Wykolejona kolej

Wykolejona kolej

Wykolejona kolejLiczne publiczne skandale i nieprawidłowości o jakich istnieniu wiedza krąży w środowiskach branżowych, doprowadzają nas zazwyczaj w konkluzji do znieczulenia, i świadomości, że już nic w tym rozregulowanym kraju nikogo nie dziwi. A jednak, nie można przymykać na to oczu i mówić, że nic się nie stało…

Przykładowo wielokrotne poważne ekscesy alkoholowe tolerowane przez komendanta w godzinach pracy i na terenie Komendy SOK w Katowicach, zatrudnianie i utrzymywanie na wysokich stanowiskach inspektorskich osób karanych za poważne przestępstwa, zatrudnianie osób niekompetentnych, w tym nie mogących uzyskać pozwolenia na broń służbową z uwagi na niewystarczający wiek lub właśnie karalność, mobbing i nierówne traktowanie sumiennych funkcjonariuszy oraz wiele innych nieprawidłowości doprowadziły ostatecznie do konieczności przeprowadzenia kontroli… Miejmy jednak nadzieję, że trwająca w Katowickim SOK wewnętrzna kontrola, wymuszona uciążliwą sytuacją coś w końcu zmieni i rozbije zuchwałość tej mocno zakorzenionej sitwy. Szkoda z drugiej strony, że kontrola trwa już ponad 3 miesiące a osoby o niewłaściwym potencjale nadal odpowiadają tam za bezpieczeństwo publiczne.

Dlaczego o tym piszemy, okazuje się, że na kolei tego tupu zagrywki to norma i nie tylko w Katowicach, a skala jest tak rozległa, że trudno to nawet fragmentarycznie opisywać. Niestety wszystko to dzieje się w sytuacji, gdy za rok 2011 przykładowo PKP PLK przyniosły stratę w wysokości 598 mln złotych, Przewozy Regionalne 55 mln, a PKP Intercity 27 mln złotych. W praktyce okazuje się także, że niestety związki zawodowe kolejarzy, często są jedynie „mafią” pasożytniczo – roszczeniową pod przykrywką szczytnych celów polującą na nieprzyzwoicie opłacane stołki – jak właśnie komendantów SOK – niestety nie ma to nic wspólnego z obroną praw pracowniczych, czy ochroną pracownika przed wyzyskiem i złym traktowaniem lub kompetencjami w zakresie dobrze opłacanego stanowiska.

Strach ogarnia gdy sobie uzmysławiamy, że tolerancja tych patologii finansowanych z naszych pieniędzy publicznych godzi w bezpieczeństwo podróżnych. Przecież przykładowo to chyba słuszna obawa, że zatrudnianie na stanowisku dyżurnego ruchu (tj. stanowisku bezpośrednio związanym z bezpieczeństwem ruchu kolejowego – tu warto przypomnieć skutki tragedii w Szczekocinach na załączonym zdjęciu) osoby uprzednio zwolnionej w innym departamencie PKP PLK z uwagi na nadużywanie alkoholu, jest ryzykowaniem naszego życia i zdrowia. Mowa tu o byłym komendancie Posterunku SOK Poznań-Franowo, obecnie właśnie dyżurnym ruchu. Niestety dopóki w takich sytuacjach będą mieli coś do powiedzenia byli i obecni przedstawiciele związków zawodowych, m.in. jak bezprawnie tytułujący się „Generałami” komendanci SOK – tak długo niekompetentne osoby nadal będą oblegać odpowiedzialne stołki, gdy w tym samym czasie wykształceni bezrobotni wyjeżdżają za granicę. Oby jeśli już będą zmuszeni to zrobić koleją dojechali cało i zdrowo!

Grupa RaMPA

Komentarze

komentarze