Kasia Tusk za kierownicą 500Uderz w stół, a nożyce się odezwą, mawia stare polskie przysłowie. Jest też dowcip o tym, że w Moskwie na Placu Czerwonym rozdają Mercedesy. Jednak okazuje się, że nie w Moskwie tylko w Polsce i nie Mercedesy, a Fiaty 500. Media ekscytują się, czy Kasia Tusk mogła zarobić prowadząc bloga 2 mln złotych? Otóż ja twierdzę, że mogła zarobić i to nie tylko 2 mln, a nawet 10 mln złotych na prowadzeniu bloga. I to legalnie. Wyobraźcie sobie, że mam trochę kasy i trochę interesów do zrobienia. I umawiam się z Kasią Tusk, by poubierała moje buty, pochwaliła moje czerwone skarpetki, założyła stringi z logo mojej firmy. I w zamian za to płacę jej 10 mln PLN. Kasia odprowadza należny podatek. Wszystko jak najbardziej legalnie i oficjalnie.

Ani ona, ani ja nie musimy ujawniać niczego. W końcu nie jesteśmy funkcjonariuszami publicznymi. Oświadczeń majątkowych nie musimy składać, a ze swej ciężkiej pracy i ze sposobów wydawania własnych pieniędzy nikomu tłumaczyć się też nie musimy. Za to przyszłość w takiej wyimaginowanej historii rysuje się przed nami doprawdy różowo. Kasia po opłaceniu podatków ma drobne na waciki. A ja dalej  robię interesy w branży budowlanej, drogowej, a może nawet jądrowej… wszystko to kwestia dobrego smaku, umiaru, pomysłu i wyobraźni.

Kasia Tusk za kierownicą Fiata 500

Zastanawia mnie jednak jak to jest możliwe i za co tak naprawdę córka premiera polskiego rządu dostała samochód Fiat 500? Czy za to, że ten rząd pozwolił na wywalenie prawie 1500 osób na bruk? To też oczywiście hipotetyczne założenie. Ale fakty są takie 1500 osób bez pracy. I Fiat 500 dla premierówny. Myślę, że uczciwej by było jakby Kasia Tusk i jej koleżanki dostały, co najmniej trzy takie Fiaty 500, tak dla równego rachunku. Trzy po 500 daje 1500. A może sprawa ta jest bardziej banalna i blog Kasi Tusk służy do brania zakamuflowanych łapówek? Tego nie wiem. Ale skoro ja jestem w stanie wymyślić taki sposób zarobkowania, to co dopiero sprytni biznesmeni tacy jak Marcin P. ze słynnej firmy Amber Gold chociażby.

W Warszawie był kiedyś polityk, co żył z wynajmu mieszkań. Firmy wynajmowały od niego mieszkania na biura i płaciły po kilkanaście tysięcy miesięcznie za mieszkanie, które na rynku ludzie wynajmowali za 1500 zł. Złoty interes.

Inny polityk nie miał nic. Ale jego syn miał firmę, która tylko pośredniczyła pomiędzy innymi firmami. W ciągu roku zarobił 10 mln dolarów na pośrednictwie. Podatek odprowadził. Diamentowy interes.

Politycy w Polsce są biedni. Zresztą wystarczy przejrzeć oświadczenia radnych, posłów, senatorów, burmistrzów, wójtów i prezydentów. Większość z nich wycenia swój majątek bardzo nisko. A ja chętnie kupiłbym ich domy czy mieszkania po cenie deklarowanej w oświadczeniu majątkowym. To byłby brylantowy interes!

Politycy w Polsce nie mają klasy. Nie mają też poczucia dobrego smaku. Tego poczucia dobrego smaku zabrakło również premierównie Tuskównie.

W sytuacji kryzysu, cięć budżetowych, przedłużania czasu pracy, zamachu na emerytury i OFE, skandali w służbie zdrowia, ta ‚wyfiokowana’ panna jest po prostu niesmaczna. Przejrzę sobie jej bloga, by wiedzieć jakich firm produktów nie kupować.

Nie znam Kasi Tusk – jednak jej publiczny wizerunek „pustej panienki”, wcale nie z dobrego domu, mnie razi. Tym bardziej razi polskich zwalnianych pracowników, emerytów, rencistów, ludzi mających styk z polską służbą zdrowia.

Córka premiera choć nie posiada dobrego smaku powinna znać umiar. Zatem apeluję Kasiu Tusk dosyć! Czy zdajesz sobie sprawę w jakiej sytuacji stawiasz własnego ojca i jego rząd? A może masz to gdzieś, tak jak i premier i rząd ma gdzieś nas mieszkańców tego kraju? Wcale nie dziwie się , że tatuś wybiera się do Nigerii 10 kwietnia. W końcu zafundował nam tutaj drugą Afrykę, a Nigeryjskie wskazówki mogą się przydać w zarządzaniu białymi niewolnikami Europy.

Zastanawiam się, czy istnieją jeszcze gdzieś w świecie jakiekolwiek standardy? Czy gdziekolwiek taka sytuacja byłaby końcem kariery dla polityka, którego córka testowałaby samochód globalnego koncernu, i czy  media „rozszarpałyby na strzępy” taką rodzinę? Czy jeszcze gdzieś w świecie jest kraj ludzi przyzwoitych? Zastanawiam się jak można mówić, że żyjemy w państwie prawa, gdy obserwujemy sytuację w której to w związku z kryzysem wywala się na bruk pracowników z Fiat Auto Poland, a w zamian córce premiera daje się samochodzik do testowania? Czy tylko mi wydaje się, że Fiat zbyt tanio kupił wdzięczność polskiego premiera? Media w tej sprawie też będą milczeć? A może znajdą się obrońcy i powtórzą za premierem: Polacy nic się nie stało! A może dodadzą: My Polacy tak mamy! Mamy w d…. innych. Gdzie podziała się Solidarność i Wolność o którą kiedyś walczyliście?

Wstyd, sromota i gołota.

Alef Stern

Źródło foto: blog Katarzyny Tusk

Ps. bardzo zazdroszczę panu Premierowi, że jest Premierem i prawdziwym mężem stanu i Kasi Tusk, że jest popularna. Tekst jest wynikiem moich frustracji i tego, że moje życie choćby nie wiem jak premier się starał wcale nie będzie „easier” ani „harder”. Moje życie będzie po prostu życiem. A w tym sezonie Polska założy Powódź. Nie zapomnijcie o gumowanych płaszczach i kaloszkach, najlepiej w kratkę Barbary…

Komentarze

komentarze