Ludobójstwo na kresachKilka minut po godz. 11 ubrani w jednakowe koszulki z napisem upamiętniającym 70 rocznicę Krwawej Niedzieli na Wołyniu, z zamiarem rozdawania ulotek informujących o ludobójstwie i podkreślających prowokacyjny charakter konferencji gdańskiej pt. „Polacy i Ukraińcy – 70 lat po tragedi wołyńskiej”, w składzie: Agnieszka Orlicz, Piotr Szelągowski, Piotrek z Gdańska oraz ja, weszliśmy do Ratusza Staromiejskiego w Gdańsku, gdzie odbywała się konferencja. Na nasz widok wyraźnie negatywnie nastawieni ochroniarze (o czym więcej za chwilę) z miejsca rzucili pytanie: „A Państwo w jakiej sprawie”? Nie zważając na nich szybko weszliśmy na salę, lecz za nami podążył jak cień jeden ze strażników.

Wołyń wołają z za grobów, których nie maWidząc, że pierwszy film A.Arnold już się rozpoczął, nie chcąc zakłócać pokazu, odłożyliśmy rozdawanie ulotek na później i zabraliśmy miejsce na widowni. Obok nas stanął strażnik wyraźnie nas pilnując. Po około pół godzinie Piotr-gdańszczanin rozpoczął rozdawanie ulotek przed ratuszem. Natychmiast jeden ze strażników bezprawnie nakazał mu opuścić to miejsce (przejść na drugą stronę ulicy) i groził wezwaniem policji. Usłyszawszy o tym zdaliśmy sobie sprawę, że rozdawanie ulotek na sali zostanie wykorzystane jako pretekst do spacyfikowania nas. Piotr Szelągowski postanowił, że w przerwie pomiędzy filmami poprosi gospodarza centrum o zgodę na rozdanie ulotek, a w przypadku jej braku zabierze głos informując o tym widzów pokazu i proponując, by sami podeszli do nas po ulotki.

W przerwie pomiędzy filmami, Agnieszka tocząc prywatną rozmowę ze znajomą, została niespodziewanie zaatakowana przez potężnego ochroniarza, ukrywającego swój identyfikator, ze słowami „proszę tu nie agitować!”. Po wyciągnięciu kamery i legitymacji dziennikarskiej przez Agnieszkę ochroniarz rzucił się na nią próbując wyrwać jej kamerę. Powstrzymał go dopiero pracownik Muzeum II Wojny Światowej oraz jedna z organizatorek konferencji. Wobec tego że ochroniarz odmówił ujawnienia swoich personaliów, Agnieszka wezwała policję. W oczekiwaniu na patrol wywiązały się ostre dyskusje między nami, ochroniarzami i organizatorami. W „ferworze walki” jeden z nadpobudliwych ochroniarzy zarekwirował leżące na stole… foldery organizatorów tej politycznie poprawnej konferencji, myśląc że to nasze ulotki.

Policja spisuje Agnieszkę OrliczPomimo zakazu, udało się nam rozdać w tym czasie znaczną liczbę ulotek osobom zainteresowanym wywołanym przez ochroniarzy skandalem. Niektórzy podchodzili sami i prosili o ulotki. Po kilkunastu minutach przyjechał radiowóz. Zachowujący się profesjonalnie policjanci przyjęli zgłoszenie i spisali krewkiego ochroniarza. „Brak słów” – taki był ich komentarz do jego zachowania. W związku z tym, że spieszyliśmy się na mszę w intencji ofiar ludobójstwa, opuściliśmy Ratusz Staromiejski.

Wystawa w kościele św. BrygidaPo mszy w kościele św. Brygidy obejrzeliśmy tam ulokowaną znakomitą wystawę IPN poświęconą ludobójstwu, opracowaną z udziałem p. Ewy Siemaszko. Jakże różniła się od politycznie poprawnej wystawy o „wołyńskiej tragedii” opracowanej przez Nadbałtyckie Centrum Kultury!

Wystawa w kościele św. BrygidyNastępnie udaliśmy się do budynku AKWEN-u, gdzie dla około 80-osobowej publiczności (a więc większej niż w NCK) P.Szelągowski urządził pokaz filmu „Zapomnij o Kresach”. Po filmie wygłosiłem prelekcję o przemilczaniu i zafałszowywaniu ludobójstwa OUN-UPA.

14.06 – DZIEŃ DRUGI

Wystawa Wołynska przed ratuszem Miejskim w Gdańsku„Dzisiaj są inne polecenia”
Po przybyciu do Ratusza Staromiejskiego P.Szelągowski i Agnieszka weszli na salę, natomiast ja stanąłem przed budynkiem rozdając ulotki. Po chwili wyszedł do mnie strażnik i nakazał mi opuszczenie tego miejsca, grożąc policją. Odmówiłem domagając się podania podstawy prawnej tego żądania. Niespodziewanie po kilku minutach z budynku wyszła jakaś pani i zaczęła mitygować strażnika nakazując mu pozostawienie mnie w spokoju. Na to wyraźnie zaskoczony strażnik wyszeptał do tej pani „ale takie były polecenia”, na co ta odrzekła: „ale dzisiaj już są inne”.

W środku budynku Piotr i Agnieszka próbowali uzyskać od dyrektora NCK pozwolenie na rozdawanie ulotek. Po negocjacjach w których dopomogła przynależność Piotra do Społecznego Komitetu Obchodów 70 Rocznicy Ludobójstwa ( Społeczny Komitet Organizacyjny Obchodów 70 Rocznicy Ludobójstwa Dokonanego Przez OUN-UPA ), ten zgodził się na ułożenie ulotek na stole obok…- „Naszego Słowa” (w którym notabene można było znaleźć takie „kwiatki” jak artykuł zaprzeczający ludobójstwu oraz gloryfikujący upowskiego zbrodniarza „Szuma”).

Po wejściu na salę Piotr i Agnieszka zasiedli na widowni włączając kamerę. Po kilkunastu minutach dołączyłem do nich. Z zadowoleniem zauważyłem, że na sali jest spora liczba osób ubranych w „nasze” koszulki.

Panel pierwszy – „przemoc elementem życia politycznego w II RP”
(Włodzimierz Baran, Włodzimierz Mędrzecki , Andrzej Chojnowski i Ołeksandr Zajcew)

Od trzech pierwszych panelistów usłyszeliśmy przewidywalne do bólu wykłady na temat krzywd jakie II RP wyrządziła Ukraińcom. Choć tego nie mówiono wprost, można było odczuć, że paneliści uważali politykę II RP za przyczynę ludobójstwa OUN-UPA. Nie przyszło im do głowy zastanowić się, dlaczego w analogicznej sytuacji Białorusini nie rzucili się wyrzynać Polaków, a Polacy Niemców i Rosjan w 1918r. Sytuację ratował A.Chojnowski mówiąc, że nic nie usprawiedliwia mordowania ludności cywilnej. Godnie zachowywał się Zajcew pokazując radykalizm ideologii OUN i doszukując się w niej wątków ludobójczych. Paneliści jak ognia unikali tematu akcji terrorystycznych OUN-UWO, na co zwrócił uwagę w dyskusji Piotr Szelągowski. W odpowiedzi na jego zarzut prof. Mędrzecki powiedział, że przemoc była… „elementem życia politycznego w II RP” i przyczyniała się do „specyficznej socjalizacji ukraińskiej młodzieży”…

Panel drugi – nieobecność Leona Popka
(Grzegorz Motyka, Ihor Iljuszyn, Mykoła Kuczerepa)

Pierwszą informacją podaną przez prowadzącego panel Rafała Wnuka była wiadomość o wycofaniu się Leona Popka z debaty z „powodów rodzinnych” (choć bardziej prawdopodobna wydaje się nam niechęć dr Popka żyrowania tej imprezy).

Wystąpienie Iljuszyna zaskoczyło in minus. Historyk monotonnie czytał z kartki fragmenty swojej książki „UPA i AK ”. Trzeba przyznać, że nie ukrywał zbrodniczości „antypolskiej akcji” UPA, jednak próbował znajdować dla niej przeciwwagę w postaci polskich odwetów, na koniec sugerując, że nie uważa zbrodni UPA za ludobójstwo. Dość żałośnie wypadł M.Kuczerepa starając się jak najwięcej winy przerzucić z OUN-UPA na ukraińskich chłopów albo działania wojenne. Na tle ukraińskich panelistów bardzo dobrze wypadł G.Motyka, dementując choćby teorie o „wojnie chłopskiej” . Warto zauważyć, że ukraińscy uczestnicy panelu nie mieli nic do powiedzenia na temat ludobójstwa w Małopolsce Wschodniej; tematykę tę przybliżył dopiero Motyka. Na zarzut P.Szelągowskiego, że uczestnicy panelu unikają słowa „ludobójstwo” G.Motyka przyznał, że uważa te zbrodnie za „ludobójczą czystkę etniczną”. W odpowiedzi na moje pytanie G.Motyka potwierdził, że istniały rozkazy UPA dotyczące stosowania okrutnych metod zabijania.

Panel trzeci – Hrycak nie chce się pojednać
(Bogumiła Berdychowska, Mirosław Czech, Jarosław Hrycak, Tomasz Stryjek, Tadeusz Sucharski, Piotr Tyma)

Zdecydowanie najgorszy z wszystkich paneli. Niczym nie zaskoczyli Hrycak, Tyma, Berdychowska i Czech. Wymienieni nie dali powodu by sądzić, że postęp badań nad tym ludobójstwem wpływa na ich poglądy (choć trzeba odnotować krytyczne opinie Czecha o OUN-UPA) . Chłopcem do bicia w tym panelu stał się abp. Mokrzycki, za stanięcie w obronie prawdy i godności ofiar oraz IPN. Skompromitował się T.Sucharski, posługując się wyselekcjonowanymi cytatami z niedoinformowanych publicystów z kręgu Kultury Giedrojcia, m.in. obciążającymi polskie ofiary winą za ich własny los. Na tle wyżej wymienionych błyszczał T. Stryjek, który słusznie nazwał dotychczasowe działania polityków polskich i ukraińskich „kiczem pojednania”. Stryjek przedstawił również ciekawą propozycję utworzenia międzynarodowej komisji, która miałaby ocenić to co wydarzyło się na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Za powyższe wypowiedzi został zganiony przez B.Berdychowską, której ego kazało sprzeczać się nie tylko z osobami o odmiennych poglądach ale nawet z Hrycakiem.

W dyskusji zabrałem głos, krytykując zachwalaną przez wyżej wymienionych formułę „wybaczamy i prosimy o wybaczenie”. Argumentowałem, że formuła ta, jako kopia rozwiązania przyjętego w stosunkach polsko-niemieckich, nie ma zastosowania w relacjach pomiędzy Polską a Ukrainą, ponieważ na Ukrainie odbywa się proces odwrotny do denazyfikacji w Niemczech – „UPA-izacja”, który utrudnia pojednanie bądź zgoła je uniemożliwia. W drugiej części swojej wypowiedzi wskazałem na fakt wykluczenia Kresowian (a więc środowiska ofiar tego ludobójstwa oraz ich rodzin) z debaty o pojednaniu. W związku z tym spytałem, z kim zebrani chcą się pojednać.
– Na pewno nie z panem! – wybuchnął Hrycak.
– Dlaczego?
– Bo pan tego nie chce!
Na pytanie, skąd p.Hrycak to wie, odpowiedzi już nie było…

Sytuacja ta wywołała atak na mnie przez p.Berdychowską, przeinaczającą moją wypowiedź (niezgodnie z faktami zarzuciła mi dociekanie narodowości czy wyznania uczestników panelu) oraz wystąpienie pana z publiczności, który podał się za potomka Podolan a jednocześnie krytykował środowiska kresowe za jakieś rzekomo radykalne działania. Głos zabrali także organizatorzy konferencji, którzy zupełnie nieprzekonująco tłumaczyli się z braku zaproszenia dla Kresowian.

W sukurs przyszedł mi Piotr Szelągowski, który opowiedział swoją historię, w jaki sposób zaczął interesować się sprawą ludobójstwa OUN-UPA. Wskazał, że są również ludzie na Ukrainie, którzy na OUN-UPA patrzą podobnie krytycznie jak Polacy. Głos Piotra okazał się ostatnim w całej konferencji i stanowił dla niej dobrą pointę.

PomnikWszystkim osobom, wymienionym w tym poście oraz anonimowym, które przyłączyły się do naszej (podjętej spontanicznie przez Piotra i mnie) akcji obrony prawdy o ludobójstwie oraz godności ofiar, składam najgorętsze podziękowania. Szczególne wyrazy wdzięczności należą się fundacji „Tożsamość i Solidarność”, bez której nasz pobyt w Gdańsku nie byłby możliwy.

Krzysztof Janiga

Źródło: portal bezprzesady.pl

Komentarze

komentarze