Morozowski dlaczego nie chcesz pomagać ludziom żyjącym w nędzy?

Morozowski dlaczego nie chcesz pomagać ludziom żyjącym w nędzy?

Pomóżmy opozycjonistomPomimo sezonu ogórkowego, a może dzięki temu sezonowi, TVN24, znudzony już wyraźnie oczekiwaniem na potomka rodu królewskiego w Londynie, poświęcił kilka minut debatowanemu w Senacie projektowi ustawy „o świadczeniu specjalnym i pomocy pieniężnej przysługujących działaczom opozycji demokratycznej oraz osobom represjonowanym z powodów politycznych w latach 1957 – 1989” – pisze Henryk Sikora. – Napisałem całą nazwę tego projektu ustawy specjalnie, aby, powiem brutalnie, tak jak brutalni byli dyskutanci u redaktora Morozowskiego dzisiaj w programie „Tak jest”, z redaktorem na czele, że kłamali, albo nie wiedzieli co i o czym mówią, uzmysłowili sobie, że to nie koledzy kolegom coś załatwiają, tylko Senat RP rozpatruje symboliczną socjalną pomoc dla zasłużonych ludzi z dwóch pokoleń – dodaje były opozycjonista.

U redaktora Morozowskiego to norma, że prowadzi program nie przygotowany, nadrabia to przeważnie swoim nieskrywanym cynizmem. Natomiast zgrozą wiało, jak zabierał głos młody dramaturg Paweł Demirski, występujący w roli przedstawiciela „ludu pracującego”, w debacie z senatorem Janem Rulewskim.

Projekt ustawy zakłada, że byłym działaczom opozycji demokratycznej, którzy byli represjonowani, np. byli internowani, odsiadywali wyroki więzienia, zwalniani z pracy w ramach represji politycznych za swoją działalność na rzecz odzyskania przez Polskę niepodległości, suwerenności lub respektowania praw człowieka, a którzy są schorowani i posiadają dochody poniżej 700 złotych, przynależny będzie dodatek socjalny średnio 400 – 500 zł. Kryteria są bardzo w tym projekcie ściśle określone, kto mógłby uzyskać status byłego opozycjonisty.

Ale uporządkujmy i muszę wyluzować emocje, aby być zrozumianym. Otóż gdzie to kłamstwo i fałsz Morozowskiego i dramaturga Demirskiego. Otóż młody dramaturg powiadał, że co to za strajki w latach 80-tych, przecież te strajki były na tle ekonomicznym, czyli o kiełbasę mógł dodać. Odsyłam zatem tego „inteligenta” do komputera, aby sobie wygooglował Porozumienia Sierpniowe i przeczytał główne postulaty jakie zostały wynegocjowane i wówczas się dowie o co nam chodziło, gdy w Sierpniu 1980 roku organizowaliśmy strajki. Dalej złotousty Demirski powiadał, że całe społeczeństwo doznało krzywdy w PRL, z czym się należy oczywiście zgodzić. Ale nie należy zapominać, że nie całe społeczeństwo ryzykowało w 1968, 1970, 1976 roku, czy w stanie wojennym, swoje zdrowie, życie, wolność i przymusową emigrację, co dramaturg porównał do dzisiejszych wyjazdów za chlebem, kiedy każdy wyjeżdża kiedy chce i gdzie chce, już nie na saksy, ale do legalnej pracy. Ten „inteligent” nie ma pojęcia co znaczy dostać paszport dla siebie i rodziny w jedną stronę, bez prawa do powrotu, nie zna ten młody człowiek smaku łez jak samolot startował z Okęcia na tą przymusową emigrację oraz łez naszych rodzin żegnających nas, wówczas wydawało się, że na zawsze.

To niestety nie wszystko, bo pierwszą część tej debaty potraktowałem maksymalnie skrótowo, bo „perełek” w wydaniu prowadzącego dziennikarza i dramaturga Demirskiego było mnóstwo. Muszę przytoczyć jedno pytanie Demirskiego zadane Senatorowi Rulewskiemu. Pytał przewrotnie i cynicznie, dlaczego rząd Mazowieckiego nie zajął się uregulowaniem tego problemu tylko dzisiaj dopiero. Odpowiadam więc, otóż, czy potrafi Pan zrozumieć, że przeciętny ówczesny opozycjonista, ma dzisiaj przeciętnie 60 lat, Wałęsa był wśród nas dinozaurem wiekowo. Dlaczego zatem rząd Mazowieckiego miał się zajmować specjalną pomocą dla ludzi dawnej opozycji, podczas gdy oni mieli w 1989 roku poniżej 40 lat? Byliśmy zdrowi, silni i radziliśmy sobie, ale nie poprzestaliśmy na walce z komuną, tylko ci w kraju budowali nową Polskę, na różnych szczeblach, od gminy po parlament. Wielu emigrantów zaś organizowało pomoc, różną, dzisiaj wydaje się mało ważną. Ale proszę zapytać dzisiaj, może jeszcze ktoś pamięta ze szpitala dziecięcego w Białymstoku, jak otrzymali w 1990 roku aparat USG o wartości 100 tysięcy dolarów, co to wówczas znaczyło dla tego szpitala, dla całego regionu kilku województw północno-wschodniej Polski, bo był to wówczas jeden aparat w tym regionie. Dzisiaj są prawie w każdej przychodni, ale Panu to mało, bo Pan usiadł wygodnie przed kamerą i utyskiwał jaka to bieda w Polsce. A takich aparatów USG i innego sprzętu posyłane było wówczas sporo. Ci ludzie poświęcali swój czas, swoje kariery, aby pomagać, ale czy Pan Demirski wie co to znaczy pomagać???

Nastąpiła druga część programu z udziałem między innymi Waldemara Kuczyńskiego, byłego opozycjonisty od zawsze, byłego emigranta. Zatkało mnie jak on przemówił, wydawało mi się zawsze, że Kuczyński to rozsądny i racjonalny człowiek. Cóż takiego powiedział, ano, wystawił receptę na ten poważny problem w postaci dzisiejszej „solidarności”, która miałaby wziąć pod swoje skrzydła zapomnianych, schorowanych i żyjących w nędzy ludzi. Pan Waldemar ten socjalny ochłap nad którym debatuje Senat, nazwał „nagrodą” i powiedział, że nikt nie powinien wyciągać ręki po jakiekolwiek zadośćuczynienie do IIIRP. Innymi słowy poszedł „po linii” prezydenta Komorowskiego, który 13 grudnia ub. roku pod więzieniem w Białołęce też powiedział wprost do kamer, czyli w oczy, puentując, „radźcie sobie sami, państwo polskie jest ostatnie w kolejce do pomocy”. Próbujemy sobie radzić sami Panie Prezydencie, Stowarzyszenie Wolnego Słowa (SWS) otrzymało zgodę od ministra administracji na przeprowadzenie zbiórki pieniężnej na pomoc na zakup lekarstw dla byłych działaczy, żyjących w nędzy. SWS wystąpiło do Pana z prośbą o patronat nad tą zbiórką. Obejmie Pan Prezydent patronatem tą zbiórkę autorytetem swojego urzędu???

Dopowiem jeszcze kilka słów panu Waldemarowi Kuczyńskiemu, aby wszystko było jasne. Szanowny Panie Waldemarze, po pierwsze, jest Pan zbyt inteligentny, abym nie domyślał się jakie to intencje stały za Pana „receptą”, aby to dzisiejszy kadłubowy związek zawodowy, posługujący się nazwą „Solidarność” miał brać na swoje barki pomoc. Przecież nasze pokolenie dla dzisiejszej „Solidarności” jest wyrzutem i Pan to wie. Powiem krótko, w tej sprawie uprawianie „spychologii” politycznej jest moralnie nieuczciwe. Jeżeli Pan chce znać kilka przykładów, dramatów z ostatnich 2 – 3 tygodni, byłych naszych towarzyszy walki, to mogę Panu takie przykłady podesłać. Posłużę się może, co mam nadzieję, nie zabrzmi jako nadużycie, nagłą śmiercią 28 czerwca br. Mirosława Stroczyńskiego, w stanie wojennym skazanego na 7 lat więzienia, za przewodniczenie strajkowi na dole w kopalni „Ziemowit” przez 10 dni w stanie wojennym. Mirek chory na cukrzyce, umarł na ulicy, na zawał serca, umarł za granicą, gdzie pojechał za chlebem, miał 55 lat. Panie Waldemarze, czy Mirkowi, który w więzieniu tez walczył, miedzy innymi brał udział w z innymi więźniami politycznymi udział w 54 dniowej głodówce z jednym postulatem, o status więźnia politycznego, czyli o godność, nawet za kratami, należała się „nagroda” w postaci godnej renty specjalnej przyznanej przez premiera czy nie?
Muszę dopisać z czystej uczciwości, że są ludzie w administracji państwa polskiego, pełni wrażliwości i profesjonalizmu. Mam na myśli pana ministra Jacka Cichockiego, szefa KPRM, który po informacji o śmierci Mirosława Stroczyńskiego na obczyźnie, podjął natychmiast decyzję o wyasygnowaniu środków z budżetu państwa na kremację i transport urny z prochami do Polski. Należy oddać również szacunek pracownikom MSZ i Konsulatu Generalnego, którzy pełni zaangażowania pracują, aby prochy ś.p. Mirosława spoczęły jak najszybciej na ojczystej ziemi. Nie wszyscy są zatem tak cyniczni i bezduszni jak aktorzy dzisiejszego show u redaktora Morozowskiego z redaktorem na czele.

Na zakończenie programu szczytem cynizmu popisał się redaktor Morozowski, mówiąc wprost, że ta ustawa wygląda tak jakby koledzy kolegom coś załatwiali, wygląda na to, że po starej znajomości. Zasugerował więc „sprytnie”, aby to ci koledzy piastujący wysokie funkcje pomagali dzisiaj ze swoich pensji byłym kolegom, którym się nie powiodło. Głupota i draństwo tych słów Morozwoskiego nie zna granic. Ja w odpowiedzi mam równie głupkowate pytanie do Morozowskiego, a dlaczego miałby Pan nie pomagać dzisiaj ludziom, żyjącym w nędzy, którym zawdzięcza Pan nie tylko wolną i demokratyczną Polskę, ale jest Pan prominentnym beneficjentem tej wolności. Odpowie Pan, czy nie???

Henryk Sikora

Komentarze

komentarze