Jan Filip LibickiKrytyka Związku Zawodowego „Solidarność”, pozostałych działaczy ze związków funkcjonujących w kraju trwa… Przyczyna nagonki prymitywnej, bez najmniejszego znaczenia jest całkiem zrozumiała. Wrzesień 2013 r. ma należeć właśnie do „klasy robotniczej”, w imieniu której związkowcy zademonstrują narastający bunt, niepokój społeczny wobec działań obecnej koalicji. „Najlepszą obroną jest atak„… przysłowie bezustannie żywe. Prym w krytyce wiedzie nijaki Senator Jan Filip Libicki. Dostał wreszcie swoje pięć minut w medialnym show i promocję swojej postaci. Do tej pory schowany, pochłonięty odwiedzinami miejsc, w których mógł, a nie musiał się pokazywać za nasze, publiczne pieniądze.

Anonimowy polityk, którego twarzy medialnie nikt nie zna – to nie polityk! Kariera tegoż „polityka” jest bardzo obszerna. „Skoczek”, kosmopolita wręcz. Przemieszcza się Pan Jan Filip od partii do partii, po czym opuszcza jej szeregi, bo cóż tam robić; nudno jakoś, nikt fleszem kamery postaci nie utrwali. Poniżej zmierzanie do celu, który tylko on sam zapewne zna, aby zabłysnąć jako ktoś, kto coś zrobił: wymierzył w działaczy związkowych.

Działalność polityczna Jana Filipa Libickiego
Od 1989 należał do Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego, w 2001 przystąpił do Przymierza Prawicy, następnie w 2002 do Prawa i Sprawiedliwości. Od 2002 do 2005 zasiadał w radzie miasta Poznania. W wyborach parlamentarnych w 2005 z listy Prawa i Sprawiedliwości uzyskał mandat posła w okręgu poznańskim (…). W wyborach w 2007 bez powodzenia ubiegał się o reelekcję. Ślubowanie poselskie złożył jednak 22 stycznia 2008, zastępując Zytę Gilowską, która zrezygnowała z mandatu poselskiego. Został wiceprzewodniczącym Polsko-Tajwańskiego Zespołu Parlamentarnego.

9 kwietnia 2009 zrezygnował z członkostwa w Prawie i Sprawiedliwości (formalnie przestał być członkiem partii 14 lipca 2010). 21 października 2009 został członkiem utworzonego tego dnia koła parlamentarnego Polska Plus, a 9 stycznia 2010 pełnomocnikiem nowej partii o tej samej nazwie na województwo wielkopolskie. Po samorozwiązaniu partii (z której wówczas wystąpił) 24 września tego samego roku nie przystąpił do PiS i ponownie został posłem niezrzeszonym, a 23 listopada 2010 został członkiem nowo utworzonego klubu parlamentarnego Polska Jest Najważniejsza. Nie przystąpił do zarejestrowanej w marcu 2011 partii PJN, a 9 czerwca tego samego roku zrezygnował z zasiadania w klubie parlamentarnym, decyzję uzasadniając faktem, iż jego zdaniem w PJN zabrakło wyraźnej deklaracji, że nie będzie współpracowała z PiS. 12 lipca tego samego roku został przyjęty do klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej, po czym został z jej ramienia wybrany do Senatu w wyborach parlamentarnych w 2011.

 

Źródło: Wikipedia

Długo sojuszników pewnie znaleźć nie potrafił.
Jednak nagle jak z nieba spadłby mu temat na topie przed wrześniem, pomyślał zapewne, że warto pokrzyczeć trochę, wkręcić ludzi, którzy narastający bunt społeczny trzymają w ryzach resztką sił, a zatem postanowił oczernić leaderów związkowych. Pieniądze – TAK, to chwyci!!! Narodzie, chcecie popierać głos tych, którzy mają pobory znacznie wyższe od Waszych… Przytoczymy przykłady, podamy kwoty – BUNTU NIE BĘDZIE!!! Pan Senator zapomniał pewnie, że do związków należy każdy z własnego wyboru, płaci składki drobne, bo chce, zna cel ich przekazu, bo nic nie jest tajemnicą.

Zapomniał chyba jednak biedaczysko, że na niego Pana Senatora płaci każdy podatnik. Chce, czy nie chce… zwolennik PIS, PO, PSL, czy innych pomniejszych planktonów politycznych. Płaci, bo tak sobie właśnie parlamentarzyści ustalili – przymus opłat na partie polityczne wobec każdego podatnika. Prośba do Senatora, jeżeli rozumie, cóż słowo znaczy! Nie związki zawodowe niepokoją obywateli, a rządy beznadziejne, które sprawujecie. Zapisał się Pan Libicki do Partii, której poglądów już nikt nie rozumie. Czcze, puste obietnice, manipulacja obywatelami, jakiej od czasu PRL w latach 60 nie było .

Wierzmy, że już bliżej niż dalej do publikacji afer, korupcji, sprzedawania Polski niczym własności swojej przez Pana i Pana kolegów z PO i PSL. Gdzie wówczas Senator się schowa, gdzie o pozycję zawalczy? Zbliża się czas okresu urlopowego, bo władcy naszego kraju odpocząć muszą od żądań, upominania się podstawowych praw przez swoich obywateli.

Wyjazdy w odległe zakątki świata – stać Was, a jak!! Setki tysięcy pracowników, bezrobotnych nawet na działkach POD nie odpocznie, bo im komornicy prawo do wszystkiego zabrali. Nie za swoje pieniądze wypoczywać będziecie, tylko tych, których ograbiacie w różnych formach, z różnym natężeniem. Panie Libicki, niech Przewodniczący Duda pobiera kwotę 50.000 zł na miesiąc, to wybór ludzi, którzy chcą, by mówił ich, naszym głosem i Panu nic do tego, to nie Pana kasa.

Pobory z tytułu świadczonej pracy są takie, jakie pracodawca daje, bynajmniej nie w setkach tysięcy. Pozostała kwota, to pieniądze płacone dobrowolnie, nie przez Pana Senatorze. Wygodnie, miło i bogato czas z immunitetem płynie. Polacy tego luksusu nie znają, związkowcy też. Zapomniał Pan Premier, świta Jego jak sami władzę zdobywali, jakie wartości hołdowali, co obiecali. NIC z tego nie zostało!

Władza ogranicza myślenie, oddala, zaciera ślady ciężkiej pracy. Pan Libicki nie wie, bo gdzie nauczyć się miał. Raz jeszcze proszę o projekt jednej Ustawy, w której prosi Pan o regulacje prawne wobec tych, którzy Pana typowali przy urnach wyborczych. Takiego dokumentu nie ma!! No to atak w leaderów, troszkę szumu będzie. Żal Ciebie człowieku, boś sam chory. Zdrowia życzę i refleksji nad swoim działaniem.

Mateusz Gruźla

Komentarze

komentarze

PODOBNE ARTYKUŁY