Ostatnimi czasy głównym tematem rozmów w marketach, na rynku i autobusach jest kryzys i zwiększające się bezrobocie. Mimo to ludzie wciąż kupują w różnych sieciowych marketach. Wydają pieniądze, stoją w kolejkach z pełnymi koszykami, odjeżdżają całkiem przyzwoitymi samochodami. Warto podkreślić, że właśnie ta część społeczeństwa zachowuje się dosyć spokojnie jak na takie czasy. W czym więc problem? I o co chodzi? Ostatnio w pewnym Urzędzie Miasta wybrzmiały takie oto słowa: „kryzysu wcale nie ma! To najzwyklejsza pod słońcem wojna koncernów!” Jak takie słowa powinien interpretować zwykły obywatel, który oddaje swój głos w wyborach, który jest opiniotwórczy, który jakby nie patrzeć używa rozumu?

Wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z egzystencjalnym dualizmem: z jednej strony pewna grupa społeczna robi wrażenie nietkniętej, z drugiej strony-rzesze starszych ludzi w autobusach mówiących na głos o tym, jaki Rząd jest okrutny i niesprawiedliwy! W czym rzecz? I czy ktoś może to wyjaśnić?

Clarissa Rominetti

Komentarze

komentarze

PODOBNE ARTYKUŁY

0 645

0 200

0 575

0 341