HGW musi odejśćWładza robi Warszawiakom wodę z mózgu. Premier zniechęca do udziału w referendum i niszczy demokracje. Jednak jego polityczni cyngle idą dalej, bo przekonują, że PiS złamał prawo zbierając podpisy pod wnioskiem o referendum. Śmieszność i groteska, która z tego bije jest porażająca, bo inicjatorzy uzbierali jak twierdzą ponad 230 tys. podpisów pod wnioskiem o referendum ws odowłania prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz. W tej sytuacji jakie ma znaczenie 50 tys. podpisów uzbierane przez PiS? Żadne, bo wystarczyło około 132 tys. podpisów, ale to nic. Jest możliwość do bicia piany i robienia nagonki na PiS niejako przy okazji. Nie udało się skompromitować Burmistrza Guziała to znaleźli nowy temat zastępczy?

Posłowie PO na specjalnie zorganizowanej w Sejmie konferencji prasowej stwierdzili, że Prawo i Sprawiedliwość mogło złamać ustawę o partiach politycznych w związku ze swoim zaangażowaniem w akcję zbierania podpisów pod wnioskiem o referendum ws. odwołania prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz. Oczywiście w roli głównej wystąpił Andrzej Halicki, który snuł opowieści tak nieudolnie, że nie wiele brakło, a sam by się pogubił. – Tak naprawdę całe referendum ma charakter polityczny, nie jest spontaniczną reakcją Warszawiaków, nie jest też wynikiem akcji zorganizowanej przez komitet społeczny – podkreślał Halicki z PO.

Warto zatem się zastanowić, czy przypadkiem władzy coś się nie rzuciło na mózg od słońca. Jeśli bowiem organizowanie w Warszawie akcji zbierania podpisów pod wnioskiem o referendum nie było spontanem, co zatem nim jest? Tego już posłowie partii rządzącej nie wyjaśnili i definicji nie podali. Jednak nie przeszkodziło im to w tworzeniu teorii spiskowej i snuci wizji z innej bajki, bo przecież najważniejsze, aby kota odwrócić do góry ogonem!

Słuchając tego , co mają parlamentarzyści do powiedzenia można było dojść do wniosku, że HGW i jej rozłożenie Warszawy na łopatki nie jest problemem. Okazuje się bowiem, że winny jest PiS. Posłowie tej partii wedle Halickiego nie mają prawa zbierać podpisów pomimo, że są mieszkańcami stolicy. Takim zachowanie naruszają ustawę o partiach politycznych, w dodatku są odpowiedzialni za wspieranie przez prywatne firmy zbierania podpisów pod wnioskiem o zorganizowanie referendum ws. odwołania prezydent stolicy. Większego kuriozum już nie można chyba wymyślić.

Dostało się także Piotrowi Guziałowi, bo jakże by mogło być inaczej. – Gdyby był pan człowiekiem honoru(…) tego rodzaju pomocy by pan po prostu nie przyjął – powiedział poseł Halicki z PO, zwracając się do Guziała ws. zbierania podpisów przez PiS. A więc tylko w PO są ludzie honoru, godni inicjatyw społecznych, bo wszyscy inni, usłyszą w zależności od potrzeby, że są palikociarzami lub pisowcami, ewentualnie w innym układzie lewicowcami o komuszych korzeniach(sic!). W tym momencie dochodzimy do patologizacji życia politycznego, zaczyna się podważać podstawowe standardy demokratycznego państwa. Mało tego osłabia się inicjatywy społeczne, co powoduje wyhamowanie budowy społeczeństwa obywatelskiego i zapewne o to chodzi, bo zorganizowani nie tylko Warszawiacy, ale szczególnie Polacy są zagrożeniem dla obecnej władzy.

Przecież władzy raz zdobytej jak zapowiedział Premier bez walki nie odda. – Nie oddam Polski bez walki – mówił Donald Tusk w wywiadzie dla Polityki. Wtedy też zapowiadał egzotyczną koalicję z SLD byle tylko się przy korycie utrzymać. Czy jednak tak ma wyglądać Polska polityczna rzeczywistość w przyszłości? Raczej nie, bo wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że Polacy mają już dość kłamstw ekipy Tuska, jego „ciepłej wody w kranie” i tematów zastępczych, wyciąganych w razie doraźnej potrzeby politycznej przez media usłużne władzy.

Reasumując Warszawiacy i Polacy oczekują na zmiany, czego dowodem jest odbity Rybnik i Elbląg, a teraz gdy padnie kolejny bastion w Warszawie, nie pozostanie już nic innego jak pakowanie walizek. To jednak nie tylko ten scenariusz przeraża ekipę rządzącą i kumpli z boiska, oni bardziej boją się konsekwencji utraty władzy i pociągnięcia ich do odpowiedzialności karnej. Okazać się bowiem może, że dla nich nie będzie wniosków o postawienie przed Trybunałem Stanu, bo ich będą sadzić jak przestępców pospolitych w sądach powszechnych, co zapowiadali na portalu Pressmix Antoni Macierewicz i Stanisław Pięta posłowie PiS.

A zatem hasło wciąż aktualne:

HGW musi odejść! Oczyśćmy Warszawę ze szkodników…

Dziś złożono ponad 230 tys. podpisów pod referendum o odwołanie Hanny Gronkiewicz-Waltz! Słowa uznania dla mieszkańców Warszawy i wszystkich, którzy przyczynili się do zebrania tak dużej liczby podpisów! Teraz ratusz ma miesiąc na policzenie i sprawdzenie podpisów. Referendum o odwołanie Hanny Gronkiewicz-Waltz najprawdopodobniej odbędzie się we wrześniu. Referendum przeprowadza się w dzień wolny od pracy, najpóźniej w 50. dniu od dnia opublikowania postanowienia komisarza wyborczego w tej sprawie.

Trzeba jednak pamiętać, aby referendum było ważne, udział w nim będzie musiało wziąć prawie 400 tysięcy osób.

Fiatowiec

Komentarze

komentarze