Jak jest byle jaki dom, to w konsekwencji kształtuje się byle jakie...

Jak jest byle jaki dom, to w konsekwencji kształtuje się byle jakie społeczeństwo

przez -
1 79

Irena Golec– Jeżeli ktoś wyniósł niezbyt dobre wychowanie z rodzinnego domu, to idzie za nowoczesnością, a z tego nie ma nic dobrego. Nie ma potem ani zawodu, ani wykształcenia – mówi portalowi Pressmix Irena Golec. – Rodzina jest najważniejsza. Jeżeli jest wspaniałe małżeństwo, wspaniała rodzina to jest po prostu nieoceniony skarb – podkreśla mama braci Pawła i Łukasza Golców w rozmowie z Krzysztofem Sitko. – Każdy człowiek i przede wszystkim my, górale mamy swoje zasady – dodaje Irena Golec w wywiadzie dla portalu i radia Pressmix.

Krzysztof Sitko: Pani od lat opowiada gawędy na różnych imprezach i zabawia ludzi. To stąd wzięło się artystyczne zamiłowanie do śpiewania, do tradycji ludowej Pani synów, braci Pawła i Łukasza Golców?
Irena Golec: Nie, to nie stąd się wzięło. Moja rodzina jest muzykalna od dwóch pokoleń. Mój ojciec był śpiewakiem, a ja śpiewam przeszło 50 lat w chórze. Ogólnie rzecz ujmując to cała rodzina jest muzykalna. To pierwsza sprawa, a druga sprawa to fakt, że byłam w regionalnym zespole Józefa Szczotki przez siedem lat. To właśnie z nim, tuż po wojnie, zjeździłam całą Polskę. Potrafię sobie również poradzić jeżeli chodzi o sceniczne sprawy i właśnie dlatego umiem sobie poradzić bez najmniejszego problemu na scenie. Ostatni mój występ miał miejsce na zlocie grunwaldzkim w 1960 roku, a w 1961 wyszłam za mąż. Synowie właśnie w takiej atmosferze się wychowywali, a dzisiaj jestem gawędziarką dlatego, że wszystkiego nauczyłam się od kierownika zespołu, który właśnie go prowadził i w związku z tym wciąż chętnie mnie zapraszają. Przeważnie mam wszystkie treści, których sama się nauczyłam, bowiem byłam w zespole przesz przeszło 50 lat. Synowie w ten właśnie sposób nauczyli się śpiewać pomimo tego, że grają inną muzykę. Skończyli Akademię Muzyczną, a w regionie założyli Ognisko Muzyczne, gdzie dzieci uczą się grać na skrzypcach pieśni ludowe i oni chcą, aby taka inicjatywa sukcesywnie rozprzestrzeniała na Żywiecczyźnie i w okolicach. W Milówce już ponad 100 dzieci uczy się grać na instrumentach ludowych. Synowie założyli fundację w Łodygowicach i w Jeleśni, także w całym Beskidzie Żywieckim ta fundacja się rozwija i te małe dzieci uczą się grać na instrumentach. Wzięło się to od tego, że moi synowie założyli fundację braci Golców.

Jak Pani to robi, że na Pani występach jest mnóstwo ludzi? Ludzie słuchają tego co Pani mówi i angażują się w występ sceniczny. W tych czasach trzeba trafić do ludzi, ma Pani na to receptę?
– To śpiew i muzyka ludzi jednoczy. Jeżeli ktoś robi jakiekolwiek przyjęcie i tam pięknie śpiewają i gawędzą, to ludzie słysząc to mówią „chodźmy, bo tam jest dobra organizacja”. Dlatego właśnie kiedy jadę w nowe miejsca, gdy tylko pokażę się publiczności, to pytają mnie o synów. O synach też mówię i śpiewam ich piosenki. Jednak bardziej śpiewam folkowe utwory, żeby to nie zaginęło. U nas się szyje stroje regionalne, haftuje się i są dziewczyny w Milówce, które szyją właśnie góralskie stroje, żeby ta tradycja nie zaniknęła. Dzieci Łukasza, mojego syna, grają i maję piękne stroje regionalne, a także już występują jako acapella.

W tych czasach, kultywowanie tradycji, patriotyzm lokalny, mówi się, że nie jest w modzie. Jednak wy jako rodzina Golców zaprzeczacie tym stereotypom. Czy Pani też się zgadza z takim trendem, który próbuje się nam w Polsce wpoić, że Polska to nienormalność, że tradycji nie powinno się szanować, że powinniśmy być Europejczykami? Jak Pani na to patrzy, ze swojego punktu widzenia?
– Ja ze swojego punktu widzenia uważam, że ten kto to mówi jest po prostu głupi. Ponieważ tradycji, ani tego skąd się człowiek wywodzi, nie wolno się wstydzić. Wyszłam z takiej, a nie innej rodziny wiejskiej, z Milówki, gdzie w tej chwili Milówka ma 10 tysięcy mieszkańców, choć to nie za dużo, ale tam jest tak, że powstało pięć zespołów, dwie orkiestry i chór, w którym śpiewam prawie przez 60 lat.

Ale jak to się robi, że w Milówce można, a gdzie indziej te wszystkie chóry i zespoły upadają? Nie kultywuje się tej tradycji, przechodzi się na europejskość, poświęca się życie nie rodzinie mężczyzna z kobietą, tylko np. dwóch mężczyzn…
– To jest głupota. Po prostu nie mam na to słów. To jest wbrew rodzinie, wbrew wszystkim poglądom religijnym i moralnym. My nie możemy robić wszystkiego co nam narzucą. Mamy swój punkt widzenia na sprawy religijne i tym podobne. Nikt nas w związku z tym nie przekona, ani Łukasza, Pawła, ani pozostałych moich synów. Oni wszyscy są w porządku, gdzie tylko się pojawią. Niektórzy przychodzą do nich gdy grają na koncertach, namawiają aby zapisali się do jakichś partii, żeby tak a nie inaczej grali. My gramy dla wszystkich, pod żadną partię się nie podszywamy, ponieważ my jesteśmy swoi, mamy zawód wolny, jesteśmy muzykami.

Górale zawsze kultywowali tradycje, czy to w Milówce, czy w Zakopanem, czy na Podbeskidziu lub Podhalu. Skąd się to bierze, że ta część Polski jest tak bardzo aktywna, jest tak bardzo polska, jest tak bardzo za tradycją?
– Dzieje się tak, ponieważ całe Podbeskidzie jest prawicowe. Oni wiedzą, że to co jest narzucone nie jest dobre, ponieważ kłamstwo ma krótkie nogi. Oczywiście, że technika i elektronika poszła do przodu, i związku z tym to wszystko się chwali, jednak chodzi o to, aby nie wykorzystać tego w złej formie. Telefony komórkowe są bardzo użyteczne. Można bez problemu komunikować się w tej lub innej sprawie, ale nie można niszczyć tego co jest piękne. Przez lata tworzyło się kulturę polską i nie damy sobie tego wyrwać i dla tego ją przekazujemy, przekonujemy ile się da, ale to już jest inna sprawa. Jak ktoś słucha tylko jednej strony i nie bierze pod uwagę żadnych osobistych wniosków z danej sprawy, to na tym źle wychodzi.

Z Pani punktu widzenia co musiałoby się zmienić w Polsce, żeby Polacy z powrotem wrócili do korzeni? Żebyśmy wrócili do wartości patriotycznych, chrześcijańskich i wartości zapatrzenia się w Boga, w to, żeby to był nasz punkt widzenia, punkt odniesienia, żebyśmy szli z tym przesłaniem do Europy, żebyśmy mogli nawracać i uzdrawiać tę ziemię?
– Każdy człowiek i przede wszystkim my, górale mamy swoje zasady. Naszych korzeni nikt nie wyrwie, nas nikt nie przekona, ale za to my staramy się przekonać część ludzi. Jednak jeżeli ktoś wyniósł niezbyt dobre wychowanie z rodzinnego domu, to idzie za nowoczesnością, a z tego nie ma nic dobrego. Nie ma potem ani zawodu, ani wykształcenia. Potem jeszcze mają miejsce sytuacje, kiedy kłamie w żywe oczy.

Czyli trzeba powiedzieć, że rodzina jest wartością podstawową, tą podstawową komórką, która powinna być kultywowana, chroniona i umacniana w Polsce?
– Zgadza się. Rodzina jest najważniejsza. Jeżeli jest wspaniałe małżeństwo, wspaniała rodzina to jest po prostu nieoceniony skarb. Nie da się tego tak po prostu opowiedzieć takiemu laikowi, który nie ma pojęcia o rodzinie. Bo to naprawdę jest coś wspaniałego, kiedy patrzę na moich synów, na ich żony i ich dzieci, które są w porządku i uczą się dobrze. Jestem wdową 22 lata. Chłopcy mieli po 13 lat kiedy ojciec zmarł. Trzeba to było wyprostować tę drogę, musiałam być dla nich wzorcem i konsekwentną matką żeby wszyscy skończyli studia, w konsekwencji tego, wszyscy są wykształceni i normalni.

Tej normalności w Polsce chyba brakuje, więc miejmy nadzieję, że to się zmieni…
– Daj Boże żeby to się zmieniło, bo cała polityka i wszystko to nie może przetrwać. Bo to kłamstwo. Jedno wielkie kłamstwo.

Polska powinna wrócić do korzeni, do korzeni gdzie kultura i tradycją były podstawą?
– Politycy w tej chwili chcą prowadzić jakiś dziwaczny program seksualny dla czterolatków, no po co to? Dziecko ma być przy rodzicach, rodzice mają kochać i uczyć dobrych nawyków i obyczajów bo to jest ważne.

O tym ludzie, którzy spotykają się z Panią na koncertach, tak samo mówią?
– Tak. Dużo z ludźmi rozmawiam na wszelkiego rodzaju tematy. Podtrzymuję zawsze zdanie, że tradycję i wartości powinno wynosić się z domu, a jak jest byle jaki dom, to w konsekwencji kształtuje się byle jakie społeczeństwo. Może kiedyś się to zmieni, ale z pewnością ten proces musi długo potrwać.

Dziękuję za rozmowę.

Komentarze

komentarze