Polska bankrutemW sytuacji kiedy nasz dług publiczny pod rządami Tuska, zbliża się szybkimi krokami do astronomicznej kwoty 1000 mld zł i wygląda na to, że będą go spłacały nie tylko nasze dzieci ale i wnuki, wspominanie wcześniejszych bankructw naszego kraju jest wyjątkową niezręcznością. No ale ministrom rządu Tuska w zaprzyjaźnionych mediach uchodzi wszystko na sucho, prowadząca program pani redaktor nawet się nie zająknęła, że wystarczyło ponad 5 lat rządów Tuska i dług naszego kraju wzrósł o blisko 400 mld zł. Czwarte bankructwo niestety coraz bliżej.

1. W poniedziałek w jednej z telewizji komercyjnych w programie publicystycznym, nowy minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz (ten od zatrudniania 21-letnich doradców w gabinecie politycznym), bardzo chwalił prowadzoną przez rząd Tuska politykę gospodarczą i finansową. Chcąc podkreślić jak się wydaje wyjątkowość rządów premiera Tuska niespodziewanie stwierdził „tylko my byliśmy 3 razy w XX wieku bankrutem i zaczynaliśmy od zera. Mamy pierwszy moment wychodzenia na prostą od 300 lat”.

Bartłomiej Sienkiewicz jest wprawdzie od niedawna ministrem ale powinien znać powiedzenie „że w domu wisielca, nie mówi się o sznurze” i raczej nie przypominać wcześniejszych bankructw naszego kraju.

2. Zwracanie uwagi na to, że w XX wieku Polska była 3 razy bankrutem, a pod światłymi rządami Tuska wychodzi na prostą, zaledwie parę dni po tym jak większość koalicyjna Platformy i PSL-u przegłosowała w Sejmie zawieszenie tzw. I progu ostrożnościowego w ustawie o finansach publicznych, dobitnie świadczy o tym, że ministrowie tego rządu niezależnie od jak długo są członkami Rady Ministrów, są kompletnie oderwani od rzeczywistości.

Przecież zniesienie tego progu zostało przeforsowane przez ministra Rostowskiego tylko dlatego, że w tym roku zabraknie w budżecie przynajmniej 30 mld zł dochodów podatkowych a tym samym, żeby dramatycznie nie ograniczać wydatków w IV kwartale tego roku, trzeba będzie podwyższyć deficyt budżetowy do 51 mld zł, a więc o dodatkowe 16 mld zł. Zniesienie progu ostrożnościowego według którego dług publiczny liczony metodą krajową, nie powinien przekraczać 50% PKB, jest więc bezpośrednio spowodowane koniecznością podwyższenia deficytu budżetowego, co w konsekwencji spowoduje odpowiedni przyrost długu publicznego.

3. Tak się złożyło, że w momencie kiedy rząd przesłał do Sejmu projekt nowelizacji ustawy o finansach publicznych zawieszający tzw. I próg ostrożnościowy, Eurostat ogłosił dane dotyczące kształtowania się deficytu i długu po I kwartale tego roku we wszystkich krajach członkowskich. Okazuje się, że w przypadku Polski dług ten (liczony metodą ESA 95), przekroczył i to znacznie nie tylko I ale i II próg ostrożnościowy (wynoszący 55% PKB) i wyniósł aż 57,3% PKB, a w liczbach bezwzględnych osiągnął astronomiczną kwotę 920 mld zł.

W porównaniu do IV kwartału 2012 nastąpił jego wzrost aż o 1,7% PKB, a w ujęciu rok do roku o 1,2% PKB i nastąpiło to mimo licznych zapewnień ministra Rostowskiego, że przy pomocy tak a nie inaczej skonstruowanego budżetu na rok 2013, dokonuje ogromnego zacieśnienia fiskalnego.

4.To właśnie z tego powodu minister Rostowski prowadzi podwójną księgowość na użytek polskiej Konstytucji i ustawy o finansach publicznych i zawartych tam progów liczy dług publiczny według metodologii krajowej, natomiast na potrzeby Eurostatu według metody ESA 95. Według metodologii krajowej dług naszego kraju jest przynajmniej o 3% PKB niższy od tego liczonego metodologią unijną ale i ta podwójna rachunkowość jak widać nie zapobiegła przekroczeniu I progu ostrożnościowego i wynikających z niego konsekwencji.

Doskonale jednak wiemy, że prawdziwa sytuacja finansów publicznych jest jeszcze gorsza i gdyby tak wymieść wszystkie zobowiązania spod dywanu szacowane na przynajmniej 3-4% PKB, to polski dług publiczny liczony metodą unijną, przekroczyłby już zapisany w Konstytucji RP próg 60% PKB.

5. W sytuacji kiedy nasz dług publiczny pod rządami Tuska, zbliża się szybkimi krokami do astronomicznej kwoty 1000 mld zł i wygląda na to, że będą go spłacały nie tylko nasze dzieci ale i wnuki, wspominanie wcześniejszych bankructw naszego kraju jest wyjątkową niezręcznością. No ale ministrom rządu Tuska w zaprzyjaźnionych mediach uchodzi wszystko na sucho, prowadząca program pani redaktor nawet się nie zająknęła, że wystarczyło ponad 5 lat rządów Tuska i dług naszego kraju wzrósł o blisko 400 mld zł. Czwarte bankructwo niestety coraz bliżej.

Zbigniew Kuźmiuk

Komentarze

komentarze