Wlepka popieram strajk generalny w PolsceTrzy największe centrale związkowe: NSZZ Solidarność, Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych i Forum Związków Zawodowych utworzyły ogólnokrajowy międzyzwiązkowy komitet protestacyjno-strajkowy. Liderzy central podjęli decyzję, że 11 września rozpocznie się wielka akcja protestacyjna. Zasadniczym celem powstania komitetu i ogłoszenia akcji protestacyjnej jest doprowadzenie do przywrócenia właściwych relacji władza-obywatel. NSZZ Solidarność chce, aby obywatele odzyskali realny wpływ na to, jak rządzi władza. Instrumentem takiego wpływu ma być zmiana ustawy o referendum ogólnokrajowym. Bezpośrednim powodem powołania wspólnego komitetu trzech central związkowych są narzucone jednostronnie przez rząd zmiany w Kodeksie pracy, wprowadzające elastyczny czas pracy i 12-miesięczny okres rozliczeniowy. – Pan premier na konwencji PO w Chorzowie mówił, że PO powinna być jak jedna pięść. Dzisiaj reprezentatywne związki zawodowe są też jak jedna pięść, ale nie skierowana przeciwko społeczeństwu, tylko skierowana przeciwko tym wszystkim, którzy wprowadzają antypracownicze rozwiązania i chcą mniej demokracji bezpośredniej – powiedział przewodniczący Solidarności Piotr Duda podczas konferencji prasowej, na której ogłoszono wrześniową akcję.

Rząd ma służyć obywatelom
Rząd bez najmniejszych problemów przepchnął zmiany w Kodeksie pracy przez sejmowo-senacką maszynkę do głosowania. Zignorował sprzeciw związków zawodowych, tak samo jak zrobił to w przypadku wniosku o przeprowadzenie referendum w sprawie wieku emerytalnego. Podobnie ignoruje inne obywatelskie inicjatywy, jak na przykład wniosek o referendum w sprawie obowiązku szkolnego dla sześciolatków. Dlatego Solidarność domaga się zmiany ustawy o referendum ogólnokrajowym, bo ta w obecnym kształcie pozwala sejmowej większości storpedować każdą obywatelską inicjatywę referendalną. – Po wyborach parlamentarnych obywatel na cztery lata traci jakikolwiek wpływ na to, co robi władza. To trzeba zmienić. Dać obywatelom bat na władzę. Referendum, które władza obligatoryjnie będzie musiała ogłosić na wniosek obywateli, jest takim instrumentem. Chcemy doprowadzić do normalności w stosunkach władza-obywatele. Bo władza szybko zapomina, kto ją wybrał i komu ma służyć. Zdeterminowani obywatele mogą zmienić władzę samorządową, dlaczego rządowa jest nietykalna? To nienormalne – podkreśla Dominik Kolorz, przewodniczący śląsko-dąbrowskiej Solidarności.

Zmiany uderzą w najsłabszych
Zdaniem Dominika Kolorza, zmiany w Kodeksie pracy i sposób ich wprowadzania to jeden ze sztandarowych przykładów arogancji obecnej władzy. – Nie traktują ludzi jak obywateli, lecz jak poddanych. Przecież te zmiany w kodeksie umożliwiają pracodawcy zrobienie z pracownika niewolnika. Jest praca, to tyrasz świątek-piątek po 12 godzin. Zamówienia są niższe, to przez pół roku pracujesz po 4 godziny dziennie i dostajesz przez te sześć miesięcy pół wypłaty. W ekstremalnej wersji jesteś pracownikiem „na telefon”. Nigdy nie wiesz, kiedy pracodawca wezwie cię do pracy, jak długo będziesz pracował i jaka będzie twoja miesięczna wypłata. To jest chore – podkreśla szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności. Rząd zapewnia, że elastyczny czas pracy i 12-miesięczny okres rozliczeniowy to nie przymus, tylko instrument. Zaznacza, że przedsiębiorca może z niego skorzystać pod warunkiem zgody reprezentatywnych związków zawodowych w zakładzie. To teoria, w praktyce może być różnie. W dodatku, w tych zakładach, gdzie nie ma związków zawodowych, pracodawca będzie mógł praktycznie wprowadzić elastyczny czas pracy i 12-miesięczny okres rozliczeniowy, nie zważając na zdanie pracowników.

Zakładajcie związki zawodowe
W tych zakładach, gdzie są silne, reprezentatywne związki zawodowe, próby wprowadzenia elastycznego czasu pracy i wydłużonego okresu rozliczeniowego mogą zostać skutecznie zablokowane. Ale poziom uzwiązkowienia w Polsce jest niski. – To m.in. efekt wieloletniej propagandy antyzwiązkowej, ale nie tylko. Wielu pracodawców robi, co może, aby nie dopuścić do powstania związku w ich firmie. Władza państwowa z pozoru się nie wtrąca, ale też nie robi nic, aby pomóc obywatelom w skutecznej realizacji konstytucyjnego prawa do zrzeszania się w związku zawodowym. Na szczęście dzięki determinacji pracowników wciąż powstają nowe organizacje. Ludzie muszą zdać sobie sprawę, że to ich jedyna broń. Apeluję do pracowników, aby zakładali związki zawodowe, bo gdy znowelizowany Kodeks pracy wejdzie w życie i pracodawca zechce zrobić z nich niewolników, nikt ich nie będzie mógł obronić – mówi Dominik Kolorz.

Atak na związki zawodowe
Zrzeszenie się w związku zawodowym to dla Polaków jedna z niewielu możliwości, aby móc skutecznie egzekwować swoje prawa. Nie tylko pracownicze, ale też obywatelskie. Establishment polityczny o tym doskonale wie i stąd niedawna zapowiedź jednego z senatorów Platformy Obywatelskiej Jana Filipa Libickiego, że przygotuje projekt zmiany ustawy o związkach zawodowych. Ogłosił, że chce doprowadzić do wyrzucenia związków poza bramy zakładów, odebrać uprawnienia do oddelegowań związanych z pracą związkową, odebrać możliwość otrzymania pomieszczenia od przedsiębiorcy, odebrać możliwość pobierania składek związkowych za pośrednictwem pracodawcy. – Establishment polityczny boi się postulowanych przez NSZZ Solidarność zmian, boi się obywatelskiej kontroli. Stąd atak na związki, stąd zapowiedź próby odebrania i tak już ograniczonych uprawnień, dużo mniejszych, niż mają związki w innych krajach Unii Europejskiej. Im bliżej września, tym takich zapowiedzi i antyzwiązkowej propagandy w mediach będzie więcej. Ale wierzę, że coraz mniej ludzi będzie się nabierać na te propagandowe sztuczki i 11 września zrobimy pierwszy duży krok na drodze do normalności w stosunkach władza-obywatel – zapowiada przewodniczący śląsko-dąbrowskiej Solidarności.

Grzegorz Podżorny

Komentarze

komentarze