Real czy déjà vu? Znowu w Wiadomościach straszą strajkami i „Solidarnością”

Real czy déjà vu? Znowu w Wiadomościach straszą strajkami i „Solidarnością”

Wiadomości czołówkaOglądając główne wydanie Wiadomości TVP 11 lipca 2013 r., myślałam, że śnię na jawie lub przeżywam déjà vu. Na szczęście w komputerze można program powtórzyć. Puścić go jeszcze raz, i jeszcze raz. Przetrzeć oczy i dojść do wniosku, że to już było! W latach 1980-81, słynny „Dziennik” telewizyjny codziennie o godzinie 19.30, pluł na „Solidarność” i straszył – co to będzie jak wybuchną strajki.

Jakie to niedogodności spotkają zwykłych obywateli. Podawano nawet dane, ile straci na protestach polska gospodarka, itp. Wszystkim, którzy chcą przypomnieć sobie młodość, a młodzieży, aby mogła wczuć się w tamte klimaty PRL, polecam.

Wtedy, kiedy w sklepach był tylko ocet, łatwiej było wmówić ludziom, że wszystkiemu jest winna „Solidarność” i strajki. Oczywiście władza wiedziała, że bój idzie o wolną Polskę i odsunięcie od władzy miernych a wiernych partyjniaczków.
Najbardziej patriotyczne pokolenie wychowane w II RP, które odbudowało Polskę, odeszło na emerytury. Po wojnie zasadą było, że dyrektor naczelny to członek partii komunistycznej po kursach, ale już jego zastępcą mógł być bezpartyjny fachowiec. Musiał się znać na produkcji (w odróżnieniu od naczelnego dyrektora), gdyż plan trzeba było wykonać. Polskę odbudowali przedwojenni inżynierowie. Potem wszystko zaczęło się w PRL-u staczać w dół, najlepsi odeszli na emerytury. Zaczęli ich zastępować politrucy i kolesie. Obecnych 50-latków uczyli jeszcze przedwojenni nauczyciele i profesorowie, doktoryzujący się na przedwojennych uczelniach. „Solidarność” tworzyli głównie obecni 50-latkowie. Wspierało ich pokolenie, które pamiętało II RP.

Gdyby nie stan wojenny, mielibyśmy wolną Polskę, a nie II PRL zwaną III RP. Doradcy typu Geremek & co, nie mieliby nic do gadania. W 1989 r. oszukano cały naród. Oczywiście, ludzie chcieli ich słuchać i wierzyć, że tak łatwo zdobyto niepodległość i są fachowcy, którzy wiedzą, jak zbudować kraj powszechnego dobrobytu i szczęśliwości. Tymczasem zawarto w Magdalence przed „okrągłym stołem” porozumienie, jak rozkraść Polskę. Jak uwłaszczyć się na majątku narodowym. Miernoty, złodzieje i pożyteczni idioci doszli do władzy. Skutek – rozwalone całe państwo, zniszczone wszystkie gałęzie przemysłu, bezrobocie, masowa ucieczka głównie wykształconej młodzieży za granicę. Zniszczeń jest więcej, niż w wyniku długotrwałej wojny. Klasa polityczna jest bardzo mierna, by nie powiedzieć – tragiczna. Dotyczy to wszystkich partii. Mało tego, lokalni politycy ponadpartyjnie zawierają sojusze. Podzielili łupy i chcą tylko z kadencji na kadencję trwać na stołkach. Uczciwi ludzie stronią od polityki. Wiedzą, że jak się „wychylą” z fachowością i zdolnościami, to zostaną natychmiast „ścięci” i będą musieli szukać pracy, błąkając się po świecie!

W narodzie już kipi – naród zdał sobie sprawę z tego, że został „wystrychnięty na dudka”. Młodzież nie ma poczucia winy z powodu swojej naiwności. Ileż to razy kolejne rządy miały gdzieś protesty hutników, włókniarek, górników, cukrowników, rolników, pielęgniarek itp.? Bronili oni polskiej gospodarki. Kolejni ministrowie i prezesi nie mieli pojęcia o branżach, którymi kierowali. Wszak królowało hasło: „nie zna się – to się pozna”. I mamy ruinę państwa.

Społeczeństwo zaczyna się samoorganizować. Związki zawodowe porozumiały się w sprawie współpracy. Powiedziały: koniec – mieliście gdzieś nasze manifestacje, nasze petycje podpisane przez kilka milionów obywateli. Sięgamy po naszą broń – po strajk. Władza czuje, że to nie przelewki. Więc wzorem władców PRL, robi nam „powtórkę z rozrywki”. Wynajduje „autorytety” i „fachowców”, którzy mają przekonać naród o tym, żeby nie strajkował. I pojawiają się Sadowscy z Centrum im. Adama Smitha z tłumaczeniem, że to obywatele tak naprawdę zapłacą za te strajki. Panie Sadowski, gdzie Pan był, jak rujnowano polską gospodarkę? Jakoś nie krzyczał Pan i nie rozdzierał szat, jak Rejtan w sejmie! Owszem społeczeństwo już zapłaciło za zniszczenia, za likwidację przemysłu. Czas to przerwać i zacząć powoli odbudowywać kraj. Rozliczyć „szkodników”. Kto was, usłużni fachowcy, uczył ekonomii? Milczeliście, gdy ignoranci w poszczególnych rządach twierdzili, że trzeba likwidować produkcję, a rozbudować usługi! Czyli co – żyć na kredyt, wszystko kupując?

Kolejny fachowiec – dziennikarz „Forbes” – Grzegorz Cydejko, tłumaczy widzom „Wiadomości”, ileż to strat spowoduje strajk – o jedną czwartą spadnie produkcja, czyli z 16 mld dziennie, na 4 mld. Boleje nawet nad stratami łamistrajków. No cóż, usłużnych w każdym zawodzie nie brakuje, szkoda tylko, że red. Cydejko jest prezesem Zarządu Oddziału Warszawskiego SDP. Teraz jest dla mnie zrozumiała jego wojna z Zarządem Głównym SDP, toczona już od wielu kadencji. Nasiliła się ona teraz. Myślałam głupia, że kieruje się on ambicjami, gdyż przegrał kolejne wybory na prezesa SDP. No i wyszło szydło z worka. Pan Cydejko służy władzy! Gani Związki Zawodowe. Dlatego uderza w kolegów – niezależnych dziennikarzy! Wie, że oni nikomu z kacyków nie służyli i służyć nie będą. Są wierni jedynie obywatelom Polski. Postępują zgodnie z własnym sumieniem. Ciekawe, co powie red. Cydejko kolegom, dziennikarzom i innym pracownikom TVP SA, zwalnianym z pracy jedynie dlatego, że ktoś wpadł na pomysł przekształcenia telewizji publicznej wyłącznie w emitera? Zniszczyć media publiczne jest łatwo, odbudować trudniej! Jestem pewna, że pracownicy TVP nie są samobójcami i poprą strajk! Radosną twórczość kolejnych ekip rządowych w mediach obserwujemy od początku lat 90. Może warto powiedzieć – dość?

Grzegorz Cydejko prowadzi też nagonkę na ZG SDP, w związku z grantem szwajcarskim na pomoc dziennikarzom prasy lokalnej. Stara się pomówić kolegów z Zarządu Głównego o powiązania z PiS-em. Gorzej, wziął bezpośredni udział w dyskredytowaniu na portalu press.pl autorki i koordynatorki projektu grantowego. W tekście znalazło się takie zdanie:

Grzegorz Cydejko, szef warszawskiego oddziału SDP, uważa, że Edyta Żyła ma prawo do pracy dla SDP. – Została zatrudniona przez zarząd SDP, a nie wybrana przez Stowarzyszenie. Jednak jej zatrudnienie przez SDP oznacza, że program, który ma służyć wolności mediów lokalnych, tak naprawdę ma służyć polityce – stwierdza Cydejko.

Działa pan, panie Cydejko, na szkodę SDP! Pani Edyta Żyła jest byłą dziennikarką, pracującą w mediach ogólnopolskich (Życie Warszawy, Życie, Rzeczpospolita, TVP). Pracowała też w Ministerstwie Sprawiedliwości. Wygląda na to, że pochwala pan tezę autora artykułu, że praca w ministerstwach i to nie na „funkcjach politycznych”, a jako funkcjonariusz służby cywilnej, dyskredytuje. Mało tego, z tekstu wynika, że po zmianie rządu, na bruk powinni wylatywać wszyscy pracownicy, ze sprzątaczkami włącznie. Ma ich też, wg takiej filozofii – obowiązywać dożywotnio całkowity zakaz pracy. Brawo panie Cydejko. Brawo autor – „MW” z press.pl!

Otóż, Panie Cydejko, ja jestem szczęśliwa, że zgłosiła się do SDP osoba, która jest dobrym specjalistą. Napisała projekt grantowy, który zyskał uznanie. Mam dość miernych, ale wiernych potakiwaczy, co to tylko gadać potrafią. Panie Cydejko, zrób Pan najpierw coś sam, a nie przeszkadzaj w pracy innym! Nie pomawiaj i nie rób zamieszania. Komu pan służysz, widziałam na własne oczy w „Dzienniku” , o przepraszam, „Wiadomościach” TVP.

Mam nadzieję, że już niedługo społeczeństwo się ocknie. Pogoni miernych, wiernych politykierów ze wszystkich partii. „Archipelag polskości” istnieje i jest coraz silniejszy. Polaków stać na to, aby wyłonić prawdziwą elitę. Trzeba zrobić prawybory przed wyborami do władz samorządowych. Wybrać mądrych, zdolnych ludzi, którzy będą działać dla dobra wspólnego, a nie zaspakajać swoich ambicji i dbać o własne kieszenie.

Trzeba w końcu w Polsce zrobić porządek. Brawo związki zawodowe.
Ja osobiście solidaryzuję się z wypowiedzią, w cytowanych Wiadomościach, pani Ewy Hauer – Brylewskiej, kierowcy autobusu:
Sprzeciwianie się złu jest słuszne i trzeba to czynić, by być w zgodzie ze swoim sumieniem.

Jadwiga Chmielowska

Artykuł ukazał się pierwotnie na portalu sdp.pl

Komentarze

komentarze