Patrzę i nie mogę wyjść ze zdumienia, bo gdybym ich nazwał dresiarzami, to mógłbym być natychmiast aresztowany za obrazę funkcjonariusza na służbie! Z tego wrażenia wychodzę na korytarz i widzę intelektualistę w okularach, który tak jakoś dziwnie mi się przypatruje. I… znowu go zdekonspirował komendant straży miejskiej, który przechodząc obok niego stwierdził:

– Panie komisarzu wszystko jest pod kontrolą.

Tuż przy schodach stoi ubrany w kurtkę skórzaną miłośnik jazzu, co wynika z napisu na jego podkoszulce. Tym razem to ja jemu się przyglądnąłem i co widzę? Gdy rozpięła mu się kurtka, to za pazuchą dostrzegłem nowoczesny rewolwer! Trochę się zaniepokoiłem, no bo w Ratuszu pistolet to coś niezwykłego. Jednak gdy pan komendant straży miejskiej powiedział mu : cześć i zapytał co on robi po służbie, to od razu odetchnąłem z ulgą, że jestem bezpieczny!

Najlepiej ubrani byli funkcjonariusze BOR! Płaszczyki mieli  takie, jakie ja widziałem dwa lata temu na promocji odzieży wiosennej w Paryżu i cieniutkie krawaty, takie jak się nosiło w latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. Po czym poznałem, że to BOR?

Otóż żaden paryżanin nie jest w stanie tak szybko obracać głową na wszystkie strony jak funkcjonariusze BOR! Popatrzyłem na sekundnik i wyliczyłem: 25 obrotów na minutę i to jeszcze czasem połączone z obrotem całego ciała wokół własnej osi.

Komendant straży miejskiej dał mi do zrozumienia, że Pani wicepremier Bieńkowska zadbała o porządek, bo skoro było tam  tylu strażników miejskich, policjantów po cywilu i funkcjonariuszy BOR, to gdyby jeszcze weszło tych piętnaścioro mieszkańców miasta na galerię, to kto by rozróżnił kibola od kibica z odpowiednią legitymacją, albo studenta od inspektora?

Gdy spotkanie się skończyło, to Pani wicepremier Bieńkowska uciekła tylnym wyjściem z Ratusza, a w głównych drzwiach pojawiła się cała lokalna elita PO, SLD i Europy plus! Powiem szczerze, że tylu komuchów na raz, to ja dawno nie widziałem. Byli wprawdzie  też samorządowcy nie związani ani z PO ani z SLD, ale w mniejszości.

Warto zapamiętać tę datę 24 marca 2014roku, bo kiedyś przecież zostanie odtajniony ten zawarty w Bielsku-Białej nieformalny jeszcze sojusz PO z SLD!

Rajmund Pollak

Komentarze

komentarze