Mateusz Gruźla - Bohater z przypadkuNigdy nie przypuszczałem, że tak normalne w moim odczuciu zachowanie zostanie zauważone przez kogokolwiek . Uważam, że to zupełnie naturalne – reagować, kiedy komuś na naszych oczach dzieje się krzywda. Prawdę mówiąc – do dzisiaj słyszę głos kobiety, która wzywała pomocy. Sklep, w którym doszło do zdarzenia usytuowany jest w centrum miasta, godzina około 19.00. Nie było dużego ruchu, kilkoro klientów. Nie pamiętam szczegółów – koncentrowałem się nade wszystko, by spieszyć z pomocą kasjerce, która próbowała samodzielnie ratować się przed agresywnym chłopakiem . Dobiegłem, obezwładniłem… ktoś przedzwonił po Policję. Chłopak był – z tego, co pamiętam znacznie wyższy ode mnie, szarpał się, chciał uciekać.

Drobne kradzieże w sklepach to już prawdziwa plaga, nie tylko w supermarketach, ale i w osiedlowych, rodzinnych sklepikach. Według kodeksu karnego, w przypadku zauważenia sprawcy na gorącym uczynku, w pościgu za nim może go ująć każdy obywatel. W naszym studio Mateusz Gruźla, który puścił się w pogoń za złodziejem.

 Program „Pytanie na śniadanie” obejrzysz TUTAJ.

Dałem radę przytrzymać „młodziana” do przyjazdu Policji . Resztę już „poprowadziły” organa ścigania. Pytają mnie często już po tym incydencie …Mateusz, ale on mógł mieć nóż, inne narzędzie – nie bałeś się…Nie, w takich chwilach strach znika. To przypływ chwili , która nie koncentruje się, co może się stać . Przecież na miejscu tej kobiety mogłaby być moja kobieta , ktoś bardzo bliski . Faktycznie ani kasjerka, ani ja nie wiedziałem, co chłopak ukradł – to były tylko produkty spożywcze . Wiem, że takich „spontanicznych” skoków jest w kraju ogromna ilość. Uważam, że powinniśmy Wszyscy reagować na takie zuchwałe zachowanie .

Ten chłopak nie miał kominiarki, zwyczajny ubiór . Pewnie, gdyby kasjerka nie była „czujna” nikt nie zauważyłby lub nie chciałby zauważyć, że do kradzieży towaru doszło . W tym dniu – to była kawa , kolejnego dnia mógłby być śmiały zabór np. biżuterii – to normalne ; raz się uda, próbuje się kolejny . Wiem, że trzeba mierzyć „siły na zamiary”, ale pewnie taki mój temperament. Nie można bać się wszystkiego i wszystkich…Od lat głośno mówię o wielu problemach które Nas otaczają…

Mógłbym milczeć , paraliżowałby mnie strach przed krytyką spraw, które są niepoprawne . Dlatego pewnie mam wokół siebie grono Przyjaciół- związkowców, jak i przeciwników , którzy nie zgadzają się z moja stanowczą postawą wobec wielu spraw. W tym przypadku – to była rekcja z użyciem swoich sił .. Jakieś ryzyko pewnie mam gdzieś zakodowane i nie zmienię się, nie potrafię . Ogólnie- to ja nic wielkiego naprawdę nie zrobiłem… wyzwoliłem kobietę ze szponów agresywnego chłopaka i tylko tyle …

Z tego miejsca chciałbym serdecznie podziękować wszystkim, którzy w tym naturalnym geście dostrzegli coś więcej, niż ja …zwyczajną ludzką wrażliwość na przejaw chamstwa wobec kobiety, zuchwałości w kradzieży . Niech to będzie owocowało dalej…nie bójmy się reagować na tak „podłe zachowania” ludzi, którzy nie maja wyobraźni . To dla dobra ogółu… tak sądzę . Związkowcy NSZZ Solidarność nie są przecież ludźmi, którzy dbają tylko o swoje interesy niczym politycy, a ludźmi z tłumu, którzy służą pomocą w różnych sytuacjach .

Komentarze

komentarze