Gen. Sławomir Petelicki z ochroniarzemOto i zdementowano w końcu ostatecznie pierwsze absurdalne pomówienia jakie obiegły zainspirowane z premedytacją podatne na to media po tragicznej śmierci Generała Sławomira Petelickiego. Stanowczo Generał nie cierpiał na żadną chorobę i związane z tym dolegliwości, także nie miał kłopotów finansowo-egzystencjalnych. I na tym koniec prawidłowych wniosków (wyniki śledztwa do jakich dotarła „Rzeczpospolita”). Jako, że stwierdzenie prokuratury w konkluzji śledztwa, iż „Generał popełnił samobójstwo, bo rzadziej zapraszały go media i miał kłopoty w biznesie” – jest tak dalece naciąganą infantylnością, że trudno to przełknąć. I sam fakt, iż małżonka Pana Generała z własnych powodów nie odwołuje się od takich ustaleń śledczych, nie oznacza iż my wszyscy – którym Pan Generał służył nie tylko tworząc dumę narodową w postaci Jednostki GROM – mamy bezkrytycznie przejść nad takim naciąganymi i defakto obraźliwymi dla osobowości i dorobku Pana Generała frazesami bezkrytycznie.

Nie zapraszanie Generała do mediów głównego nurtu na pewno nie doprowadzało Generała do lamentu. Generał od początku swojej krytyki poczynań rządu miał to ryzyko, a raczej oczywistość wkalkulowaną w koszty swojej świadomej postawy. Nie przeszkadzało mu to podążać drogą honoru i mówić o tym co jego zdaniem jest bezdyskusyjnie szkodliwe dla siły naszego Państwa. Ponad to, mimo tej presji zawsze pozostawali życzliwi i odważni ludzie w mediach. Generał o tym wiedział i powtarzał „Nie wszyscy dziennikarze są na pasku aroganckich nieudaczników”. Osobiście się o tym wielokrotnie przekonałem. Absurdalną nieprawdą jest stwierdzenie, iż Generał był izolowany – wręcz przeciwnie wszyscy zabiegali o przychylność Generała – problem w tym, że to Generał sobie wybierał słuszną drogę i właściwe towarzystwo. Przedstawiciele obecnej władzy także wielokrotnie zabiegali o osobę Generała.

Myślę, iż te przykładowe słowa Generała w których relacjonował często zaistniałe sytuacje najlepiej odzwierciedlają postawę człowieka honoru:

„(…)Jak tylko (……………) (którego zresztą cenię i lubię), zaprosił mnie do siebie i chciał dowiedzieć się o procedurach NATO. Podziękowałem mu i stwierdziłem, że dopóki Klich będzie ministrem i Komorowski nie przeprosi mnie za powiedzenie, że nie jestem żołnierzem, nie mam zamiaru im pomagać. Budowanie nowych procedur i ratowanie Sil Zbrojnych trzeba zacząć od wskazania winnych zapaści wojska i katastrofy smoleńskiej.”

Mogę zapewnić, że Generał wielokrotnie miał okazję zdobyć eksponowane stanowisko, z czego jednak nigdy nie skorzystał. Wybierał zawsze drogę prawdy i honoru dla siły Państwa. Powtarzał często „(…)prawdziwego RONINA jakim jestem nikt nie zdoła nastraszyć, kupić lub instrumentalnie wykorzystać(…)„.

Stosunek do mediów i fakt, iż Generał w ogóle nie zabiegał o domniemane zabieganie celem „gwiazdorzenia” w tychże, a sugerowane przez konkluzje tego nieprofesjonalnego śledztwa niech najlepiej uwiarygodnią własne słowa Generała w rozmowie ze mną jaką teraz także zmuszony jestem dla dobra jego reputacji ujawnić:

„Nie jestem żadnym wielkim generałem tylko normalnym człowiekiem starającym się służyć Polsce. Tak zostałem wychowany i cieszę się, że dzięki dziadkowi nie nabrałem wody sodowej. Gdy widzę nabzdyczonych ważniaków śmiech mnie ogarnia(…). Wczoraj na balu TVN powiedziałem przy ludziach Mariuszowi Walterowi z którym jestem na ty, co sądze o podlizywaniu się jego telewizji PO w zamian za 500 000 zł które prezydent Warszawy dała im na przebudowę stadionu LEGII. Pewnie długo nie zaproszą mnie do tej telewizji, ale satysfakcję miałem! Ludzie się dziwili jak można tak mówić prawdę prosto w oczy, a ja przypomniałem sobie mojego dziadka, który często powtarzał: Pan Bóg nie lubi tchórzy!”.

Dodam jeszcze na koniec pewne przemyślenia własne, analizując opis wniosków śledczych zawarty w ostatniej publikacji Rzeczpospolitej o treści:

„Sekcja zwłok odbyła się dwa dni po śmierci. Wykazała, że strzał oddany był z bliskiej odległości. Oględziny sądowo-lekarskie nie ujawniły śladów walki. Biegli wskazali jednak, że pojedyncze zasinienia w okolicy kolan, grzbietu i prawej łopatki mogły powstać na krótko przed śmiercią. Prokuratura uznała, że może mieć to związek z upadkiem po oddanym strzale lub treningami sztuk walki, które według zgromadzonych w śledztwie zeznań były przyczyną podobnych obrażeń w przeszłości.”

To prawda, że Generał był człowiekiem walecznego charakteru i był w przeszłości twórcą elitarnej jednostki specjalnej. Nie mitologizujmy jednak ludzkich możliwości – Pan Generał przekroczył wiek 65 lat i w żadnych konfrontacjach nawet ćwiczebnych jakichkolwiek sztuk walk od dawna fizycznie i czynnie nie uczestniczył. Prawdą jest, iż otrzymał ćwiczebny manekin do boksowania od swoich byłych podwładnych z GROM na jedne ze swoich ostatnich urodzin – ale boksując go w swoim podziemnym garażu zapewne nie otrzymywał w rewanżu od kukły ciosów w okolicę grzbietu, łopatki po których w dodatku padałby na kolana…

Pisząc powyższe nadal daleki jestem od sugerowania możliwości ingerencji w takiej tragedii osób trzecich. Mimo wszystko dla porządku sprawy i stymulacji wyobraźni śledczych zmuszony będę przedłożyć wnioski z własnego dochodzenia jakie przeprowadziliśmy w zaufanym gronie całkiem niedawno w nieruchomości w jakiej znajduje się lokal, który zamieszkiwał Generał. Mianowicie szlaban wjazdowy otwierany jest pilotem, którego sygnał można amatorsko skopiować bez trudności, jeżeli nawet nie to istnieją nieznacznie droższe uniwersalne piloty-skanery do tego typu znanego producenta bram i szlabanów na czarnym rynku. Nie jest trudnością zaobserwować marki, kolory czy nawet cechy szczegółowe parkujących w garażu podziemnym samochodów posiadających abonament mieszkańców a następnie wjechać pod ustaloną nieobecność jednego z nich identycznym pojazdem nie wzbudzającym sensacji emerytów-ochroniarzy, pod warunkiem że akurat obserwują monitoring z kamery zupełnie nie ogarniającej całej kubatury pomieszczenia, itd., etc. Nie jest jednak moim zamiarem stymulowanie teorii spiskowych, a jedynie sugestia – o konieczności większej wyobraźni badających sprawę niejasnej tragedii związanej z odejściem tak istotnej dla Państwa osoby.

Reasumując niewątpliwie Generał był osobą unikalnego w obecnych realiach poczucia honoru – dlatego także sugerowanie przez śledczych – iż honorowo popełnił samobójstwo z rzekomo tak błahych, a jakże nieprawdziwych zarazem powodów jest w moim mniemaniu – kpiną. Samobójstwa owszem – popełnia się jako wyraz najwyższej formy honoru – ale na pewno nie z głupich powodów zostawiając ukochaną rodzinę i małe dzieci – i na pewno nie w formie tak nieokreślonej…

ppor pk

Komentarze

komentarze