Edukacja po reformachUważam, że nauczyciele, lekarze, pielęgniarki… i kilka innych zawodów, ale te w szczególności są w naszym kraju skandalicznie opłacane. Cienkie gadki polityków o misji są nie na miejscu, bo misją człowiek nie wykarmi rodziny… Brak wystarczającej płacy nie jest wymówką jakości ich pracy, ale też rząd powinien mieć świadomość, że te zawody odpowiadają za naszą przyszłość i zdrowie społeczne, czyli w skrócie jakość i kondycję państwa – pisze Ewa Minge. – Zapatrzyliśmy się na absurdalny świat celuloidowego blichtru, zaczytujemy w plotkarskich portalach podniecając się wyssaną z palca bzdurą o skandalach, kategorii i szerokości obcasa czy wielkości cudzego biustu. Dajemy sobie wmówić prawdy oderwane od rzeczywistości, które mają przysłonić prawdziwe życie i nie zauważamy jak ogromne pieniądze są marnowane i wydawane na oklaski i fajerwerki byle ukryć prawdę… – podkreśla w swoim felietonie światowej sławy polska projektantka.

Po mojej prośbie o pomoc dla Moniki odezwały się glosy o „wędkach”, instytucjach rządowych pomocy, itp… Żeby nie zaatakować jak rozjuszona kuropatwa albo lepiej wk….e ET… odczekałam chwile aż mi lekko zwiśnie i napiszę wszystkim zainteresowanym jak działają przedstawiciele rożnych instytucji na przykładzie najprostszej… szkolnej.

Lata temu kiedy mój syn chodził jeszcze do szkoły zostałam nagle wezwana przez Panią Pedagog i dyrekcję… Okazało się, że mój syn „kumpluje” się z „elementem społecznym”, a w klasie ma fajne dzieci z rodzin zamożnych, lekarskich itp. Miałam oczy jak 5 złotych i nie rozumiałam, co Pani mająca wspierać uczniów wszystkich kategorii do mnie mówi…

Pytam więc grzecznie czy mój syn przyjaźni się z patologicznym mordercą i dlaczego takowy chodzi do szkoły? Pani rozbawiona moim dowcipem uświadamia mnie, że mój syn przyjaźni się z synem sprzątaczki i z drugim chłopcem z rodziny, która ma kuratora. Pomijam więc dalszym śledztwem pierwszego od sprzątaczki i dociekam o co chodzi z tą drugą rodziną.

– Wie Pani patologia… Matka ma kuratora, bo nie radzi sobie z dziećmi, a młody to dno, bo handlował narkotykami! Trzeba trzymać się od nich z daleka! – informuje mnie Pani pedagog z kiwającą w tle głową dyrektora.

Patrzę więc na to zjawisko stworzone do wsparcia dzieci… i uświadamiam Pani pedagog, że po pierwsze znam status i rodziny kolegów syna, a po drugie fajnie by było gdyby szkoła wsparła obu. Wyjaśniłam również, że pierwszy ma fajny, ciepły dom mimo, że nie „na bogato”, a drugi i owszem handlował krótko „cukierkami”, ale tylko dlatego, że próbował nakarmić w ten sposób młodsze rodzeństwo i kupić im buty na zimę… Jednocześnie przypominam, że miał może wtedy 13lat… i nie wiedział jak zdobyć kasę, żeby pomóc matce, która siedziała z gromadką dzieci w zimnie i na głodno, bez prądu, ogrzewania i perspektyw w kraju złotych instytucji społecznych… Przyznaję Pani, że popełnił błąd, ale to jaki ma charakter i co w duszy gra… to już wynika z jego muzyki i tekstów, które pisze….

– Czego???? Zapytała zszokowana Pani Pedagog…. A więc spokojnie jej wyjaśniłam tekstów…. to taki rodzaj „poezji”, która leczy… rapuje… Wrzuciłam na starego kaseciaka, kasetę z domową produkcją 13-stolatka i zaczarowałam gabinet… pedagogiczny.
Dumna z siebie zapytałam. – Czy Państwo wiecie, że macie wśród swoich uczniów taki talent? Jesteście świadomi tego, że chłopiec potrzebuje opieki i pomocy Waszej, a nie wywalania go na margines społeczny?…. Pani pedagog niby zrozumiała, choć niczego szkoła w kierunku pomocy młodemu nie uczyniła…noooo może przestali traktować jak dżumę.

Niby, bo po roku mój syn ten sam syn, wpadł do domu wściekły i zdezorientowany. Pani pedagog wezwała go do gabinetu i odpytała dlaczego nie zamieszkają z bratem z dziadkami… w innym mieście. Syn zirytował się lekko, ale inteligentny dużo bardziej od pani pedagog odpytał ją skąd taki pomysł…. Usłyszał odpowiedź. – Bo wiesz wasza mama robi karierę i na pewno nie ma dla was czasu…..

Dziecko zatem uświadomiło panią, że mama w większości pracuje w domu i ma czasu więcej niż inne matki, a dodatkowo wspiera nas dziadek. No i o tego dziadka chodziło właśnie… był w szkole u wychowawczyni na moją prośbę raz w miesiącu… tak profilaktycznie, żeby mieć kontrolę nad dojrzewaniem… i panią pedagog to intrygowało: dlaczego mój tato a nie ja biega do tej szkoły(dobrowolnie, bez wezwania). Po wysłuchaniu syna, zaraz po jego powrocie ze szkoły wsiadłam w auto i z lekką pianą, zamiatając po drodze pana dyrektora, wychowawczynię i sekretarkę stanęłam przed panią pedagog. Uświadomiłam ją i resztę, że od powrotu syna ze szkoły minęło 15 minut. Zapytałam: czy znajdzie matkę w jego klasie, która w takim tempie reaguje i poprosiłam, żeby mi wyjaśniła skąd jej chore pomysły i jeszcze gorsze reakcje?

Pani wymamrotała lekko zaniepokojona moją obecnością, że widziała mnie rano w TV i że ten dziadek tak często w szkole i ze ta kariera to ja pewnie nie mam czasu dla dzieci… i ona dla ich i mojego dobra….

Tak, wiem wpadłam w szał, darłam się ze 20 minut, że powinna się cieszyć, że dziadek, bo dzieci ojca nie mają i dziadek czyli mój ojciec wieloletni pedagog na emeryturze nas wspiera, że myli jej się praca z karierą i że jak każdy człowiek musze nakarmić dzieci i utrzymać dom więc pracuję, co nie przeszkadza mi być tu u niej o 14-stej kiedy większość matek w tym ONA pracują… Poinformowałam, że wystraszyła mi dziecko i jest co mi udowodniła po raz kolejny najbardziej niekompetentnym pedagogiem jakiego spotkałam… który szkodzi zamiast pomagać.

Dodam, że wówczas młody uczył się doskonale, nie wagarował, nie sprawiał problemów… inna nauczycielka będąca świadkiem całego zajścia podeszła do mnie na korytarzu i powiedziała: – pani Ewo ta pani jest rządna sensacji, od kiedy pani syn chodzi do naszej szkoły szuka po Internecie informacji, więc pewnie szukała newsów i plotek u źródła tyle, że syn się nie dał… i pani, szybko zareagowała.
Mając w pamięci tę historię, zastanawiam się jak ludzie mają mieć zaufanie do instytucji wsparcia społecznego? Skoro już na poziomie szkoły, bez przyczyny, z powodu zamiłowania do: taniej sensacji, świętego spokoju własnego i rozrywki cudzym kosztem, takie panie i panowie dzielą ludzi na kategorie warte i bezwartościowe, bez wnikania w skutek oceniają przyczynę lub pozór…. Świat będzie szedł w dolinę… zanika empatia… zanika człowieczeństwo, a nasz światopogląd kształtują specyficzne media ale o tym innym razem…

Apeluję zatem: jeżeli możemy to pomagajmy! A jeśli już nie chcemy, to nie zamieniajmy się w małe wirusy, które niszczą każdy pozytywny odruch ludzki… Czasem milczenie jest złotem. Na tym miałam skończyć, ale…

W związku z rozwojem dyskusji po moim ostatnim poście na Facebook’u dorzucę… Uważam, że nauczyciele, lekarze, pielęgniarki… i kilka innych zawodów, ale te w szczególności są w naszym kraju skandalicznie opłacane. Cienkie gadki polityków o misji są nie na miejscu, bo misją człowiek nie wykarmi rodziny… Brak wystarczającej płacy nie jest wymówką jakości ich pracy, ale też rząd powinien mieć świadomość, że te zawody odpowiadają za naszą przyszłość i zdrowie społeczne, czyli w skrócie jakość i kondycję państwa.

Jestem pewna, że gdyby ustalić godne, wysokie wynagrodzenie w tych dziedzinach i dodatkowo przyjmować ludzi z klucza, który będzie gwarantował empatię, pasję zawodową i człowieczeństwo oraz wysoki potencjał intelektualny, który dodatkowo zostanie wyszkolony i ukształtowany na wysokim poziomie jest szansa, że na kierunki pedagogiczne nie będą szli przypadkowi, kochający długie urlopy i krótki dzień pracy ludzie, ale prawdziwi misjonarze w wychowywaniu i kształceniu…

A lekarze nie będą sfrustrowani zderzeniem po studiach z rzeczywistością i przymusem pracy na siedmiu etatach co odbija się na ich życiu i naszym zdrowiu…. Lekarz też człowiek i żyć musi a, że dba o najwyższe dobro jakim jest ludzkie życie powinien być opłacany zgodnie z odpowiedzialnością… podobnie pielęgniarki… godnie!

Zastanówcie się jak ma szanować uczeń nauczyciela kiedy jego status świadczy o tym, że wiedza jest fanaberią i hobby, bo pan z zieleniaka(nie ujmuje) ma lepsze zabawki… Zapatrzyliśmy się na absurdalny świat celuloidowego blichtru, zaczytujemy w plotkarskich portalach podniecając się wyssaną z palca bzdurą o skandalach, kategorii i szerokości obcasa czy wielkości cudzego biustu. Dajemy sobie wmówić prawdy oderwane od rzeczywistości, które mają przysłonić prawdziwe życie i nie zauważamy jak ogromne pieniądze są marnowane i wydawane na oklaski i fajerwerki byle ukryć prawdę… taką jak głodowe emerytury, żenujące płace wyżej wymienione, brak systemu w systemie i totalne pikowanie na dno… wartości, jakości……człowieczeństwa… kasa panie panowie… kasa dla jednostek, które doskonale manipulują masą…

Ewa MingeEwa Minge
Polska projektantka mody. Od stycznia 2008 dwa razy w roku prezentuje swoje kolekcje obok znanych domów mody jak Christian Dior i Giorgio Armani podczas Tygodnia Mody Haute couture w Paryżu. W maju 2008 roku na Festiwalu Filmowym w Cannes prezentowała swoje kolekcje. Od września 2010 dwa razy w roku bierze udział w pokazach Ready-to-Wear organizowanych podczas Nowojorskiego Tygodnia Mody. Od 2009 roku przewodzi Creative Group i zajmuje się wzornictwem przemysłowym. W 2013 roku The American Academy of Hospitality Sciences (AAHS) przyznała jej prestiżową nagrodę International Star Diamond Award. Projektantka została doceniona za tworzenie innowacyjnych i luksusowych projektów.

Źródło: prywatny profil Ewy Minge na Facebook’u.

Komentarze

komentarze