Kilkaset osób zebrało się w środę w katowickiej Archikatedrze Chrystusa Króla, by pożegnać związanego z Mikołowem Artura Hajzera. Żegnała go rodzina, przyjaciele, współpracownicy i himalaiści. „Przekraczał granice swoich słabości i wypróbowywał siebie” – powiedział o nim ks. prałat Stanisław Puchała. „Szedł jak burza” – dodał z kolei Krzysztof Wielicki. Wybitny himalaista zginął 7 lipca pod Gaszerbrumem I w Karakorum. Miał 51 lat. Jego ciało pochowano pod szczytem w lodowej szczelinie.

Komentarze

komentarze